Jeśli sezon Brooklyn Nets znów zakończy się niepowodzeniem, to James Harden może opuścić drużynę. Wszystko wskazuje na to, że zostawił sobie furtkę, aby latem odejść. Najbliższy jego sercu kierunek to podobno Philadelphia 76ers. Czy latem dojdzie do transferu Harden – Simmons?


W piątek minął rok od transferu Jamesa Hardena do Brooklyn Nets. Razem z Kevinem Durantem i Kyriem Irvingiem mieli stworzyć zespół dominujący na Wschodzie, który co roku walczyć będzie o mistrzostwo. Mieć skład i potencjał, to jedno, ale wykorzystać go w praktyce, to już zupełnie inna historia.

Kontuzje sprawiły, że w poprzednich play-offach Durant kończył serię z Milwaukee Bucks sam. Niewiele brakowało, a wygrałby i awansował do finału konferencji. Rzucając na zwycięstwo nadepnął jednak na linię i doprowadził „tylko” do dogrywki. Tam nie miał już siły i to Bucks wygrali w drugiej rundzie 4-3.

Harden miał wtedy problemy z udem, a Irving skręcił kostkę. Trzeba jednak przypomnieć, że w trakcie poprzedniego sezonu co chwilę któryś z nich miał jakiś problem. W momencie, kiedy doszło do transferu Hardena, to Irving „zaginął”. Wziął sobie wolne. Tak po prostu. Podobno miał problemy psychiczne, ale nie przeszkodziło mu to w świętowaniu z dużą grupą ludzi urodzin swojej siostry. W zeszłym sezonie szczepionki nie były jeszcze tak dostępne, dlatego NBA wprowadziła bardzo restrykcyjne zasady – między innymi zabroniła udziału w takich wydarzeniach. Irving musiał przejść testy i kwarantannę.

Dla Hardena ten sezon jest jeszcze trudniejszy od poprzedniego. Wtedy próbował wrócić do formy po tym, jak na złość władzom Houston Rockets po prostu znacznie przytył. To jednak odbiło się na jego zdrowiu i formie, bo uraz, który wyeliminował go w play-offach, mógł być efektem przeciążeń.

Obecne rozgrywki Harden rozpoczął od ogromnej frustracji, bo zmiana przepisów sprawiła, że sędziowie przestali odgwizdywać na nim faule. Sytuacja się ustabilizowała i powiedzmy, że teraz nie pozwalają mu na różne sztuczki, ale kiedy jest ewidentnie uderzany przy rzucie, to jednak używają gwizdków.

Harden nie wygląda tak dobrze, jak za czasów gry w Rockets również dlatego, że latem zamiast trenować, to leczył kontuzje. Sam przyznał, że to zdarzyło mu się po raz pierwszy, kiedy nie jest przygotowany do sezonu przez kontuzję, której nabawił się w poprzednich rozgrywkach.

Do tego dochodzi fakt, że Nets mają krótką ławkę i nieobecność Irvinga oraz kontuzja Joe Harrisa sprawiły, że poza Durantem znanym zawodnikiem w składzie jest Patty Mills. To nie ułatwia, bo branie ciężaru gry na siebie, a bycie osamotnionym, to duża różnica. Dlatego w wypowiedziach Hardena można było między słowami usłyszeć, że nie jest z takiej sytuacji zadowolony i ma wątpliwości czy ten projekt się powiedzie.

Nikt nie ma wątpliwości, że zdrowi Brooklyn Nets (z zaszczepionym Irvingiem) to jeden z dwóch lub trzech faworytów na Wschodzie. To zespół, którego siła w ataku jest olbrzymia. Trzeba jednak pamiętać, że „ciągle coś”. Ciągle coś sprawia, że „wielka trójka” nie gra razem. Teraz kontuzja kolana wyeliminowała z gry Duranta na około 4 tygodnie.

Ile więc „wielka trójka” grała razem? To może być dla wielu osób zaskoczenie, ale stan na dziś, czyli 19 stycznia jest taki:

  • Od momentu transferu Jamesa Hardena Brooklyn Nets rozegrali 114 meczów. W zaledwie 16 z nich Durant, Harden i Irving zagrali razem. Nets wygrali 13 z tych meczów, a przegrali 3.

Harden widzi, co się dzieje, że „ciągle coś” przeszkadza im w realizacji planu. Dlatego zostawił sobie furtkę, aby w przypadku niepowodzenia opuścić zespół. Nie przedłużył kontraktu tzn. nie podpisał nowej, wieloletniej umowy i latem zostanie wolnym agentem. Ma opcję zawodnika na kwotę prawie 47 milionów dolarów, ale nie jest w sytuacji Russella Westbrooka czy Johna Walla – on w przeciwieństwie do nich może liczyć na nową wieloletnią umowę, gdzie za sezon będą podobne kwoty.

Harden tłumaczy swoją decyzję tym, że nigdy do tej pory nie testował rynku „free agents”. Wiadomo jednak, że nie chodzi o sprawdzenie rynku, tylko o „wyjście awaryjne”.

Nets mają pewność, że w ich składzie zostanie Durant. Latem podpisał przedłużenie kontraktu i jego umowa obowiązywać będzie do końca sezonu 2025/26. Teraz zarabia prawie 41 milionów dolarów, a w kolejnych latach otrzyma odpowiednio: 43 mln, 43 mln, 50 mln i 53,3 mln.

Sytuację przyszłości Nets skomplikował Irving, który miał podpisać przedłużenie umowy po Durancie, ale takiego nie otrzymał. Wszystko przez to, że nie zdecydował się zaszczepić – według przepisów stanu Nowy Jork nie może grać w meczach u siebie. Na początku sezonu nie grał w ogóle, ale teraz Nets pozwolili mu grać w spotkaniach wyjazdowych (ale to dlatego, że z powodu dużej liczby zakażeń musieli podpisywać zawodników z G-League).

Nie wiadomo, jakie będą przepisy za rok i co zrobi Irving. Może wejść na rynek wolnych agentów albo skorzystać z opcji zawodnika, czyli zdecydować, że kontrakt ważny jest jeszcze jeden sezon (wartość 36,5 miliona dolarów).

Nets nie mogą sobie pozwolić na to, aby stracić latem zarówno Hardena, jak i Irvinga, a to jest możliwe. Zwłaszcza jeśli odpadną w play-offach i nie awansują nawet do wielkiego finału NBA.

Harden za Simmonsa? To się może wydarzyć!

Furtka Hardena polega na tym, że w przypadku niepowodzenia i kwasów w zespole będzie mógł odejść. A gdzie byłoby najlepiej? Na pewno nie tam, gdzie wszystko musiałoby być budowane od zera. Jest takie jedno miejsce, to oczywiście Filadelfia.

Być znów z kimś, kogo się dobrze zna i kto zna nasze zalety i potrzeby, to dla koszykarza walczącego o mistrzostwo bardzo ważne.

Daryl Morey zarządza teraz Sixers, a wcześniej był generalnym menedżerem Rockets. To on inwestował w Hardena i uważał, że taktyka ataku Mike’a D’Antoniego, czyli rzucamy za trzy skąd się da, albo dajemy Hardenowi grać izolacje, się powiedzie.

Teraz w Sixers mógłby grać z Joelem Embiidem pod wodzą trenera Doca Riversa. Gdyby do takiej wymiany doszło, to zespół z Filadelfii momentalnie dołączyłby do grona faworytów na Wschodzie.

Niektórzy dziennikarze uważają, że taka perspektywa jest głównym powodem, dla którego Morey nie wytransferował jeszcze Bena Simmonsa. Chce w zamian gwiazdę. Nikt nie chce teraz zaproponować mu takiego gracza, ale Nets zostaliby postawieni w zasadzie pod ścianą.

Harden powiedziałby „zrobimy to na zasadzie sign&trade, czyli podpisuję nową umowę, a wy mnie wymieniacie do Sixers w zamian za Simmonsa„. Gdyby Nets się na to nie zgodzili, to straciliby Hardena, który odszedłby do innego klubu, a tak pozyskaliby przynajmniej zawodnika, który przecież grał w trzech Meczach Gwiazd i mimo że kibice o nim zapomnieli, to on wciąż potrafi grać w basket.

O tym scenariuszu rozmawialiśmy w ostatnim podkaście PROBASKET Live (fragment poniżej), a całość nagrania znajdziecie na YouTube.

Linki do naszych kanałów:

  1. SoundCloud
  2. YouTube (wersja video – na żywo lub z odtworzenia)
  3. iTunes – Apple Podcasts
  4. Spotify
  5. Podcasty Google

Michał Pacuda – http://twitter.com/Pacuda
Krzysztof Sendecki – https://twitter.com/sendecki81
PROBASKET – https://twitter.com/probasketpl





7 KOMENTARZE

  1. Tak, jak masmix nie jest masłem, jak „piwo „Żywiec” nie jest piwem, tak to nie są „szczepionki”, tylko na razie jeszcze koncerny tak, to nazywają ale to się zmieni (tak, jak to będzie i z gazowanymi napojami alkoholizowanymi o smaku piwa).

  2. Obecnych przepisów stanu Nowy Jork. Jeszcze Was nie dziwi, że może grać w innych stanach? Na prawdę wciąż wierzycie, że skoro w innych stanach (i państwach na świecie) odpuścili sobie ten cyrk (i jakoś nie umarli!!!), to w NJ dalej będą kowidować?

  3. I cały czas ciekawi mnie co Wy „dziennikarze”, apostołowie Kowidian, wtedy Nam powiecie. Czekam na to z uśmiechem, złośliwym ale jednak z uśmiechem, bo trochę mi Was żal.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj