Władze i kibice Oklahoma City Thunder otrzymali bolesny cios na zaledwie kilka dni przed inauguracją sezonu zasadniczego NBA 2026/27. Debiutujący w lidze Otega Oweh zerwał ścięgno Achillesa, przez co straci całe nadchodzące rozgrywki. Dla młodego obrońcy, który chciał wykorzystać szansę w szeregach zespołu walczącego o najwyższe, to ogromne rozczarowanie. W Oklahoma City powraca zaś pytanie, czy nad debiutantami Thunder rzeczywiście ciąży jakieś fatum.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Do groźnie wyglądającego zdarzenia doszło we wtorkowy wieczór, 13 października, podczas przedsezonowego meczu z Indiana Pacers w Paycom Center. Przy remisie, na niespełna cztery minuty przed końcem dogrywki, broniący Otega Oweh próbował odbić się prawą nogą, gdy nagle upadł na parkiet. Nie doszło przy tym do żadnego kontaktu z rywalem, a 23-latek natychmiast chwycił się za tylną część podudzia i obejrzał za siebie, jakby próbował zrozumieć, co się stało.
Gra została przerwana, a zawodnik nie był w stanie opuścić boiska o własnych siłach. Pomogli mu w tym koledzy z drużyny, Isaiah Hartenstein i Jaylin Williams, którzy znieśli go z parkietu.
Jeszcze kilka dni przed feralnym meczem trener Oklahoma City Thunder, Mark Daigneault, nie krył entuzjazmu, mówiąc o możliwościach młodego obrońcy.
– Otega dobrze się spisywał. Latem doznał kontuzji podczas Ligi Letniej, więc nie mieliśmy wtedy zbyt wielu okazji, by mu się przyjrzeć. Ma jednak niesamowity atletyzm i potrafi rozruszać grę zespołu. Walczy o zbiórki w ataku, świetnie biega do kontry, mocno atakuje kosz i imponuje warunkami fizycznymi – ocenił szkoleniowiec.
Daigneault podkreślił również, że Oweh ma predyspozycje, by stać się wartościowym obrońcą na skrzydle. Z kolei inny z zawodników OKC, Brooks Barnhizer, po meczu skupił się przede wszystkim na osobowości kolegi z drużyny.
– Kiedy widzisz, że ktoś doznaje kontuzji, niezależnie od jej rodzaju, nigdy nie jest to nic dobrego. Ale znając Otegę, jestem przekonany, że sobie poradzi, bez względu na to, co dokładnie mu dolega. To niezwykle żywiołowy człowiek. Gdy tylko gdzieś wchodzi, od razu wywołuje uśmiech na twarzach wszystkich wokół. Naprawdę świetnie się dogadujemy. Okazało się, że mamy kilku wspólnych znajomych, o których istnieniu nie wiedzieliśmy, zanim do nas dołączył. Od czasu Ligi Letniej, czyli przez ostatnie kilka miesięcy, bardzo się do siebie zbliżyliśmy. To wspaniały człowiek. Dlatego wierzę, że sobie poradzi – stwierdził 24-latek.
Oficjalny komunikat klubu potwierdził najgorszy scenariusz. Szczegółowe badania wykazały całkowite zerwanie prawego ścięgna Achillesa. Oweh przeszedł operację w nowojorskim Hospital for Special Surgery, którą przeprowadził dr Martin O’Malley w obecności przedstawicieli sztabu medycznego Thunder. Uraz oznacza, że młody obrońca nie wystąpi już w sezonie 2026-27.
Dla zawodnika wybranego z 41. numerem tegorocznego draftu, w dodatku występującego na kontrakcie typu two-way o nominalnej wartości niespełna 679 tysięcy dolarów, to szczególnie bolesny cios. Oweh, który wcześniej imponował w barwach uczelni Kentucky, dobrze prezentował się również w meczach przedsezonowych. Dzień przed kontuzją zdobył 11 punktów i zanotował 10 zbiórek w spotkaniu z Atlanta Hawks. Poważny uraz może mocno skomplikować jego drogę do wywalczenia stałego miejsca w NBA, zwłaszcza że zawodnicy związani umowami dwustronnymi muszą nieustannie udowadniać swoją przydatność.
Thunder mają wystarczająco dużo jakości na obwodzie, by absencja Oweha nie musiała znacząco wpłynąć na bieżącą rotację. Kontuzja pozbawia jednak klub możliwości rozwijania młodego zawodnika w trakcie nadchodzącego sezonu.
Jakby tego było mało, uraz Otegi wpisuje się w niepokojący schemat, który powtarza się w historii Thunder. To już czwarty przypadek w ciągu pięciu lat, gdy wybrany przez klub debiutant traci cały swój pierwszy sezon w NBA z powodu poważnej kontuzji.
Seria rozpoczęła się w 2022 roku, gdy Chet Holmgren, wybrany z drugim numerem draftu, doznał urazu stopy podczas meczu Pro-Am i opuścił całe rozgrywki 2022-23. Dwa lata później podobny los spotkał Nikolę Topicia. Serbski rozgrywający, wybrany z 12. numerem draftu w 2024 roku, stracił sezon 2024025 po zerwaniu więzadła krzyżowego przedniego (ACL). Przed rozpoczęciem rozgrywek 2025-26 kontuzja wyłączyła z gry na cały sezon również Thomasa Sorbera, wybranego z 15. numerem draftu w 2025 roku. Teraz do tej listy dołączył Oweh.
Szczególnego znaczenia nabiera fakt, że 23-latek doznał kontuzji na parkiecie Paycom Center, w meczu przeciwko Indiana Pacers. To właśnie w tej hali, podczas siódmego meczu Finałów NBA w 2025 roku, ścięgno Achillesa zerwał lider zespołu z Indianapolis, Tyrese Haliburton.
Dla niego był to zresztą pierwszy występ na tym obiekcie od czasu powrotu po urazie. Nic więc dziwnego, że gdy w dogrywce Oweh upadł na parkiet, kamery telewizyjne skierowały się właśnie na Haliburtona. Gwiazdor Pacers zaledwie kilkanaście miesięcy wcześniej sam przeżył podobny dramat, dlatego widok kontuzjowanego debiutanta musiał przywołać trudne wspomnienia.
Rekonwalescent z Indiany pokazał się zresztą z bardzo dobrej strony, zdobywając 24 punkty w zaledwie 18 minut. Po meczu trener rywali, Mark Daigneault, nie szczędził mu pochwał.
– Obie drużyny podeszły do tego meczu na poważnie. Wielkie brawa dla Haliburtona, wygląda świetnie. Mówiłem o tym już przed spotkaniem, ale droga powrotna po takiej kontuzji jest naprawdę długa. Łączy nas też pewna historia, bo do urazu doszło podczas finałów z naszym udziałem. Przede wszystkim cieszę się, że znów jest na parkiecie i prezentuje taką formę. Wygląda znakomicie – przyznał szkoleniowiec gospodarzy.
Zbieg okoliczności związany z kontuzjami Oweha i Haliburtona przypomina, jak nieprzewidywalny potrafi być sport. Przed debiutantem Thunder długa rehabilitacja i trudna droga do odzyskania pełnej sprawności. Historia lidera Pacers pokazuje jednak, że nawet tak poważny uraz nie musi przekreślać szans na powrót do wielkiej koszykówki.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Sprawdź też kanał PROBASKET na WhatsAppie! Dołącz do obserwowania go, aby nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA. A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam. Zapraszamy!










