Minnesota Timberwolves pokonali San Antonio Spurs w pierwszym spotkaniu drugiej rundy fazy play-off. Do gry po kilku dniach przerwy wrócił Anthony Edwards. Lider Leśnych Wilków nie był jednak zadowolony ze swojej gry i dał o tym jasno do zrozumienia w pomeczowych wypowiedziach.
Po zaciętym i wyrównanym spotkaniu, w którym żadna z drużyn nie prowadziła więcej niż dziewięcioma punktami, Minnesota Timberwolves pokonali na wyjeździe San Antonio Spurs i wyszli na prowadzenie 1-0 w rywalizacji do czterech zwycięstw. Leśne Wilki zagrały zespołową koszykówkę, sześciu zawodników zdobyło co najmniej 10 punktów, a najlepiej punktującym graczem zespołu był tego wieczoru Julius Randle – „21 oczek”.
Kilka godzin przed startem meczu dotarły do nas wieści, że do gry po zaledwie dziewięciu dniach przerwy wraca Anthony Edwards. 24-latek opuścił końcówkę serii przeciwko Denver Nuggets i początkowo mówiło się, że wróci na parkiet mniej więcej na trzeci-czwarty mecz rywalizacji przeciwko Spurs. Postępy w rehabilitacji przebiegły jednak na tyle dobrze, że Edwards sam poprosił zespół o wcześniejszy powrót.
Edwards zapisał minionej nocy na swoje konto 18 punktów, 3 zbiórki i 3 asysty trafiając solidne 8/13 rzutów z gry. Lider Leśnych Wilków rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych, ostatecznie spędzając na parkiecie 25 minut. Po zakończeniu spotkania nie gryzł się w język i był krytyczny w ocenie swojego występu.
– Popełniłem wiele błędów pod koniec meczu. Jestem sobą rozczarowany. Mój umysł musi być na właściwych poziomie, a w ostatnich minutach tak nie było. Straciłem dwie zbiórki, straciłem piłkę. Chcemy po prostu wygrywać mecze, nieważne kto danej nocy gra najlepiej, chcemy się wspierać i nawzajem napędzać. Musimy trzymać się planu gry, zwłaszcza ja. Nie mogę pozwalać Champagnie’owi na dwie zbiórki w ataku. Może nie jestem tak wysportowany i żwawy jak zazwyczaj, ale muszę umieć trzymać się określonych zagrywek, żeby wygrywać mecze. Tak, będę lepszy – skomentował Edwards.
Edwards zdobył 11 punktów w pierwszych minutach czwartej kwarty, ale później do końca już nie punktował. Zaliczył stratę, po której Spurs zdobyli punkty, a także dwa razy przegrał rywalizację na tablicach z Julianem Champagniem, które również zakończyły się punktami rywali po ponowieniach. Na 50 sekund przed końcową syreną Timberwolves prowadzili sześcioma punktami, Spurs zmniejszyli straty do dwóch oczek i mieli szansę na wygranie spotkania, ale w ostatnich sekundach trójki na wagę zwycięstwa nie trafiłJulian Champagnie.
Drugi mecz serii Timberwolves–Spurs zostanie rozegrany w nocy ze środy na czwartek o godzinie 03:30 w hali Frost Bank Center w San Antonio.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!










