Wszystko wskazuje na to, że Dallas Mavericks nie będą w stanie nawiązać walki z Golden State Warriors w finale konferencji zachodniej. Zespół z Teksasu przegrywa już 0-3 i jest o krok od zakończenia swojego sezonu. Kiepską grę zespołu podsumowali Luka Doncić i Jason Kidd.

W niedzielnym meczu numer trzy Golden State Warriors pokonali na wyjeździe Dallas Mavericks 109:100 pomimo kolejnego 40-punktowego występu Luki Doncicia. Na pomeczowej konferencji prasowej Słoweniec podkreślał, że choć Wojownicy mieli możliwość dłuższego odpoczynku przed rozpoczęciem rywalizacji, to nie należy doszukiwać się tutaj przyczyny słabej dyspozycji Mavs.

– Nie wydaję mi się, żebyśmy byli przemęczeni. W niektórych momentach gry będziesz oczywiście zmęczony, ale nie wydaję mi się [żeby to było to]. Myślę, że zbiórki i punkty drugiej szansy są wielkim problemem w tej serii. Po raz trzeci wygrali walkę na tablicach, a to robi wielką różnicę”. […] Musimy grać też bardziej fizycznie. Trudno mierzyć się z [Kevonem] Looneyem, jest niesamowitym zawodnikiem, bardzo niedocenianym. Nikt o nim nie mówi, a wykonuje fantastyczną pracę.

Doncić wciąż zadziwia, ale trzeba zaznaczyć, że lwia część jego punktów to trafienia rzutów osobistych. W Game 2 na 42 „oczka” zdobył w ten sposób 13 punktów, z kolei w Game 2 na 40 „oczek” z linii zdobył 14. Należy jednak oddać mu to, że wyprzedził Dirka Nowitzkiego (7) w klasyfikacji zawodników z największą liczbą 40-punktowych występów w historii Dallas Mavericks i ma ich na swoim koncie już osiem. Doncić wyrównał też wynik LeBrona Jamesa (8) na największą liczbę 40-punktowych występów przed ukończeniem 25. roku życia.

Na pomeczowej konferencji prasowej dziennikarz uświadomił Doncicia, że w spotkaniach play-offs, których zdobywa 40 „oczek” jego bilans w karierze to 2-6. Zapytał jednocześnie, w jaki sposób Doncić próbuje balansować pomiędzy indywidualną wielkością a znalezieniem sposobu na pokonanie rywala z najwyższej półki.

To trudne pytanie. Wciąż się uczę. Przez dwie pierwsze kwarty grałem bardzo źle. To moja wina, ale wciąż się uczę. Po zakończeniu sezonu, nieważne w jakim miejscu, myślę, że spojrzymy za siebie i wiele z tego wyciągniemy. To mój pierwszy raz w finałach konferencji w NBA, a mam 23 lata. Wciąż wiele się uczę – komentował Słoweniec.

Mavericks przegrywają już 0-3 i choć ich sytuacja jest fatalna, to Doncić nie traci jeszcze nadziei. Trzeba jednak pamiętać, że nikt w historii play-offów nie zdołał odrobić tego typu straty. Trzy zespoły zdołały doprowadzić do stanu 3-3, by następnie przegrać decydujące starcie (New York Knicks przeciwko Rochester Royals w finałach NBA 1951; Denver Nuggets przeciwko Utah Jazz w drugiej rundzie 1994; Portland Trail Blazers przeciwko Dallas Mavericks w pierwszej rundzie 2003).

– Każdy mecz będzie trudny. To jeszcze nie koniec, ale nie będzie to łatwe. Warriors nie oddadzą ci niczego w łatwy sposób. Myślę, że wiele się [z tego] nauczymy, wciąż się uczymy, ale musimy wyjść na parkiet, dając z siebie sto procent. […] Nikt nie typował nas do finałów konferencji, to było niesamowite zwycięstwo [z Phoenix Suns]. Warriors grają jednak niewiarygodnie. Każdy zna swoją rolę. Wszyscy trzymają się razem. Są zespołem budowanym przez długie lata – dodał Doncić.

Nie ma wątpliwości, że ozdobą spotkania był niesamowity wsad Andrew Wigginsa, który zdołał „zapakować” piłkę ponad blokującym Donciciem.

– Zostałem delikatnie uderzony, ale to było imponujące, nie skłamię. Widziałem powtórkę i zareagowałem w stylu 'ooh’. To było niesamowite. Chciałbym tak skakać – komentował Luka.

Dallas Mavericks przegrywają już 0-3, wobec czego przed Jasonem Kiddem stoi teraz ogromne wyzwanie. Szkoleniowiec ekipy z Teksasu musi odpowiednio zmotywować swój zespół, by ten nie oddał potencjalnie ostatniego meczu tej serii, mówiąc kolokwialnie, za darmo. Jego wypowiedź sugeruje jednak, że Mavs spoglądają już raczej w przyszłość.

To tylko jeden mecz. Będziemy gotowi na Game 4 i to wszystko, na czym się teraz skupiamy. Mówiłem to przy okazji ostatniej serii [z Suns], że to dopiero początek tej podróży. Wiem, że stawialiście nas jako zwycięzcę NBA przed sezonem. To żart, jeśli go nie zrozumieliście. To jednak coś większego niż tylko jeden mecz albo jedna seria. Dla tej organizacji to coś wielkiego, bo nikt nie stawiał, że tutaj dojdziemy. […] To nie koniec, to dopiero początek.

W niektórych momentach tej serii (pomijając wspomniany wyżej wsad) Andrew Wiggins był prawdziwym katem Dallas Mavericks, ograniczając w pewnych momentach ofensywny potencjał ekipy z Teksasu, w tym Luki Doncicia.

– Nie będziemy stawiać jednego zawodnika przeciwko drugiemu. Musimy postawić cały nasz zespół przeciwko ich. Wiggins jest utalentowanym zawodnikiem. Grał w Meczu Gwiazd. Proszą go, by robił pewne rzeczy i wykonuje je na wysokim poziomie. Ważne były jednak punkty drugiej szansy. Mieliśmy ich 18 przeciwko Warriors, to stawia cię w złej sytuacji, a kiedy nie trafiasz rzutów, to wywiera to ogromną presję na twojej defensywie. To nie było ich [Warriors] najlepsze spotkanie, ale znaleźli drogę do zwycięstwa – dodał Kidd.

Czwarty mecz rywalizacji Dallas Mavericks z Golden State Warriors odbędzie się w nocy z wtorku na środę o godzinie 03:00 czasu polskiego.





ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj