Czy to już przebudowa, czy tylko próba odświeżenia szatni? Jakkolwiek by nie nazwać procesu zachodzącego właśnie wewnątrz zespołu z Detroit, jedno jest pewne – dzieje się.


W Motor City rozpoczęli od mocnego uderzenia – już pierwszego dnia, kiedy otwarło się okno na podpisywanie wolnych agentów zakontraktowano Jeramiego Granta, Masona Plumleego, Josha Jacksona oraz Jahlila Okafora. Zestaw graczy sprawdzonych na parkietach najlepszej ligi świata. Do tego momentu cała strategia klubu mogła wydawać się doskonale przemyślana. Trzon stanowiący o sile zespołu w poprzednich sezonach, czyli Blake Griffin i Derrick Rose, zostali otoczeni zawodnikami, potrafiącymi rozciągnąć obronę i stworzyć swoim liderom więcej miejsca na boisku.

Problem pojawił się w momencie, gdy zerknięto na wysokość salary cap. Przekraczała ona dozwolony poziom, co sprowokowało klub do szukania dość radykalnych rozwiązań. Zwolniono Dewayne’a Dedmona i Rodney’a McGrudera, wykorzystując stretch provision w celu rozłożenia ich pensji na kolejne lata. Pozwolono ponadto odejść świetnie zapowiadającemu się Christianowi Woodowi. Kolejnego osłabienia można doszukiwać się w oddaniu do Clippers Luke’a Kennarda, w zamian za 19 numer draftu i wspomnianego wyżej McGrudera.

Patrząc na potencjał którym aktualnie dysponują Pistons, nie można być zbytnim optymistą. Największym bogactwem zespołu w obecnej chwili wydają się być pierwszoroczniacy: Killian Hayes (7 nr. draftu), Isaiah Stewart (16 nr.), Saddiq Bey (19 nr.) oraz Saben Lee (38 nr.). Biorąc jednak pod uwagę obecną politykę klubu, młodzi zawodnicy mają się czego obawiać. Analizując kariery graczy, których Tłoki postanowiły pozostawić w składzie, można zauważyć, że tylko Sekou Doumbouyi został przez nich wybrany w drafcie. Obnaża to błędy skautów pracujących w klubie i ukazuje w pewien sposób pecha całej organizacji.

Klub z wielkimi mistrzowskimi tradycjami, lecz również z wieloma problemami. Tak w jednym zdaniu można opisać zespół z Detroit. Wewnątrz całej organizacji potrzebna jest gruntowna przebudowa, umożliwiającej w kolejnych latach skuteczną rywalizację o gwiazdy na rynku wolnych agentów.




ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here