Opera mydlana z Kevinem Durantem w roli głównej trwa w najlepsze już od ponad 47 dni. Jedna z plotek dotyczących jego przyszłości mówiła o zainteresowaniu Toronto Raptors. Kierownictwo ekipy z Kanady wykluczyło jednak możliwość handlu Scottiem Barnesem, nawet jeśli za opartą o niego „paczkę” mieliby otrzymać 33-letniego Duranta. Na północy liczą, że Najlepszy Debiutant Sezonu 2021/22 z diamentu przerodzi się wkrótce w brylant.

Scottie Barnes ma za sobą bardzo udany debiutancki sezon. Wybrany z 4. numerem draftu przez Toronto Raptors skrzydłowy do samego końca walczył o tytuł Rookie Of The Year i ostatecznie pokonał Evana Mobleya z Cleveland Cavaliers zaledwie o kilkanaście punktów, zostawiając jednocześnie w tyle „jedynkę” zeszłorocznego naboru – Cade’a Cunninghama z Detroit Pistons. Przez całe rozgrywki notował średnio 15,3 punktu, 7,5 zbiórki, 3,5 asysty, 1,1 przechwytu oraz 0,7 bloku na mecz, trafiając 49,2% wszystkich rzutów.

Barnes prezentował bardzo wyrównaną formę po obu stronach parkietu, co z pewnością różniło go od kilku debiutantów, którzy nie byli w stanie tak szybko dostosować się do tempa gry w NBA. Doniesienia zza oceanu sugerowały, że sztab szkoleniowy Raptors był pod wrażeniem tego, jak szybko 21-latek potrafił pozbierać i otrząsnąć się po gorszych występach. Kilka spotkań w jego wykonaniu przykuło szczególną uwagę:

– vs Los Angeles Lakers: 31 punktów, 17 zbiórek, 6 asyst
– @ Brooklyn Nets: 28 punktów, 16 zbiórek, 4 asysty, 5 przechwytów [85,7% z gry]
– @ Boston Celtics: 25 punktów, 13 zbiórek

Kiedy Raptors mierzyli się z Los Angeles Lakers, Barnes nie bał się rzucić wyzwania LeBronowi Jamesowi. Kilkukrotnie próbował mijać 37-letniego rywala, markował rzuty, dryblował i podejmował walkę tyłem do kosza.

– Nie boi się niczego, nie boi się nikogo. Ma tę pewność siebie – mówił o nim Pascal Siakam.

W każdym z 74 rozegranych przez Barnesa spotkań spędził na parkiecie co najmniej 20 minut i za każdym razem wychodził w wyjściowej piątce. Co ciekawe, Barnes stał się dopiero czwartym debiutantem w historii Raptors, który w play-offach grał przez średnio minimum 20 minut (33,2 MPG), choć z dwóch spotkań przeciwko Philadelphia 76ers wykluczyła go kontuzja, a inny rozpoczął wyjątkowo z ławki rezerwowych [The Athletic]. Wcześniej  dokonali tego OG Anunoby, Jamario Moon w wieku 27 lat oraz Andrea Bargnani.

Warto również dodać, że Barnes jest pierwszych debiutantem w historii Raptors, który zdobył co najmniej 1000 punktów, 500 zbiórek i 250 asyst w jednym sezonie. Ustanowił również debiutancki rekord w postaci 195 zebranych piłek w ofensywie (najwięcej w zespole) i uplasował się pod tym względem na 15. miejscu w lidze. W trakcie sezonu został najmłodszym zawodnikiem Raptors, który zdołał odnotować w jednym meczu minimum 20 punktów, 10 zbiórek i 5 asyst, wyprzedzając tym samym Tracy’ego McGrady’ego.

– Jest wyjątkowym dzieciakiem, niezwykle utalentowanym. Przez ostatni rok dojrzał zarówno na, jak i poza parkietem. […] Kiedy przyjdzie co do czego, to nie damy mu piłki i nie powiemy, że ma teraz rzucić 20 albo 25 punktów, więc [Toronto] to dla niego świetne miejsce. Może wpłynąć na grę na wiele sposobów, a to właśnie sprawia, że zawodnicy odnoszą sukcesy w play-offs – mówił Fred VanVleet na łamach TheAthletic.

Zasięg ramion Barnesa to około 220 centymetrów, dzięki czemu skutecznie potrafi utrudniać życie nisko kozłującym zawodnikom. Na własnej skórze przekonał się o tym James Harden, który zarówno przed, jak i po transferze do Sixers miał często problemy, by przebić się przez pierwszą napotkaną przeszkodę w ataku. Nawet jeśli przeciwnik zdoła nabrać Barnesa i nieco od niego odskoczyć, to jego długie ręce sprawiają, że nawet w takich sytuacjach rzut jest często niemożliwy. 21-latek potrafi w imponujący sposób czytać grę przeciwnika.

W trakcie sezonu 21-latek skupiał się między innymi na pracy na siłowni, by wzmocnić swoje ciało. Przy wzroście 201 centymetrów może być w stanie powalczyć z zawodnikami z niemal każdej pozycji, do czego potrzebna jest jeszcze odpowiednia masa mięśniowa i atletyzm, czego wychowanek uczelni Florida State jest doskonale świadomy.

Dziennikarz Mark Medina podkreśla, że po każdym meczu Barnes dokładnie analizuje swój występ, celebrując to, co udało mu się wyegzekwować poprawnie, a jednocześnie bacznie przyglądając się uwydatnionym przez rywala słabościom. Ogląda również taśmy z zagraniami przeciwników, by przeanalizować ich tendencje na parkiecie.

Na każdym z treningów Barnes wykonuje serie rzutów z różnych, czasem niecodziennych pozycji i sytuacji, czy to po dryblingu, czy bezpośrednio po podaniu partnera. Próbuje trafiać zarówno lewą, jak i prawą ręką.

– Chciałbym trafić pewnego dnia do Galerii Sław. Być oczywiście All-Starem, w drużynie najlepszych defensorów […] Być po prostu rozpoznawanym jako jeden z najlepszych zawodników w lidze – przyznaje sam Barnes.

Nie bez powodu Zach Lowe – dziennikarz ESPN – podkreślał, że na miejscu Brooklyn Nets jego pierwszym ruchem w sprawie transferu Kevina Duranta byłby telefon do Toronto Raptors w sprawie dostępności Scottie’ego Barnesa. Jak sam dodał, szybko usłyszałby odmowę, ale „musisz wykonać taki telefon”.  

– Spodziewam się, że będzie naprawdę świetny. Wygląda na to, że staje się silniejszy. Wygląda tak, jakby grał coraz twardziej fizycznie. Staje się silniejszy mecz za meczem, a to dobrze mu wróży. Będzie miał kilka wzlotów i upadków – mówi Nick Nurse, szkoleniowiec Raptors.

Co jeszcze wyróżnia Barnesa? Eric Koreen w swoim tekście zaznacza, że choć w sytuacjach określonych jako „Clutch” 21-latek był pierwszy pod względem liczby występów i trzeci pod względem minut, to był dopiero na piątym miejscu w liczbie oddanych rzutów, a jego ‘usage rate’ wynosił jedynie 15.5 (6. w zespole). To pokazuje, jak kluczową rolę odgrywa w zespole z Kanady, choć nie zawsze wykonuje te zadania, które od razu przykuwają uwagę kibica.

Kiedy na jednej z pierwszych konferencji prasowych Scottie został zapytany o to, co najbardziej lubi robić na parkiecie, odpowiedział, że „nakładać presję w defensywie”. Jak trafnie zauważył Koreen, nie jest to rzecz, którą przeciętny 20-letni koszykarz szczególnie uwielbia.

Kiedy Barnes dojrzewał, szybko dołączył do rozgrywek AAU, a oprócz tego grywał w „LA Fitness”, gdzie musiał mierzyć się z 30 i 40-letnimi facetami. Jednym z niewielu sposobów, by jako młody nastolatek wyróżnić się na ich tle, była właśnie twarda defensywa.

– Miałem chyba 13, 14, 12 lat, kiedy chodziłem do LA Fitness grać. Bawiła mnie gra z różnymi ludźmi, ale to też uczy cię gry. Widzisz ich wiedzę, to jak grają, ich cierpliwość, jak czytają grę, bo ci zawodnicy grają od długiego czasu i wiedzą co nieco o koszykówce. Był tam taki tłok, że jeśli przegrałeś, to nie wracałeś na parkiet przez 2-3 mecze – wspomina Barnes w rozmowie z Koreenem.

Scottie ma cechę, którą ceni sobie nie tylko wielu szkoleniowców, ale i zawodników. Jego byli partnerzy i trenerzy przyznają, że sprawia, iż wszyscy dookoła niego stają się lepsi, a kiedy mu się to nie udaje, to przynajmniej próbuje i za wszelką cenę chce poprowadzić swój zespół do zwycięstwa, choć to wcale nie on musi być bohaterem pojedynku.

Raptors nie byli bardzo aktywni na rynku wolnych agentów i ich skład nie różni się znacznie od tego z sezonu 2021/22. Od 21-letniego Scottie’ego Barnesa powinniśmy jednak oczekiwać – i spodziewać się – wielkich rzeczy. Czołowa szóstka Konferencji Wschodniej jest w ich zasięgu, a dobre ruchy kadrowe i odpowiednie zarządzanie posiadanym talentem może sprawić, że w przyszłości oparty o Barnesa zespół z Toronto może znów powalczyć o najwyższe laury. Sięgnięcie po Duranta to automatyczne wejście w tryb win-now, na który Raptors nie są gotowi, zwłaszcza jeśli w ewentualnej wymianie poświęciliby swoje talenty z Barnesem i OG Anunobym na czele.

KONKURS!

Zapraszamy do oglądania podcastu PROBASKET w środę 17 sierpnia o godz. 21:00 na YouTube. W trakcie nagrania zorganizowane będą konkursy, w których do wygrania będą książki wydawnictwa SQN.

Zwycięzcy będą mogli wybierać spośród książek o Dream Teamie i Kevinie Garnecie. Do wygrania będzie też książka „Oglądaj koszykówkę jak geniusz” oraz „Album 75 lat NBA”.

Oglądaj w środę podcast od godz. 21:00, a tak wszystkiego się dowiesz!








3 KOMENTARZE

  1. „Ogląda również taśmy z zagraniami przeciwników, by przeanalizować ich tendencje na parkiecie.”
    Na prawdę, nie dotarła tam jeszcze cyfryzacja i na taśmach nadal oglądają nagrane mecze 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj