Po wielu latach walki z urazami, Derrick Rose odzyskał przekonanie we własne możliwości i pogodził się z ograniczeniami. Choć jego najlepsze lata powoli mijają, zawodnik wcale nie myśli o emeryturze i ma zamiar grać tak długo, jak długo będzie czuł się na siłach. 


Największy kryzys przyszedł w 2017 roku. Wówczas Derrick Rose był poza optymalną formą i bez konkretnego powodu opuścił New York Knicks. Panowało wówczas przekonanie, że zawodnik chce zakończyć swoją karierę. Rose jednak wrócił, ale dopiero po przenosinach do Minnesoty zobaczył światełko w tunelu. Pod okiem trenera Toma Thibodeau zaczął się odbudowywać. W trakcie minionych sezonów był ważną postacią ławki rezerwowych drużyny z Nowego Jorku. 

W czterech meczach bieżącego sezonu notował na swoje konto średnio 14,3 punktu, 3 zbiórki, 4 asysty trafiając 47,6 FG% i 57,9 3PT%, choć ta liczba na pewno spadnie, bowiem Rose nie jest znany ze swoich umiejętności zza linii trzech punktów. Zawodnik przyznaje jednak, że czuje się bardzo dobrze i szczęśliwie – unika kolejnych poważnych problemów zdrowotnych. Jest w tak dobrej formie fizycznej i mentalnej, że absolutnie nie zastanawia się nad zakończeniem gry. 

Spróbuję być jak Tom Brady – przyznał w jednej z ostatnich rozmów. Miał na myśli to, że mająca 44 lata legenda NFL stara się przeciągnąć karierę do momentu, w którym ciało ostatecznie odmówi posłuszeństwa. – Chcę grać tak długo, jak długo będzie to możliwe. Staram się odpowiednio zadbać o swoje ciało. Chcę mieć także pewność, że gra cały czas sprawia mi radość – dodaje. Brady ostatnio mówił, że jest gotów grać do swojej 50-tki. 

33-letni Rose ma przed sobą długą drogę, by dorównać Brady’emu, ale nie spodziewamy się, by zawodnik New York Knicks przeciągnął karierę ponad 40-stkę. Podziwiamy jednak Derricka za to, że pomimo tylu problemów zdrowotnych, był w stanie znaleźć optymalne dla siebie rozwiązanie i nadal stanowi konkretną wartość dla swojej drużyny. Trener Tom Thibodeau nie wyobraża sobie zespołu bez wsparcia, jakiego udziela mu Rose wychodząc z ławki rezerwowych. 






3 KOMENTARZE

  1. Apropo długiego grania i Derricka Rose. Mam już swoje lata i w ubiegłym roku tak mnie już kolana i nogi bolały po gazdej grze i skakaniu, że myślałem, że to game over. Poprostu mimo chęci był dramat. Ale przypadkowo na orlika kupiłem buty Rose 737 czy jakoś tak bo mi szkoda było szybko wytrzeć nowe Duranty. I jak ręką odjął. :-). Zupełnie inne trzymanie, zero poduszek i innych wynalazków. Stopy, piszczele, kolana wszystko jest ok a przynajmniej mnie nie bolą. I tak to pośrednio Derrick przedłużył moje granie:-) Powodzenia Rose.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj