Ostatnie tygodnie w wykonaniu Anthony’ego Davisa to istny renesans koszykarza, który przez ostatni rok – podobnie jak cały zespół Los Angeles Lakers – znajdował się w ogniu krytyki. Skrzydłowy odkłada jednak myśli o walce o statuetkę MVP na bok, a jego celem jest powtórzenie sukcesu Jeziorowców z 2020 roku.

Anthony Davis ma za sobą fantastyczny okres. Pod względem indywidualnych występów jest to prawdopodobnie najlepsza forma, jaką prezentował od przenosin do Los Angeles Lakers. Więcej o jego fantastycznym weekendzie, w którym zdobył prawie 100 punktów, pisaliśmy już tutaj.

Warto zaznaczyć jednak ponownie, że w dziewięciu ostatnich spotkaniach zdobywał on średnio 35,3 punktu, 15,6 zbiórki, 2,7 asysty, 1,2 przechwytu oraz 2,9 bloku na mecz, trafiając 64,8% wszystkich rzutów z gry, w tym aż 45,5% zza łuku (choć oddaje tylko 1,2 próby).

To tylko dziewięć spotkań, ale wykręcanie takich liczb na przełomie całego sezonu automatycznie postawiłoby każdego w roli murowanego faworyta do nagrody MVP. Davis musi jednak mierzyć się z ogromną konkurencją. Chrapkę na tytuł najbardziej wartościowego zawodnika globu mają m.in. Luka Doncić czy poprzedni zwycięzcy z Giannisem Antetokounmpo, Nikolą Jokiciem czy Stephenem Currym na czele.

Davis podkreśla jednak, że myśli o MVP nie zaprzątają mu teraz głowy. Pomimo fantastycznych liczb notowanych na przełomie wszystkich 20 spotkań, w których wystąpił (28,6 punktu oraz 12,8 zbiórki na mecz) jego głównym celem pozostaje mistrzowski tytuł, do którego na ten moment Jeziorowcom daleko.

– By wygrać mistrzostwo. To tyle. Jeśli twoje nastawienie skupia się na mistrzostwie, reszta stanie się sama. To zawsze był mój tok myślenia. Stawiam zespół ponad indywidualne nagrody czy osiągnięcia, które się z tym wiążą. Jeśli zatem będziemy to kontynuować i wygrywać mecze, reszta zajmie się sobą – mówi Davis.

Zadowolony z dyspozycji 29-latka jest również Darvin Ham. Główny trener Los Angeles Lakers zdaje sobie jednak doskonale sprawę z historii problemów zdrowotnych skrzydłowego i podkreśla, że to właśnie zdrowie jest i będzie głównym czynnikiem decydującym o grze Davisa.

– Przede wszystkim najważniejsze jest jego zdrowie. Myślę, że jego ciało czuje się świetnie. Na początku [sezonu] miał drobne problemy, ale ma to już za sobą i teraz widać to po jego twarzy i w stylu gry. Gra w koszykówkę bez bólu sprawia mu przyjemność, reszta zespołu to wie. Wiedzą, że jest dla mnie priorytetem, jeśli chodzi o to, przez kogo mamy rozgrywać akcje – mówi szkoleniowiec.

Wkład w grę Davisa chce mieć również LeBron James, który podkreśla, że jako lider zespołów jest zobowiązany, by „upewnić AD jak świetnym jest zawodnikiem, nie tylko dla zespołu, ale i w całej lidze”. LBJ dodaje również, że jego partner z zespołu „jest niewiarygodny po obu stronach parkietu”, prezentując poziom MVP i „czystą dominację”.

Po 22 rozegranych spotkaniach Lakers plasują się na 12. miejscu w tabeli Konferencji Zachodniej z bilansem 10-12. Wydawać by się mogło, że ich sytuacja jest fatalna. Należy jednak zaznaczyć, że mają oni zaledwie trzy zwycięstwa mniej niż zajmujący 5. lokatę Sacramento Kings i tylko trzy porażki więcej od trzecich Denver Nuggets.