W swoim pierwszym występie w finałach konferencji, Anthony Davis zapewnił Los Angeles Lakers zwycięstwo w meczu numer dwa przeciwko Denver Nuggets rzutem równo z końcową syreną. Po spotkaniu podzielił się wrażeniami z najważniejszego momentu swojej kariery.


Ludzie mówią, że nigdy nie byłem w takiej sytuacji. Pytają czy jestem gotowy na tak wielką odpowiedzialność. To część mojego dziedzictwa, chce takich rzutów, chcę wielkich momentów. Będziemy żyć i umierać dzięki moim rzutom w ostatnich sekundach. Po to zostałem tutaj sprowadzony, właśnie dla takich rzutów – powiedział Davis po spotkaniu.

Davis stał się dopiero siódmym graczem Lakers w historii zespołu, który trafił buzzer-beatera w play-offach NBA. Dołączył do Kobego Bryanta, Elgina Baylora, Jerry’ego Westa, Dereka Fishera, Roberta Horry’ego i… Metta World Peace’a. To był także 30 mecz fazy posezonowej pomiędzy ekipami z Los Angeles i Denver. Dotąd ekipa Jeziorowców nie przegrała żadnej serii, a jej bilans w tych meczach wynosi 23-7.

Lakers zagrali w koszulkach dedykowanych tragicznie zmarłemu Bryantowi. – Nie chcemy nigdy przegrywać w tych koszulkach. W sumie to nigdy nie chcemy przegrywać – dodał Davis.

Ten rzut to ucieleśnienie Kobego. Kiedy zawodnicy maja na sobie te koszulki czują jego obecność jeszcze bardziej. To rzut, który uwielbiał trafiać Bryant. Davis zbiegł do boku, złapał piłkę i oddał rzut. Losy spotkania zależały od tego rzutu i AD stanął na wysokości zadania – powiedział szkoleniowiec Lakers, Frank Vogel.

W trakcie tej serii Davis musi radzić sobie z Nikolą Jokiciem, zawodnikiem, który jest unikatowy jeśli chodzi o pozycję środkowego. Na ten moment radzi sobie z Serbem dość dobrze. W meczu numer jeden zanotował 37 punktów i 10 zbiórek. W drugim dołożył 31 „oczek”, a Lakers mogą cieszyć się z prowadzenia 2:0 w serii.

Historia pokazuje, że LeBron James nie przegrał jeszcze serii kiedy prowadził w niej 2:0.


Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments