NBA: Danny Green z diagnozą. Czy to koniec jego kariery?

2
8680

Kolano zawodnika Philadelphii 76ers nie wytrzymało ciężaru Joela Embiida. Niestety zgodnie z przypuszczeniami, lekarze potwierdzili, że u Danny’ego Greena doszło do zerwania dwóch więzadeł. Pojawia się więc wątpliwości, czy Green w wieku 35 lat będzie się w stanie odbudować? 

Sytuacja miała miejsce w pierwszej kwarcie ostatniego meczu serii pomiędzy Philadelphią 76ers i Miami Heat. Joel Embiid wjechał pod kosz i nie utrzymał równowagi. Spadając na parkiet wpadł prosto w nogi czekającego pod koszem Danny’ego Greena. Noga zawodnika Sixers wygięła się w nienaturalny sposób i ten od razu sygnalizował poważny problem z kolanem. Nie był w stanie zejść o własnych siłach z parkietu. 

Prześwietlenie nogi zawodnika nie pozostawiło wątpliwości. W lewym kolanie doszło do zerwania dwóch więzadeł – ACL i LCL. Green wkrótce przejdzie operację i czeka go bardzo długa rehabilitacja. Problem w przypadku starszych graczy jest tym większy, że ich ciało nie regeneruje się już tak sprawnie, więc występ Greena w kolejnym sezonie stoi pod ogromnym znakiem zapytania. Co więcej – nie mamy pewności, czy w ogóle wróci do gry w profesjonalny basket. 

W jego umowie jest ważne 10 milionów dolarów na kolejny sezon. Rynek wolnych agentów przetestuje dopiero latem 2023 roku, chyba że Sixers będą chcieli zrobić miejsce na dodatkowego gracza i zdecydują się wykupić kontrakt Greena. W 62 meczach sezonu regularnego weteran ligowych parkietów notował na swoje konto średnio 5,9 punktu i 2,5 zbiórki trafiając 39,4 FG% i 38% za trzy. Wszystko wskazuje na to, że Green zostanie wolnym agentem w najgorszym momencie – w trakcie rehabilitacji kolana. 

To bardzo niekomfortowa sytuacja dla zawodnika, bowiem jego umowa nie gwarantuje mu na tyle bezpieczeństwa, by po uporaniu się z urazem mógł wrócić do swojej drużyny i odbudować formę. W międzyczasie w lidze pojawi się wielu nowych graczy, którzy wyrzucą z obiegu weteranów. To może oznaczać, że za rok dla Danny’ego Greena nie będzie już w NBA miejsca. Takie zakończenie kariery z pewnością nie będzie mu pasowało, więc mimo wszystko trzymamy kciuki!