W momencie wejścia do ligi Zion Williamson był zawodnikiem, wokół którego było najwięcej szumu od czasu młodego LeBrona Jamesa. Zanim Zion trafił na uczelnię miał już ponad 1 milion śledzących jego profil na Instagramie. Ale powodem tej popularności była przede wszysktim jego gra. Gra i statystyki przypominające pewnego centra grającego na początku lat 90. na uczelni LSU.


Podczas jedynego sezonu spędzonego na uczelni Duke, Williamson zdobył nagrodę imienia Johna Woodena dla najlepszego zawodnika kraju, notując średnio ponad 22 punkty na mecz przy skuteczności rzędu 68% celnych rzutów z gry. Podobne liczby blisko trzydzieści lat temu notował Shaquille O’Neal. Shaqa średnie z uczelni to 24 punkty i 61% z gry. Czy te liczby to zatem jedyne co łączy Ziona i Shaqa?

Po pierwsze, czy Zion ma obecnie najbliżej do Shaqa pod wzglądem czystej fizycznej dominacji? Chyba jednak nie. Ten tytuł przyznałbym Giannisowi Antetokounmpo. Ale jednocześnie uważam, że Zionowi najbliżej do Shaqa pod kątem rodzaju dominacji. To dlatego, że fizyczna przewaga Giannisa pochodzi z faktu, że mając 215 centymetrów wzrostu porusza się po boisku niczym zawodnik obwodowy.

Zion i Shaq to z kolei inna fizyczna dominacja. Giannis znajduje sposób, żeby ominąć swojego przeciwnika wykorzystując siłę, Zion i Shaq po prostu rywali przesuwają. Nie jest to oczywiście identyczne w ich wykonaniu, bo od Shaqa się po prostu odbijali, a Zion dokłada do tego niesamowitą skoczność, a także bardzo dobrą umiejętność kozłowania.

Jednocześnie jednak obaj mają wybitne połączenie siły z dostawaniem się do obręczy, niezależnie od tego kto stoi im na drodze. Ale żeby dokładniej ich porównać, spójrzmy na statystyki. W wieku 20 lat Shaq notował średnio 23,4 punktu, 13,4 zbiórki, trafiając 56% z gry i grając po 38 minut na mecz Zion z kolei notuje 26,3 punktu, 7 zbiórek, 63% z gry, ale w trakcie tylko 32,8 minuty.

Na korzyść zawodnika Pelicans przemawia szybsze tempo obecnej NBA, ale też fakt, że jest to jego już drugi sezon. Shaq był dopiero debiutantem w wieku 20 lat. Ale powiązanie między nimi jest widoczne. Shaq dominował, rozbijając swoich rywali i dominując nie tylko fizycznie, ale też przejmując po prostu mecze dla swojej drużyny. Dokładnie to samo robi teraz Zion.

W sobotnim spotkaniu Pelicans z Mavericks, drużyna z Nowego Orleanu prowadziła 1 punktem na cztery minuty do końca gry. Od tego momentu Williamson zdobył samemu lub asystował przy 16 z ostatnich 18 punktów drużyny. Pelicans wygrali to spotkanie 18 punktami. Po meczu Rick Carlisle wypowiedział się na jego temat:

Carlisle pracuje w lidze od 1989 roku najpierw jako asystent, a od 2001 jako pierwszy trener. Obserwował zatem z ławki rezerwowych całą karierę Shaqa, a nawet przygotowywał plany swoich zespołów jak go powstrzymać, więc warto uwierzyć mu na słowo.

Dodatkowo Zion Williamson jest liderem ligi pod względem średniej punktów zdobywanych z pola trzech sekund. Jest to kategoria, którą latami dominował Shaq. Nie znaczy to oczywiście, że Zion i Shaq są takimi samymi zawodnikami.

O’Neal grał dużo tyłem do kosza, a Zion świetnie sobie radzi grając twarzą do kosza i z piłką w rękach. Shaq ma przewagę w tej rywalizacji pod kątem zbiórek i bloków, z kolei Zion staje się coraz lepiej rozgrywającym akcje skrzydłowym. To co ich łączy to wykorzystanie siły do dominowania meczów. A takiej przewagi fizycznej jak oni mieli nie widzieliśmy przez całe pokolenie. I chyba tak często spotyka się tak dominujących zawodników. Raz na pokolenie.





4 KOMENTARZE

  1. Ale się Pan rozpędził z tym porównaniem… I całkowicie zapomniał, że za Shaqa w NBA się przede wszystkim broniło.

    • kolego ,nie udawaj że masz jakiekolwiek pojęcie bo przede wszystkim nie autor artykułu porównał ich obu, a Carlisle ,czytaj ze zrozumieniem a druga sprawa Shaq to taki potwór …jak teraz Zion ,choć mimo to ,nadal Shaq był większy ,silniejszy itd.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here