Takiego sezonu w wykonaniu Stephena Curry nie spodziewał się chyba żaden fan koszykówki. Mimo 33 lat na karku lider Warriors notuje najlepsze statystyki w karierze. Liczby, jakie zapisuje przy swoim nazwisku, są szokujące i nawet największych przeciwników jego talentu przysparzają o zawrót głowy. Czy mimo słabszej postawy Warriors Steph zasługuje na trzeci w karierze tytuł MVP?


W obecnych rozgrywkach Curry rzuca średnio 31,0 punktów na mecz. Tyle nie zdobywał nawet w sezonie 2015/16, gdy jednogłośnie przyznano mu tytuł MVP sezonu. W tamtym niezwykłym dla Warriors sezonie (bilans 73-9) średnia Stepha wyniosła 30,1 punktów na mecz. W tym roku trafia 49,1% rzutów z pola, 42,7% zza łuku i 92,2% z linii rzutów osobistych.

Statystyki lidera Dubs są zjawiskowe z kilku powodów. Po pierwsze, rotacja Warriors z pewnością nie jest tak imponująca jak wtedy, gdy sięgali po tytuły mistrzowskie, a po drugie w składzie brakuje Klay’a Thompsona, w związku z czym broniący przeciwko Warriors rywale mogą koncentrować się niemal wyłącznie na Curry’m. Aby znaleźć wolne przestrzenie, Steph musi się zatem dużo napracować. Mimo zwiększonego wysiłku trafia i to ze skutecznością, jakiej dawno nie notował.

Jego dziesięć ostatnich występów było szczególnie zachwycające. Zdobywał w nich średnio 39,1 punktów, przy niesamowitej i sobie tylko znanej skuteczności 54,6 FG%/48,9 3P%/90,1 FT%! Tylko dzięki jego postawie Dubs z ostatnich dziesięciu meczów wygrali aż sześć. Gdy z powodu urazu kości ogonowej zabrakło go w składzie, na 5 rozegranych pojedynków Warriors przegrali 4.



Jeszcze bardziej szokująco wyglądają statystyki z czterech ostatnich meczów Warriors. Steph zdobywał w nich średnio 43,8 punktów (175 w sumie) i trafiał przy tym dziewięć trójek na mecz.

Curry rozegrał w kwietniu cztery minimum 40-punktowe mecze. W meczu z Bucks zdobył 41 punktów, z Nuggets 53, Thunder 42 i Celtics 47. Takiej sztuki, mając co najmniej 33 lata, dokonali przed nim tylko Michael Jordan (styczeń 1998) i Kobe Bryant (styczeń 2012). Wyjątkowe osiągnięcie potwierdza tylko wybitną formę lidera Wojowników.


I choć dzięki formule play-in Wojownicy nadal nie tracą szans na udział w tegorocznej fazie playoffs, to i tak niska pozycja w tabeli zachodu nie działa na korzyść Curry’ego. Przyznanie tej prestiżowej nagrody zawodnikowi, którego drużyna nie zdołała zakwalifikować się do playoffs, wydaje się wielce wątpliwe. Jako przykład poddać można osobę Kobe’ego Bryanta, który mimo świetnych indywidualnych występów, w sezonach 2005/06 i 2006/07 nie otrzymywał nagrody. Powodem była dopiero siódma w tabeli lokata Lakers.

Kibice Golden State Warriors liczą z pewnością na mocną końcówkę swoich ulubieńców. Dubs tracą obecnie tylko dwa zwycięstwa do ósmych Memphis i 2,5 zwycięstwa do siódmych Mavericks. Sprawa wydaje się zatem nadal otwarta. Jeśli Curry utrzyma wysoki poziom, a Warriors zakwalifikują się do playoffs, szansę na tytuł MVP mogą radykalnie wzrosnąć.

Czy Steph Curry powinien zostać MVP sezonu 2020/2021?

View Results

Loading ... Loading ...





5 KOMENTARZE

  1. Nie zasługuje. Nie broni.
    Nie prowadzi Warriors do zwycięstw.
    GSW oscyluje w okolicach 50% wygranych, a to za mało.
    Choć ofensywnie jest w gazie.
    Na tą chwilę tylko Jokić albo Embiid.

  2. Jego indywidualne wyniki nie przekładają się na wynik zespołu bo co to za MVP, którego drużyna zajmuje 9 miejsce z 15 w konferencji? Gdyby nie play-in to nawet do PO by się nie kwalifikowali.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here