Gęstnieją chmury nad Houston Rockets. Opera mydlana z Jamesem Hardenem to w tej chwili niejedyny problem ekipy z Teksasu. Sytuacją w klubie zirytowany jest również P.J. Tucker.

Po poniedziałkowym treningu drużyny weteran odpowiadał na pytania dziennikarzy. Enigmatyczne odpowiedzi potwierdzają jego coraz większą irytację. Skrzydłowy zwraca uwagę na mało transparentne podejście klubu względem swojej osoby.

Narastającą nerwowość Tuckera można było dostrzec w momencie, gdy Ben DuBose z USA Today zapytał go o plany klubu w kwestii przedłużenia jego wygasającej w przyszłym roku umowy.

Pytałeś ich o to? Im powinieneś zadać takie pytanie” – odpowiedział dziennikarzowi Tucker.

Wydaje się, że 35-letni zawodnik jest mocno zawiedziony postawą Rafaela Stone’a generalnego managera Rockets, który jak dotychczas nie okazał mu jakiegokolwiek zainteresowania. Po wielu latach gry w barwach Rockets Tucker liczy na jasne stanowisko klubu w kwestii ewentualnego przedłużenia umowy.

Tucker przez ostatnie lata był zawodnikiem, na którego Rockets zawsze mogli liczyć. Nieustępliwy w obronie, skuteczny zza łuku, a w razie potrzeby gotowy do różnych poświęceń. W poprzednim sezonie pełniąc rolę niskiej piątki, nierzadko odbijał się od znacznie większych od siebie rywali. P.J. zawsze stawał na wysokości zadania i robił to, o co go poproszono.

Mimo iż na przedłużenie kontraktu z pewnością zasłużył, w Houston może się go nie doczekać. Rockets znajdują się obecnie w fazie przebudowy i wygląda na to, że w przypadku odejścia Hardena Tucker będzie kolejnym graczem na liście do zwolnienia.