To nie będzie jedynie kolejny niedzielny wieczór z NBA. Dziś zaczynamy bowiem już o 18:30 i to od starcia na szczycie Konferencji Wschodniej pomiędzy Boston Celtics a New York Knicks. W przypadku zwycięstwa ekipy z Wielkiego Jabłka bilans obu drużyn będzie wynosił 34-19, a więc jest wysoka. Później czekają nas kolejne starcia, w tym ciekawie zapowiadająca się potyczka „nowych” Los Angeles Clippers z Minnesota Timberwolves.



[18:30] Boston Celtics – New York Knicks

Dzisiejsze emocje związane z rozgrywkami najlepszej ligi świata zaczynamy już o 18:30 i to z wysokiego „C”. Boston Celtics podejmą przed własną publicznością rozpędzonych New York Knicks, którzy wygrali ostatnio osiem meczów z rzędu, ale w poprzednim starciu musieli uznać wyższość liderów Konferencji Wschodniej Detroit Pistons, którzy zdemolowali ich aż 118:80.

Podopieczni Mike’a Browna będą szukali teraz powrotu na zwycięski szlak, ale terminarz nie jest dla nich łaskawy. Muszą zmierzyć się bowiem z Celtics, którzy wbrew przedsezonowym zapowiedziom radzą sobie fantastycznie i zajmują obecnie drugie miejsce na Wschodzie.

Ogromna w tym zasługa Jaylena Browna, który jeszcze niedawno był przez ligę wymieniany w gronie trzech głównych kandydatów do tytułu MVP. Obecnie lider Bostonu zdobywa średnio 29,5 punktu, 7,9 zbiórek, 4,7 asysty oraz 1,0 przechwytu na mecz, trafiając 48,5% wszystkich swoich prób z gry, w tym 35,7% zza łuku.

To właśnie „wybuch” Browna i jego 42 oczka w poprzednim bezpośrednim starciu obu ekip pozwoliły Celtics na zwycięstwo. Wcześniej, w jednym z pierwszym meczów bieżących rozgrywek, lepsi byli jednak Nowojorczycy.

Wspominaliśmy już, że seria zwycięstw Knicks dobiegła już końca. Celtics wygrali natomiast pięć ostatnich spotkań i również znajdują się obecnie na fali, choć pokonywali oni przede wszystkim niżej notowane zespoły, a także szukających swojego rytmu Houston Rockets.

Ekipa z Wielkiego Jabłka ma prawo narzekać na braki kadrowe. Oprócz kontuzjowanego na resztę sezonu Milesa McBride’a może zabraknąć również OG Anunogy’ego, Karla-Anthony’ego Townsa czy Josha Harta, który status to „questionable”.

Co ciekawe, wg statystyk Fox Sports Knicks rozegrali w tym sezonie dziewięć spotkań, w których nie byli faworytami. Ich bilans w tego typu pojedynkach do przeciętne 2-7. Tym razem Superbet również dopatruje się faworyta w Celtics. Przypominamy, że mecz będzie dostępny na stronie oraz w aplikacji TVP Sport, ale z uwagi na trwające Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 nie zobaczymy go na antenie telewizyjnej.

[20:00] Washington Wizards – Miami Heat

Drugi dzień z rzędu możemy przyglądać się zmaganiom Washington Wizards o przyjaznej godzinie. O wczorajszym spotkaniu podopieczni Briana Keefe będą prawdopodobnie chcieli jednak jak najszybciej zapomnieć. Jeszcze przed przerwą ekipa z DC traciła do swojego rywala — Brooklyn Nets — aż 33 punkty.

Druga połowa była już zdecydowanie lepsza, ale w końcowym rozrachunku udało im się jedynie zmniejszyć rozmiary porażki. Nie powinno to jednak budzić większego zaskoczenia. Od początku sezonu Wizards są jednym z najgorszych zespołów nie tylko Konferencji Wschodniej, ale i całej ligi, a w sobotę musieli radzić sobie z wyjątkowo długą listą absencji.

Ich ostatnie wzmocnienia wzmocnieniami tak naprawdę nie były. Anthony Davis nie zagra już do końca bieżących rozgrywek, z kolei Trae Young już od dłuższego czasu znajdował się poza grą z uwagi na uraz. D’Angello Russell, Jaden Hardy czy Dante Exum nie byli dostępni z uwagi na finalizację wymiany, z kolei Bilal Coulibaly, Kyshawn George, Alex Sarr czy Cam Whitmore zmagają się z urazami.

Miami Heat przegrali cztery z sześciu ostatnich spotkań i prawdopodobnie nie mogli wyobrazić sobie lepszego rywala w lepszej sytuacji do przełamania. Pomimo głośnych zapowiedzi Pat Riley nie dokonał ostatecznie żadnego transferu, więc ambicje sympatyków klubu muszą zostać nieco ostudzone co najmniej do lata.

Heat tracą obecnie tylko dwa zwycięstwa do miejsca premiowanego bezpośrednim awansem do play-offów (przy dwóch spotkaniach rozegranych więcej). Po raz ostatni znajdowali się w czołowej szóstce  9 stycznia, po czym odnieśli jednak trzy porażki w czterej spotkaniach i nie wrócili już upragnionego scenariusza.

Nie ulega wątpliwości, że to Miami będą faworytem tego pojedynku, szczególnie biorąc pod uwagę sytuację kadrową Wizards, co potwierdzają kursy Superbet.

[21:00] Toronto Raptors – Indiana Pacers

Toronto Raptors znajdują się na skraju dwóch całkowicie odmiennych światów. Zespoły przed nimi biją się o rozstawienie z dwójką, zamiast trójką, z kolei tuż za ich plecami Philadelphia 76ers walczą o utrzymanie miejsca w czołowej szóstce. Jeden nierozważny krok, a ekipa z Kanady, zamiast gonić tych wyżej, może zostać zmuszona do częstszego spoglądania za plecy.

Ich rywal nie należy do ligowej czołówki. Mówimy przecież o Indiana Pacers, którzy legitymują się katastrofalnym bilansem 13-39. Warto jednak pamiętać, że całkiem niedawno ta sama ekipa pokonała broniących tytuł Oklahoma City Thunder, a przed trade deadline pozyskała Ivicę Zubaca.

Chwilę po pozyskaniu środkowego trener Rick Carlisle poinformował jednak media, że debiut jego nowego podopiecznego zostanie nieco opóźniony. Powody są dwa: kilka dni temu zawodnik został ojcem, a dodatkowo leczy obecnie drobny uraz kostki.

— Z tego co rozumiem z rozmów z nim, cały czas jest coś nie tak [z kostką]. Nie wystawimy go do gry aż do momentu, w którym będzie naprawdę gotowy — podkreślił szkoleniowiec Pacers.  

Po drugiej stronie zabraknie Jakoba Poeltla, z kolei pod znakiem zapytania stoi cały czas występ Immanuela Quickleya. Mimo wszystko to Raptors będą faworytem tej rywalizacji, co potwierdzają kursy oferowane przez Superbet.

[21:00] Minnesota Timberwolves – Los Angeles Clippers  

Już bez Jamesa Hardena i Ivicy Zubaca, ale w dalszym ciągu z Kawhiem Leonardem, który musi być mocno zaskoczony kierunkiem, jaki w ostatnich dniach obrali Los Angeles Clippers. Ekipa z Miasta Aniołów była jednym z „najgorętszych” zespołów ligi, wygrywając przed transferami 17 z 22 kolejnych spotkań.

Dane te możemy już jednak uznać za nieaktualne, bo LAC wyglądają obecnie całkowicie inaczej. Wiemy już jednak, że świeżo pozyskani Darius Garland, Bennedict Mathurin oraz Isaiah Jackson nie zagrają dziś przeciwko Minnesota Timberwolves. Pierwszego występu w nowych barwach drugiego i trzeciego z wymienionych możemy spodziewać się we wtorek. Garland czeka z kolei na pełne wyleczenie urazu.

Wilki będą próbowały wykorzystać chaos w Los Angeles na swoją korzyść. Trzeba jednak podkreślić, że mecze z rywalami z Zachodu są dla nich dosyć niekomfortowe. W całym sezonie legitymują się bilansem 32-21, ale z rywalami ze swojej konferencji ten wynik to już tylko 18-16.

Ostatnio Timberwolves zaliczyli dosyć niepokojące wpadki z Memphis Grizzlies i New Orleans Pelicans, czyli dwiema ekipami, których najprawdopodobniej zabraknie nawet w turnieju play-in. Ewidentnie brakuje im stabilności, więc nie powinno dziwić, że byli oni zamieszani w plotki transferowe z Ja Morantem i Giannisem Antetokounmpo w rolach głównych.

Jeżeli Wolves przegrają z Clippers, to będą mieli na koncie trzy porażki w czterech kolejnych spotkaniach. Muszą oni korzystać z terminarza, który obecnie nie jest dla nich najbardziej wymagający. Wg ekspertów Superbet będą oni zdecydowanym faworytem dzisiejszej potyczki.


Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.


  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    1 Komentarz
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments