Po znakomitym otwarciu meczu nr 6 i objęciu 17-punktowego prowadzenia, Houston Rockets byli na dobrej drodze do zakończenia finałów zachodu już w Oakland. W drugiej połowie jednak Golden State Warriors uderzyli w nich całym swoim talentem. W Houston także go potrzebują. Rodzi się więc pytanie – co z Chrisem Paulem?


Rozgrywający Houston Rockets w ostatnich sekundach meczu nr 5 finałów doznał kontuzji ścięgna podkolanowego. Nie był w stanie dokończyć meczu i szybko okazało się, że nie będzie w stanie zagrać w starciu nr 6 serii. To oznaczało więcej obowiązków na barkach Jamesa Hardena. Rockets radzili sobie świetnie. Nie byli jednak w stanie odpowiedzieć na intensywność gry GSW po wyjściu z szatni. Siłą rzeczy pojawiły się pytania o gotowość do gry Chrisa Paula.

Dziennikarze nie uzyskali jednoznacznej odpowiedzi, ale Mike D’Antoni w swoich zapowiedziach sugerował, że prawdopodobieństwo gry zawodnika w ostatnim spotkaniu rundy z Warriors jest niewielkie. Ścięgno nie przeszkadza CP3 w prostych aktywnościach, dlatego nie miał żadnych problemów z chodzeniem. Problemy zaczyna się przy większym obciążeniu. Sztab medyczny Rox bez wątpienia przetestuje zawodnika pod każdym kątem, by podjąć decyzję odnośnie jego gry w Game 7.

Steve Kerr po ostatnim zwycięstwie swojego zespołu przyznał, że jest mu żal, iż tacy gracze jak CP3, Kyrie Irving czy Kevin Love w najważniejszym momencie sezonu muszą się mierzyć z kłopotami zdrowotnymi. – Pracują na to cały rok, a potem nie mogą nic zrobić. To okropne uczucie – przyznał szkoleniowiec GSW. Zatem występ CP3 stoi pod dużym znakiem zapytania. To dla Houston Rockets naprawdę spory problem.

Rozgrywający był motorem napędowym swojego zespołu od początku play-offów. W meczu nr 5 trafił kilka wielkich rzutów przez ręce obrońców. To swoją drogą pierwsze finały konferencji w jego karierze. – Wróci tak szybko, jak szybko będzie to możliwe – mówił D’Antoni. – Nie było szans, by zagrał w meczu nr 5. Jest załamany, wszyscy jesteśmy, ale walczymy dalej. Chris jest integralną częścią tej drużyny i gdyby mógł, przeprowadziłby nas do finału samą siłą woli – zakończył.

Kto wygra siódmy mecz Rockets - Warriors i zagra w wielkim finale NBA?

  • Golden State Warriors (53%, 656 Votes)
  • Houston Rockets (47%, 574 Votes)

Total Voters: 1 230

Loading ... Loading ...

NBA: Kosztowna strata Warriors. Kto wygra GAME 7 i awansuje do wielkiego finału?

Wyniki NBA: Dominacja Warriors! Będzie mecz numer siedem!






6 KOMENTARZE

  1. Chris Paul to statystycznie zdecydowanie najwybitniejszy point guard w historii koszykówki, według wszystkich możliwych wskaźników – każdy szanujący się analityk to powie.

    Kilka razy w karierze okradziony z MVP, ze 4 lub 5 razy w playoffach był kontuzjowany, a władze NBA zablokowały dodatkowo jego przejście do drużyny Brianta, gdzie zdobyłby pewnie ze 4 pierścienie.

    Ludzie mówią, że słabo gra w play-offach. W takim razie jakim cudem ma najwyższy P.E.R. z kariery ze wszystkich point guardów jacy w play-offach kiedykolwiek grali licząc od lat 60-tych?

    Jakim cudem jest jedynym liderem drużyny, który w playoffach potrafił grać ze skutecznością 50-40-90?

    Jakim cudem ma najlepszy wskaźnik asyst do strat ze wszystkich najwybitniejszych point-guardów.

    Nawet w tym roku prowadzi w Real plus minus.

    W najdoskonalszej zaawansowanej statystyce, jaką kiedykolwiek wynaleziono win shares per 48 minutes przewyższa nawet Michaela Jordana i zajmuje pierwsze miejsce w historii koszykówki. Do tego jest jedynym graczem w historii, który nie ma statystycznie żadnych słabości, a jednocześnie uznawany jest za jednego z najlepszych obrońców w historii na swojej pozycji razem z Garrym Paytonem i Johnem Stocktonem.

    I robił to wszystko, przez całą karierę nie mając pod ręką nikogo na kogo mógłby liczyć, na kim mógłby robić te asysty.

    Ludzie patrzą tylko na ostateczny wynik i nie rozumieją nawet najprostszej rzeczy, że bez pomocy kolegów nigdzie nie zajdziesz.

    Niestety kontuzje zabiorą mu i w tym roku jego pierścień. Jest to bardzo, bardzo przykro.
    Ten człowiek wyprzedza swoją epokę. Prawdziwi artyści doceniani są zwykle niestety po swojej śmierci.

    Jego nierozpoznany przez współczesnych geniusz na zawsze pozostanie w moim sercu, bez względu na to, czy zdobędzie swoje zasłużone pierścienie, czy nie.

    Łatwo zdobywa się pierścienie Curremu, który zwykle nie musi grać defensywy i ma pod ręką 3 inne super gwiazdy, które zabierają uwagę obrońców. Chris jednak przewyższa go w praktycznie każdym aspekcie koszykarskiego rzemiosła, nie licząc rzucania za 3 punkty.

    Takie są fakty. Strata Chrisa Paula dla Houston znaczy mniej więcej tyle co strata Currego i Klay jednocześnie dla GSW.

    Pozostaje mieć nadzieję, że Cp3 jednak zagra, choć wtedy będzie pewnie tylko ciągnął swoją nogę po korcie.

    To jest po prostu nie fair. Wstyd dla koszykarskich bogów, że zabierają co roku Chrisowi jego szanse.

    • Szacunek za długiego posta i za to, że naprawdę nie mam pojęcia czy piszesz na serio czy trollujesz – a coś takiego to już dzieje się nie za często w internetach.

  2. Szanuję jak każdego ale nie lubię tak jak Green on też to cham ,cwaniak i gra bardzo brudno zawsze,co często uchodzi mu na sucho….Zdrowia życzę oczywiście

  3. cp3 nie jest tytanem zdrowia i wie to każdy oprócz Mike’a D. Trzeba go było oszczędzać w końcówce sezonu oraz w I i II rundzie które HOU dość łatwo pokonywało ale nie – Mike D. jakby mógł to by Hardena i cp3 trzymał po 48 minut w meczu a potem się dziwił że ktoś łapie kontuzje

    • przynajmniej nie trafił do THibsa, zamęczyłby jeszcze do AllStara
      faktycznie sztab nie prześledził jakby histroii kontuzji choćby z tego sezonu, by trochę uciąć minut itd

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj