Dla nas kibiców wymiany w najlepszej koszykarskiej lidze świata są formą rozrywki, powodem do ekscytacji, letnią codziennością. Co roku przecież dziesiątki zawodników zmienia pracodawców. Ale czy zastawialiście się kiedyś, co czują sami gracze? Jak to jest nagle dowiedzieć się, że musisz pozostawić wszystko, co do tej pory osiągnąłeś i iść dalej?


Prezentujemy wam nieopowiedzianą dotąd historię Troy’a Browna Jr’a, który w trakcie ubiegłego sezonu został wymieniony z Washington Wizards do Chicago Bulls. Historię opowiedzianą przez niego samego:

Cały czas słyszymy „To jest biznes”. Ale teraz, mogę powiedzieć, że przeżyłem to na własnej skórze. Ta świadomość uderza zupełnie inaczej, kiedy dowiadujesz się, że faktycznie zostałeś sprzedany. Po dwóch latach w Waszyngtonie tak po prostu to był koniec. Nigdy nie zapomnę, gdzie byłem, gdy dowiedziałem się, że pierwszy rozdział mojej kariery w NBA dobiegł końca.

To był czwartek, 25 marca. Byliśmy w Nowym Jorku od kilku dni, ponieważ mieliśmy zagrać z Nets w niedzielę, a następnie dwa mecze z Knicks w Madison Square Garden. W czwartek byłem skupiony jak w każdy inny dzień rozgrywek. Czwartek (dzień zamknięcia okienka transferowego) rozpoczął się jak większość innych dni. Mieliśmy dobry rozruch, a po nim wróciłem do swojego pokoju hotelowego, aby spróbować trochę odpocząć przed meczem tej nocy.

Wtedy zadzwonił mój telefon.

„Chciałem ci tylko podziękować…”

Jak tylko usłyszałem te słowa, wiedziałem, że mój czas w Waszyngtonie dobiegł końca. Głos po drugiej stronie telefonu należał do Tommy’ego Shepparda, generalnego menadżera Wizards. Powiedział jeszcze kilka innych rzeczy z pozytywnymi słowami zachęty i powiedział mi, że jadę do Chicago.

Zawsze wiedziałem, że jest szansa, że zostanę sprzedany, głównie dlatego, że ostatnio nie grałem zbyt wiele. Mimo że miło jest czuć się chcianym w zespole, to nic nie przygotowało mnie na ten moment.

Gdy tylko skończyłem rozmawiać z Tommym, od razu w mojej głowie pojawiły się myśli o tym, jak wszystko będzie wyglądać w nowej rzeczywistości. Ale w tym samym czasie, mimo że byłem podekscytowany nowym początkiem, skłamałbym, gdybym nie powiedział, że będę tęsknił za chłopakami, których zostawię.

Oczywiście nie wszystko poszło zgodnie z planem w Waszyngtonie, ale nauczyłem się tam tak wiele, że niemożliwe byłoby nie odczuwać pewnych emocji na wieść o tym, że to już koniec. Miałem świetne kontakty z kolegami z drużyny, szczególnie z młodszymi chłopakami, takimi jak Bonga, Deni (Avdija) i Rui (Hachimura). Z Thomasem (Bryantem) zaprzyjaźniłem się praktycznie od samego początku, więc to zdecydowanie trudne. To jest najgorsza część bycia sprzedanym. Musieć opuścić chłopaków, z którymi stworzyłeś te wspaniałe więzi.

Ale powiem ci tak… Zdecydowanie nie masz zbyt wiele czasu, aby myśleć o tych rzeczach. Szczerze mówiąc, nie masz zbyt wiele czasu na cokolwiek. W tak krótkim czasie masz ludzi, którzy do ciebie dzwonią i piszą sms-y, podczas gdy ty wciąż próbujesz sobie poradzić z myślą, że mieszkasz w nowym miejscu, masz nowego trenera i grasz z nowymi kolegami z drużyny. To świeży start, ale jest też trochę niepokoju, bo chcesz się sprawdzić. Na pewno jest wiele emocji i wiele do zrobienia.

Większość ludzi wie, że mamy do 48 godzin na zgłoszenie się do nowego zespołu, ale często wszyscy zaangażowani — drużyny, agenci, rodziny i sam zawodnik — chcą, aby przejście przebiegło tak szybko i gładko, jak to tylko możliwe. Jako profesjonalni sportowcy, mamy rutynę i przyzwyczajenia i jeśli odejdziemy od nich na zbyt długo, może to wybić nas z rytmu. Więc jak tylko skończyłem rozmowę z Tommym, zacząłem myśleć o tym, jak dostać się do Chicago, kiedy będzie następny mecz i tym podobne rzeczy. Skończyło się na tym, że 30 minut po tym jak dowiedziałem się o transakcji, wynająłem samochód na lotnisko. Następne byłem już w samolocie lecącym do Chicago. W końcu to do mnie dotarło — byłem Bykiem.

Ogólnie rzecz biorąc, pomimo tych wszystkich ruchów i szaleństw, byłem podekscytowany. Zdecydowanie doceniam fanów i szansę, jaką dostałem w Waszyngtonie, i bez wątpienia będę tęsknił za moimi byłymi kolegami z drużyny. Ale myśl o świeżym starcie i nowym początku zawsze dodawała mi energii.

Obejrzyj lub posłuchaj!

O sytuacji Johna Walla, Bena Simmonsa, Boston Celtics, Golden State Warriors, Los Angeles Lakers i wielu innych tematach usłyszycie w najnowszym podkaście PROBASKET LIVE, który we wtorek wieczorem był transmitowany na YouTube, a dziś jest już do odsłuchania na Spotify i do obejrzenia na YT oczywiście. W opisie znajdziecie spis treści, a więc dokładny podział minutowy – jaki temat był poruszany w jakim momencie.





1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here