Władze Los Angeles Clippers zdecydowały, że ich nowym trenerem będzie Tyronn Lue – mistrz NBA z Cleveland Cavaliers, a ostatnio asystent zwolnionego Doca Riversa. Adrian Wojnarowski z ESPN poinformował, że Lue podpisze z Clippers pięcioletnią umowę.


Clippers rozpoczęli poszukiwania nowego szkoleniowca po tym jak rozstali się z Dociem Riversem. Przeprowadzili rozmowy z kilkoma kandydatami. Oprócz Lue na tej liście znaleźli się: Jeff Van Gundy (wcześniej trener Knicks i Rockets, a ostatnio komentator telewizyjny), Mike Brown (prowadził wcześniej Cavs i Lakers), Darvin Ham (były zawodnik NBA) oraz Sam Cassell, który tak jak Lue był w ostatnich latach asystentem Riversa.

W latach 2014-2016 Lue pracował w Cavs jako asystent trenera Davida Blatta. W trakcie sezonu 2015/2016 przejął po drużynę i poprowadził Cavs do mistrzostwa NBA. W dwóch kolejnych sezonach awansował z Cavs do wielkiego finału NBA. Po odejściu LeBrona Jamesa z Cleveland został zwolniony przez Cavs po zaledwie sześciu meczach sezonu zasadniczego (wszystkich przegranych). Przed rokiem starał się o pracę szkoleniowca Los Angeles Lakers, ale ci zdecydowali się postawić na Franka Vogla. W sezonie 2019/2020 Lue pełnił funkcję asystenta Doca Riversa w Clippers.

Wiele osób zarzuca Lue, że sięgnął po tytuł tylko dlatego, że miał w składzie LeBrona Jamesa i pozwolił mu robić co chce, ale to jest bardzo płytkie spojrzenie. Lue dostosował taktykę do swojego lidera i wykrzesał z innych zawodników najlepsze, co mieli do zaoferowania. To, wbrew pozorom, też jest duża sztuka – nie chcieć być mądrzejszym i lepszym od swojej gwiazdy i pomóc jej w wygrywaniu.

Pierwszym asystentem Lue ma być Chauncey Billups, były zawodnik NBA – mistrz z Detroit Pistons.

Dotychczasowy bilans Tyronna Lue jako szkoleniowca to 128-83 w sezonach zasadniczych oraz 41-20 w play-offach.

Lue grał w NBA w latach 1998-2009. Był głównie rezerwowym rozgrywającym w kilku klubach. W 2001 roku z Los Angeles Lakers zdobył mistrzostwo NBA.

Zostały cztery wakaty w NBA!

Drużynami, które nie zatrudniły jeszcze głównych szkoleniowców są: Houston Rockets, Oklahoma City Thunder, New Orleans Pelicans i Indiana Pacers.

Nowa era Clippers po Riversie

Rivers był szkoleniowcem Clippers od 2013 roku. To pod jego wodzą zespół nosił pseudonim „LOB CITY”, czyli miasto, drużyna, w której gra się mnóstwo alley-oopów. Efektowne zagrania były możliwe dzięki obecności w składzie Blake’a Griffina i DeAndre Jordana do których piłki dogrywał najczęściej Chris Paul.

Eksperyment z tą trójką graczy się nie udał. Griffin został oddany do PistonsCP3 do Rockets, a Jordan trafił do NetsClippers zbudowali nową drużynę, a raczej zrobili miejsce w składzie dla dwóch graczy – Kawhia Leonarda, którego podpisali na rynku „wolnych agentów” oraz dokonali transferu z Oklahoma City Thunder, dzięki czemu dołączył do nich Paul George.

Rivers prowadził Clippers od 2013 roku i miał już na koncie kilka niepowodzeń. Do listy z poniższej grafiki należy dodać obecny rok, czyli 2020, kiedy to w drugiej rundzie LAC prowadzili z Denver Nuggets 3-1, a mimo to przegrali 3-4 i odpadli. Kolejny raz mieli finał Zachodu na wyciągnięcie ręki, ale nie byli w stanie postawić kropki nad i.

Osiągnięcia Riversa, jako szkoleniowca Clippers dobrze obrazuje również poniższa grafika. Na czerwono niechlubny wynik – jest pierwszym trenerem w historii, który dwukrotnie przegrał w play-offach mimo prowadzenia 3-1.

Rivers szybko znalazł nową pracę. Od nowego sezonu będzie szkoleniowcem Philadelphii 76ers.

Dorobek Riversa jako trenera jest oczywiście imponujący, bo w 2008 zdobył z Celtics mistrzostwo, a w 2010 przegrał dopiero w wielkim finale z Lakers, ale sukcesy z Celtics przyćmione zostają przez ostatnie lata z Clippers.

Przez pierwsze cztery lata LAC wygrywali ponad 50 spotkań w każdym z sezonów. W play-offach nie był jednak w stanie przebić się dalej, niż do drugiej rundy. W 2016 i 2017 roku Clippers odpadali już w pierwszej rundzie! Oczywiście zdarzało się, że problemy ze zdrowiem miał któryś z liderów. Jednak „pech” towarzyszył Clippers przez wiele lat.

W tym roku miało być inaczej, ale mówiąc wprost: skończyło się jak zwykle. Gdyby to była pierwsza tego typu sytuacja, to pewnie Rivers pozostałby na stanowisku. Wpadek i niepowodzeń było jednak za dużo przez lata i Clippers zdecydowali się rozstać z trenerem i poszukać jego następcy.

Co dalej z Clippers?

Clippers postawili na Lue nie tylko ze względu na jego dorobek i mistrzowski pierścień, ale także wzięli pod uwagę fakt, że był przy drużynie przez ostatni rok i ją zna. Zna zespół oraz klub – wie jak funkcjonuje i nie musi odnajdywać się w nowej rzeczywistości. Nie potrzebuje czasu na „wdrożenie się”. Poza tym uznali, że udźwignie presję, jaka będzie na nim spoczywać.

Dla Clippers są to bardzo ważne argumenty, ponieważ ich dwie największe gwiazdy mogą niedługo opuścić drużynę. Mowa o Kawhi Leonardzie i Paulu George’u.

Leonard specjalnie podpisał umowę 2+1, czyli po dwóch latach ma tak zwaną „opcję zawodnika” – może przedłużyć automatycznie kontrakt o jeszcze jeden sezon (na zielono w poniższej tabelce) lub może po sezonie 2020/21 (czyli już za rok!) trafić na rynek „wolnych agentów” i podpisać umowę z dowolnym klubem.

Oczywiście jest też taki scenariusz, że Clippers idzie tak dobrze, odnoszą sukcesy, że Leonard decyduje się przedłużyć z nimi kontrakt na kolejnych kilka lat. To też jest możliwe, ale żeby się to zadziało, drużyna musi zacząć wygrywać „tu i teraz”, a nie w perspektywie kilku lat. Dlatego zdecydowano się na trenera, który zna drużynę i zawodników. Postawiono mu wysoką poprzeczkę – udźwignąć presję i zdobyć mistrzostwo NBA w 2021 roku!

Z tym brakiem czasu na wdrożenie się chodzi o „bezpieczną” decyzję, a nie eksperyment. Pamiętamy z przeszłości historie, kiedy doświadczeni trenerzy przychodzili do nowych drużyn, które miały zaraz walczyć o mistrzostwo i być w czołówce, a okazywało się, że potrzebują czasu na wdrożenie swoich systemów, poznanie zawodników i całej organizacji. Dlatego właśnie Clippers postawili Tyronna Lue.

Zadaniem Clippers na najbliższe tygodnie będzie pozyskanie zawodników, którzy pomogą im wywalczyć awans do wielkiego finału NBA. Poniższa grafika pokazuje, kto ma ważny kontrakt (na zielono „opcja zawodnika”).

Ze składu Clippers z ubiegłego sezonu najlepsi zawodnicy, którzy trafią na rynek „wolnych agentów” to: Montrezl Harrell i Reggie Jackson, a także Marcus Morris. Najtrudniej zatrzymać będzie Harrella, który zarabiał do tej pory 6 milionów dolarów, a teraz na pewno zgłoszą się po niego zespoły, które zaoferują mu znacznie więcej. Czy Clippers będą chcieli go zatrzymać i przebić oferty innych drużyn?

Podobnie może być z Jacksonem, który w lutym podpisał umowę z Clippers, ale za minimalną pensję. Wcześniej w Pistons miał kontrakt wart 80 milionów dolarów za 5 lata gry. Jednak w lutym tego roku Pistons zrezygnowali z jego usług – wykupili umowę i go zwolnili. Dlatego mógł dołączyć do Clippers. Czy teraz znajdą się drużyny, które będą chciały zaproponować mu lepsze warunki? A może otrzyma dobrą ofertę od Clippers?

Dużą niewiadomą jest też to, czy Clippers uda się pozyskać z rynku innych wartościowych graczy, którzy pomogą im w walce o finał NBA.


Subscribe
Powiadom o
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
manute
manute
16 października 2020 09:05

Tylko czy Kawhi nadaje się na trenera?