Tim Hardaway Jr. trafił zza łuku, Luka Doncić pomachał do kibiców zgromadzonych w hali w Los Angeles, a następnie wydał z siebie głośny okrzyk. To właśnie wtedy z Staples Center uszło powietrze, a Dallas Mavericks wiedzieli, że już nic nie zabierze im drugiego zwycięstwa w serii.


W drugim kolejnym meczu Los Angeles Clippers nie byli w stanie powstrzymać Luki Doncicia i teraz są dwie porażki od kolejnego rozczarowującego zakończenia sezonu. Słoweniec zanotował 39 punktów, siedem asyst i siedem zbiórek, a prowadzeni przez niego Mavericks objęli prowadzenie 2:0 w serii do czterech zwycięstw.

Licząc w poprzednimi play-offami, była to piąta kolejna porażka Clippers w tej fazie rozgrywek. W półfinałach Konferencji Zachodniej w „bańce” w Orlando objęli prowadzenie 3:1 grając przeciwko Denver Nuggets, ale przegrali wszystkie trzy następne spotkania. Mimo tego, Paul George zapewnił, że Clippers nie panikują. – Nikt się nie martwi. To rywalizacja i w kolejnym meczu musimy stawić się na wezwanie, nikt się nie zamartwia. Musimy grać swoje, bez względu na okoliczności. Musimy zagrać lepiej w obronie, w swoim stylu. Luka i tak zdobędzie swoje, naszym zadaniem jest maksymalne ograniczenie pozostałych – powiedział.

Jeśli podopieczni Tyronna Lue’a nie zdołają się podnieść, kibice klubu z LA będą musieli przez kolejne lata znosić kolejne docinki ze strony nie tyko sąsiadów zza miedzy, ale i reszty ligi. Clippers wchodzili w te play-offy z ogromną presją, mieli zamazać ten zły wynik sprzed roku. Ekipa z Miasta Aniołów dała odpoczywać kluczowym graczom w końcowym fragmencie sezonu regularnego, przegrywała mecze, aby trafić na Mavericks, ale zanim jeszcze zdążyli się zadomowić, stoją na krawędzi – Mavericks wygrali dwa wyjazdowe spotkania i dzieła zniszczenia mogą dokończyć już we własnej hali.

Nie martwię się, musisz i tak wygrać cztery spotkania. Przyjechali tutaj bez żadnej presji i trafiali praktycznie wszystko. Przyjechali tutaj z myślą o wyszarpaniu jednego meczu, może dwóch. Teraz wracają do siebie i muszą obronić własny parkiet. Łatwo wyjść na obcy parkiet i nie czuć presji, zobaczymy, jak to będzie wyglądać teraz, w trzecim meczu – powiedział Lue. Mavs trafili w drugim spotkaniu 58% rzutów z gry i 18 z 34 prób zza łuku. Kawhi Leonard rzucił 41 punktów, ale tylko 11 w drugiej połowie.

PG13 dodał 28 punktów, 12 zbiórek i sześć asyst. Jednak to ponownie Doncić był głównym bohaterem spotkania, po tym jak w pierwszym starciu zanotował 31 „oczek” 11 asyst i 10 zbiórek. – To żadne czary. Musimy wyjść i grać w koszykówkę, powstrzymywać ich. Tak to wyglądało – rzucali zbyt dobrze, musimy sobie wzajemnie pomagać. Wjeżdżali w pomalowane kiedy chcieli. Nie możemy grać tak w obronie – dodał Leonard. Jeśli nie uda im się spowolnić Słoweńca, Clippers mogli właśnie rozegrać ostatni mecz w Staples Center w tym sezonie.

To play-offy, musimy coś wymyślić. Musimy być skupieni, nie zapominać o naszym celu – przypomniał Kawhi. Mavs mają tzw. moment, są na fali i na pewno powrót do własnej hali może dać im kolejny impuls do jeszcze lepszej gry. Dwa zwycięstwa u wyżej rozstawionego przeciwnika buduje pewność siebie. Na to zwraca też George. – Pozwoliliśmy im nabrać więcej pewności siebie i teraz musimy to okiełznać – zakończył PG13.





1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here