Finały NBA pomiędzy San Antonio Spurs i New York Knicks są wielkim wydarzeniem sportowym, ale też pokazem tego, jak bardzo rozgrzany potrafi być rynek cen biletów. W San Antonio ceny są wysokie, miejscami bardzo wysokie. W Nowym Jorku? Tam mówimy już o finansowym szaleństwie. Do tego Knicks podbili stawkę oddając dwa najlepsze miejsca przy samym parkiecie na licytację. Aktualna cena to 500 tysięcy dolarów, a więc 1,8 mln złotych!
Finały NBA wróciły do Nowego Jorku po 27 latach, a Madison Square Garden stało się jednym z najdroższych miejsc w świecie sportu. Najtańszy bilet na mecz numer 2 w San Antonio kosztuje 813 dolarów, a więc około 3000zł. Ale już na mecz numer 3 w Nowym Jorku najniższa cena wynosi 7222 dolary, a więc około 26 tysięcy złotych!
To nie jest już zwykły popyt na bilety. To efekt powrotu Knicks na największą scenę po prawie trzech dekadach, ogromnego rynku, ograniczonej podaży i atmosfery, która w Nowym Jorku urosła do rozmiarów wydarzenia pokoleniowego. Najniższa cena biletów na trzecie spotkanie finału (pierwszy mecz finału w Nowym Jorku) kosztował na początku 4000 dolarów, ale w ostatnich dniach ta cena wzrosła. Dla porównania w San Antonio po pierwszej fali zakupów cena zaczęła spadać, a więc zainteresowanie nie było aż tak duże.
San Antonio drogie. Nowy Jork absurdalnie drogi
Dwie mapy cenowe, które możecie zobaczyć poniżej, świetnie pokazują skalę różnicy cen. Na grafice z Madison Square Garden najniższa widoczna cena to około 38 tys. zł, ale to tylko początek. Dużo ofert znajduje się w przedziale 40–70 tys. zł, a lepsze miejsca w dolnych sektorach wchodzą już na poziom 100–125 tys. zł. Najdroższe widoczne oferty przy parkiecie lub w strefach VIP dochodzą do 219 922 zł i 289 874 zł.
W praktyce oznacza to, że za jeden bilet na finał NBA w Nowym Jorku można zapłacić tyle, ile kosztuje dobry samochód. A w najlepszych miejscach tyle, ile mieszkanie w mniejszym polskim mieście.
Mapa cen biletów na trzeci mecz finału, który rozegrany zostanie w Nowym Jorku:

Druga grafika, z hali Spurs, wygląda przy tym jak zupełnie inny świat. W San Antonio najniższe widoczne ceny zaczynają się od 2823 i 2956 zł. W wielu sektorach można znaleźć bilety za 5–11 tys. zł, a miejsca bliżej parkietu kosztują około 21–25 tys. zł. Najdroższa widoczna oferta to 42 756 zł.
To nadal są ogromne pieniądze. Ale przy cenach z Nowego Jorku San Antonio wypada niemal „rozsądnie„. Z tych grafik wynika, że najtańszy bilet w Madison Square Garden jest ponad 11 razy droższy od najtańszego widocznego biletu we Frost Bank Center. Mediana widocznych ofert na grafice Knicks to około 50,7 tys. zł, a na grafice Spurs około 8,3 tys. zł.
Ceny biletów na mecz numer 2 w San Antonio wyglądają tak:

Kibicom Knicks bardziej opłacało się latać na wyjazdy
Bilety na mecze Knicks w Nowym Jorku były tak trudno dostępne, że kibice tej drużyny wykupywali miejsca na wyjazdowych spotkaniach w Atlancie, Filadelfii i Cleveland.
San Antonio Express-News wyliczyło, że kibicowi Knicks bardziej opłacało się polecieć do Teksasu na mecz finałowy, kupić bilet na spotkanie w hali Spurs i wrócić do Nowego Jorku, niż kupić najtańszy bilet na mecz w Madison Square Garden. Według tych wyliczeń najtańszy bilet na drugi mecz w San Antonio kosztował 1014 dolarów, a najtańszy na trzeci mecz w MSG aż 4898 dolarów. Lot w obie strony z Nowego Jorku do San Antonio można było znaleźć za 455 dolarów, więc całość wychodziła znacznie taniej niż samo wejście do MSG.
Oczywiście są też pewne ograniczenia. W San Antonio pojawiły się zasady dotyczące sprzedaży biletów dla osób mieszkających w promieniu 240 kilometrów od hali, a przy miejscach przy parkiecie obowiązywały także ograniczenia dotyczące ubioru w barwach rywala. Ale sam fakt, że taka kalkulacja ma sens, mówi wszystko o tym, co dzieje się z cenami w Nowym Jorku.
Celebrity Row, czyli pół miliona dolarów za dwa miejsca?
Knicks poszli jeszcze dalej i wystawili na aukcję dwa miejsca w słynnym Celebrity Row na trzeci mecz finałów w Madison Square Garden. To miejsca w sekcji VIP 10, rząd AA, siedzenia 25 i 26, tuż przy środku boiska. Oficjalna strona Knicks opisuje je jako jedne z najbardziej pożądanych miejsc w światowym sporcie. Kilka kroków od parkietu, w otoczeniu celebrytów i znanych nazwisk Nowego Jorku. Dochód z aukcji trafi do Garden of Dreams Foundation.
W przypadku najlepszych miejsc w MSG nie chodzi już wyłącznie o oglądanie koszykówki. To jest produkt luksusowy, wydarzenie towarzyskie i symbol statusu. Siedzisz przy parkiecie, obok największych nazwisk, na pierwszym finale Knicks w Nowym Jorku od 1999 roku. Dla najbogatszych kibiców i firm to coś więcej niż bilet.
W momencie pisania tego artykułu cena za dwa bilety wynosi 500 tysięcy dolarów, a więc około 1,8 mln złotych. Aktualną cenę możecie sprawdzić tutaj.
Knicks są dziś najgorętszym biletem w NBA
Średnia cena zakupu biletu na trzeci mecz finału (pierwszy w Madison Square Garden) wynosiła 5137 dolarów, a na czwarty mecz był drugim najdroższym finałowym meczem w historii tego rynku ze średnią 4933 dolarów. Pojedyncze miejsca przy parkiecie na trzeci mecz były w sprzedaży za ponad 103 tys. dolarów.
To wszystko dzieje się w mieście, które od lat czekało na taki moment. Knicks byli wielką marką nawet bez sukcesów, a teraz, gdy wreszcie wrócili do finałów NBA, popyt wystrzelił. Dla wielu kibiców to może być jedyna taka okazja w życiu. Dla innych okazja, żeby sprzedać swój bilet za pieniądze, których jeszcze kilka miesięcy temu nikt by sobie nie wyobrażał.
Na Reddicie pojawiły się nawet dyskusje kibiców zastanawiających się, czy Knicks nie wycofali lub ograniczyli realnej publicznej sprzedaży biletów. Sam wpis został usunięty, więc nie można traktować go jako potwierdzonej informacji, ale komentarze dobrze pokazują nastroje wokół tej serii, bo wielu fanów ma poczucie, że dostęp do Madison Square Garden w czasie finałów stał się czymś zarezerwowanym dla najbogatszych.
Finały NBA jako wielki biznes
Sportowo to seria Knicks – Spurs, Jalen Brunson kontra Victor Wembanyama, Nowy Jork kontra San Antonio, wielki rynek kontra organizacja, która w ostatnich latach zbudowała nowy projekt wokół jednego z najbardziej wyjątkowych talentów w historii NBA.
Biznesowo to jednak również starcie dwóch zupełnie innych rzeczywistości. W San Antonio bilety są bardzo drogie, ale jeszcze mieszczą się w granicach tego, co kibice mogą porównywać z innymi wielkimi wydarzeniami sportowymi. W Nowym Jorku ceny weszły na poziom, który bardziej przypomina aukcje sztuki, rynek luksusowy albo Super Bowl. I to chyba najlepiej pokazuje, czym są tegoroczne finały NBA. To nie tylko walka o mistrzostwo. To wydarzenie, za które część kibiców jest gotowa zapłacić ogromne pieniądze. A w przypadku Madison Square Garden dosłownie majątek.










