To prawda, że Robert Sarver po fali hejtu i niesprzyjających wiadomości postanowił się wycofać i ogłosił chęć sprzedaży zarówno Phoenix Suns, jak i Phoenix Mercury. Problem polega jednak na tym, że cena za samych Suns może dobić do kwoty tak astronomicznej, że wszelkie przejawy zainteresowania zostaną szybko zgaszone. 

W momencie, w którym PayPal – jeden z głównych partnerów biznesowych Phoenix Suns – ogłosił, że nie przedłuży współpracy z zespołem, jeśli Robert Sarver pozostanie w zespole, w głowie właściciela drużyny zapaliła się lampka. W ślad za PayPalem mogło bowiem pójść wiele innych firm, które zachowałyby się w podobny sposób, bojkotując jakąkolwiek formę współpracy z zespołem. By ratować markę zarówno Suns, jak i Mercury, Sarver został poniekąd zmuszony do tego, by sprzedać obie drużyny. 

Rozpoczął się już proces poszukiwania nowego inwestora, który przejmie większościowe udziały. Problemem może być jednak z oczekiwaniami finansowymi. Okazuje się, że Sarver poprzeczkę powiesił bardzo wysoko. W 2004 odkupił Suns za 401 milionów dolarów, co wówczas było rekordową sumą. Wartość zespołów NBA w międzyczasie wzrosła kilkukrotnie, więc to naturalnie, że biznesmen chce jak najwięcej zarobić na swojej inwestycji. Według ESPN – w tym momencie wartość Suns oscyluje w okolicach 3 miliardów dolarów. 

Jednak według prognoz, pomimo wysokiej ceny zainteresowanych ma być długa kolejka. W kulularach mówi się nawet o tym, że jednym z nich jest sam Jeff Bezos – właściciel Amazona, jeden z najbogatszych ludzi na świecie. Na wycenę Suns ma wpływać także fakt, że wkrótce NBA podpisze nową umowę z nadawcami telewizyjnymi. Ta ma być absolutnie rekordowa i automatycznie podbije wartość Klubów. Co trzeba podkreślić, Sarver dysponuje 35% udziałów w Suns, ale ma możliwość sprzedaży większości. Na takiej transakcji zarobiliby także mniejszościowi udziałowcy. 

Bezpośrednio od Sarvera zależy także to, komu udziały sprzeda – ani NBA, ani mniejszościowi udziałowcy nie mają w tej kwestii nic do powiedzenia. Mogą jedynie wywierać wpływ, ale decyzja w stu procentach należy do Sarvera. W kuluarach padają nazwiska Larry’ego Ellisona, czyli założyciela Oracle; Boba Igera – byłego prezesa Disneya, a nawet Lauren Powell-Jobs, czyli wdowy po Stevem Jobsie, która posiada 20% udziałów do Washington Wizards (musiałaby je sprzedać). Można odnieść wrażenie, że Sarverowi nie będzie się spieszyło.