Po decyzji o zawieszeniu Ime Udoki Boston Celtics z jednego z faworytów stali się wielką niewiadomą. Cały ciężar spadł na barki Joe Mazzulli, który znalazł się w bardzo niewdzięcznym położeniu. Szkoleniowiec jest bliski ściągnięcia dobrze znanego sobie asystenta, który ma pomóc mu poradzić sobie ze stojącym przed nim wyzwaniem.

Nie można przyspieszyć obdarzenia kogoś zaufaniem. Nie można przyspieszyć pewnych procesów. Z chłopakami musimy przejść przez pewne etapy wspólnie, ale potrzeba nam czasu – powiedział do wypełnionej po brzegi dziennikarzami sali podczas media day Joe Mazzulla. – Niezależnie od tego, co się stało, mamy świetny zespół i wielką szansę. Trzeba tylko dobrze ją wykorzystać – dodał.

Te słowa doskonale obrazują nam sytuację, w jakiej znalazł się 34-latek. Mianując go tymczasowym pierwszym trenerem klub obdarzył Mazzullę sporym zaufaniem, jednak i niewdzięcznym ciężarem. W kilka tygodni musi on bowiem wykonać pracę, którą „klasyczni” szkoleniowcy wykonują przez wiele miesięcy; wejść w buty pierwszego trenera, ale jednocześnie się w nich zbytnio nie rozgościć.

Mazzulla od 2016 roku związany jest z Celtics. Początkowo był asystentem afiliacyjnej drużyny Celtów w G League, po czym awansował na stanowisko drugiego trenera na największej z możliwych scen. Dobrze zna zatem organizację, charakterystyczny dla niej styl koszykówki i kultywowaną przez Bostończyków klubową tożsamość. Według Adriana Wojnarowskiego Mazzula chce ściągnąć do klubu swojego długoletniego współpracownika Jay’a Larranagę, który po krótkiej przygodzie z Clippers ma powrócić na celtyckie podwórko.

Larranaga, były długoletni koszykarz europejskich parkietów, spędził na ławce trenerskiej Celtów 9 sezonów. Był obecny w sztabie ekipy ze wschodniego wybrzeża jeszcze u schyłku bostońskiej przygody Doca Riversa, przez całą trenerską karierę Brada Stevensa. Rozstał się z drużyną dopiero po przyjściu Ime Udoki, który wolał postawić na lepiej znanych sobie współpracowników.

Celtics czekają obecnie na pozwolenie Los Angeles Clippers, aby rozpocząć oficjalne rozmowy z Larranagą. Zwykle w takich sytuacjach kluby najlepszej ligi świata dżentelmeńsko nie sprawiają problemów, aby podobne rozmowy prowadzić. Trudno wyobrazić sobie, żeby Joe Mazzulla nie kontaktował się już wcześniej prywatnie z Jay’em Larranagą z nieformalną propozycją dołączenia do swojej drużyny.