Jimmy Butler nie był zadowolony z postawy swojej drużyny we wczorajszym spotkaniu z Bucks. Lider Heat uważa, że po tym, jak Giannis Antetokounmpo opuścił mecz z kontuzją on i jego koledzy powinni zagrać z większą intensywnością.


Według Butlera nieodpowiednie nastawienie sprawiło, że zamiast zakończyć półfinałową rywalizację z Bucks wynikiem 4-0, Heat niespodziewanie pozwolili rywalom powrócić do gry.

Myślę, że się trochę odprężyliśmy”- powiedział Butler po przegranej 118-115. „Przestaliśmy grać w koszykówkę we właściwy sposób, przestaliśmy odpowiednio bronić. W defensywie zupełnie przestaliśmy się trzymać naszych żelaznych zasad. Wszystkie piłki stykowe padały łupem rywali. Przegraliśmy walkę o tablice. Wszystko było po prostu złe w naszym wykonaniu”.

Zawodnicy Milwaukee rzucali ze świetną, niemal 50% skutecznością. Mimo straty Antetokounmpo wygrali również walkę na tablicach. Po raz pierwszy w obecnych playoffach Miami pozwoliło rzucić rywalom aż 118 punktów.

Niestety zrobiliśmy w tym meczu to, co zawsze mówiliśmy, że nie możemy zrobić, czyli poczuliśmy się zbyt komfortowo. Wydawało nam się, że wygrana będzie łatwa, jednak jak się okazało, nie była… teraz w kolejnym meczu, musieliśmy to po prostu zakończyć” – podsumował Butler.

Miami nie potrafiło znaleźć odpowiedzi na świetnie dysponowanego tego dnia Khrisa Middletona. Tegoroczny All-Star zdobył w całym meczu 36 punktów, zebrał 8 piłek oraz miał aż 8 asyst. W samej trzeciej kwarcie zdobył 21 punktów. Pod nieobecność Giannisa to głównie on brał ciężar gry na swoje barki w decydujących fragmentach meczu.

Jae Crowder podziela opinię Butlera. „Nie mieliśmy odpowiedniej mentalności, żeby ten mecz po prostu wygrać” – powiedział Crowder. „Nie wiem, czy nasze nastawienie i koncentrację zmieniło zejście Giannisa, jednak mentalnie nie byliśmy tą samą drużyną co zawsze”.

Jimmy Butler był głównym motorem napędowym Heat w pierwszych trzech meczach serii. Rzucał w nich średnio 27,7 punktów, zbierał 4,7 piłek i rozdawał 4,7 asyst. W niedzielę jego skuteczność spadła. W całym meczu zdobył zaledwie 17 punktów, trafiając jedynie 6 z 15 rzutów. Mimo gorszej postawy w ataku wciąż miał ogromny wpływ na obronę Heat, a wskaźnik +/- przy jego nazwisku wyniósł +4.

Heat są o krok od awansu do następnej rundy. Kolejną szansę na zakończenie serii z Bucks będą mieli we wtorek. Po raz ostatni w finale Konferencji Zachodniej Miami grało w sezonie 2013/14. Liderem Żarów był wówczas LeBron James.



Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments