Dla takiego zawodnika jak Kobe Bryant, zastrzeżenie dwóch numerów to najwidoczniej za mało. Gdy Los Angeles Lakers i Nike projektowali nowe stroje z kolekcji City, postanowili pójść po radę do żywej legendy klubu z Los Angeles. Koszulki mają w pewnym stopniu oddawać hołd Black Mambie.


Bryant chętnie przystał na propozycję, od razu wiedząc, jak mają rzeczone uniformy wyglądać. Mają odzwierciedlać jego ksywkę, której dorobił się w trakcie kariery. Stroje mają odzwierciedlać naturę Black Mamby: – Do głowy od razu przyszedł mi wąż – powiedział Bryant. – Stało się to momentalnie. Na początku myślałem, że to nie przejdzie, wydawało się to zbyt oczywiste. Długo biłem się z myślami, ale ostatecznie pierwsza myśl wygrała – dodał.

Końcowy efekt wyszedł taki, że stroję są oparte na czerni. Oprócz oczywistego domysłu, Bryant znalazł również inny powód, za którym stoi czarny ubiór, inny niż wąż: – Czerń dodaje tajemniczości – stwierdził. – Oglądasz biegających zawodników, ale tak naprawdę nie wiesz, co w nich siedzi. I to bardzo popieram – twoje wewnętrzne przekonania. Nie jest to tylko moje zdanie, powinna być to dewiza każdego, kto zakłada koszulkę Lakers. Musisz grać z instynktem zabójcy – zakończył.

Jeśli Bryant chciał mieć swój udział przy uniformach, to z pewnością mu się udało. Legenda NBA zawsze podkreślał swoje przywiązania do pseudonimu, a dzięki koszulkom, jego spuścizna będzie jeszcze większa. Pomimo zakończenia kariery, wydaje się, że Bryant dalej aktywnie działa w sprawach związanych z klubem. Oto najnowszy komplet Jeziorowców:

[social title=”Obserwuj autora” subtitle=”” link=”https://twitter.com/DominikKoldziej” icon=”fa-twitter”]

[social title=”Obserwuj PROBASKET” subtitle=”” link=”https://twitter.com/probasketpl” icon=”fa-twitter”]





2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here