Arturas Karnisovas – nowy sternik ekipy z Wietrznego Miasta, jest coraz bliższy rozstrzygnięcia przyszłości szkoleniowca, który przez kilka ostatnich miesięcy miał problem ze złapaniem zdrowego kontaktu z resztą drużyny. Dotyczyło to m.in. Lauriego Markkanena, obiecującego skrzydłowego.


Fin trafił do Chicago jako naprawdę obiecujący gracz. Już w swoim pierwszym sezonie potwierdził, że może dać drużynie wiele dobrego, jeśli będzie się stale rozwijał. W rozgrywkach 2018/2019 natomiast notował na swoje konto 18,7 punktu i 9 zbiórek trafiając 43% z gry i 36% z dystansu – liczby wiele mówiące o tkwiącym w nim potencjale. Niestety mocno szyki pokrzyżowała mu kontuzja. Gdy Lauri Markkanen w końcu wrócił do gry w bieżącym sezonie, nie potrafił odbudować wysokiej dyspozycji.

W Chicago zaczęto więc kwestionować jego faktyczną wartość. Niewykluczone jednak, że od Arturasa Karnisovasa dostanie szansę na potwierdzenie swoich umiejętności. W jednej z ostatnich rozmów Fin przyznał, że chciałby podpisać z Chicago Bulls przedłużenie kontraktu i nadal reprezentować miasto. Problem jednak może tkwić w trenerze Jimie Boylenie, który stosował dziwne praktyki w kontekście rotowania składem. – Kiedy rozmawiałem z trenerem to mówił, że mam się skupić na zbiórkach i prowadzeniu kontrataku – przyznaje Markkanen.

W poprzednich sezonach wiele ofensywnych akcji było rozpisanych bezpośrednio pod skrzydłowego. U szkoleniowca Boylena dostał tylko połowę z tego, więc trudno było mu się przestawić. Znacznie więcej opiera się na tym, co wyczaruje Zach LaVine. Boylen miał więc kłopot z przekonaniem swoich zawodników do wizji, jaką zaproponował. Markkanen był jednym z tych, którzy ucierpieli najbardziej. Zatem Karnisovas słyszy coraz więcej głosów krytyki, których nie może lekceważyć.

Ostatnie doniesienia z Chicago sugerują, że Boylen w zasadzie trenerem Bulls jest tylko teoretycznie i prędzej czy później ekipa oficjalnie ogłosi zwolnienie go ze stanowiska. Na jego miejsce będzie zapewne wiele interesujących kandydatów, m.in. Kenny Atkinson zwolniony niedawno z Brooklyn Nets. Atkinson w swojej poprzedniej ekipie potwierdził, że jest bardzo dobrym wyborem dla drużyny mającej w składzie młodych utalentowanych zawodników.

Tymczasem Bulls mogą nie wrócić do gry w tym sezonie. To oznacza, że przed zespołem bardzo długa przerwa, ale też dużo czasu na odpowiednie przygotowanie do draftu oraz letniego okienka transferowego. Karnisovas pozostawia sobie wszystkie furtki otwarte, dlatego los Markkanena pozostaje pod znakiem zapytania. Znacznie łatwiej przewidzieć to, co stanie się z Boylenem, na którego pozostanie ma naciskać John Paxson, obecnie doradca zarządu Byków. Czy jego słowa mają jakąś wagę? Wkrótce się przekonamy.

NBA: Liga rozważa rewolucyjny pomysł dokończenia sezonu



Subscribe
Powiadom o
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Jerzu
Jerzu
27 maja 2020 16:49

Kiedy Byki postawiły na Hoiberga, a przede wszystkim pozbyły się Thibodeau, wiedziałem o co chodzi. Nie wyszło. Zdarza się. Ale już postawienie na Boylena, który ma podobne podejście do Thibsa, a przy tym białe CV, było i jest dla mnie zupełną zagadką. Podpisali kontrakt z kolejnym zamordystą, który nie broni się żadnymi osiągnięciami. A po epizodzie w Chicago nie znajdzie więcej pracy w NBA jako głowny coach.

Andreas
Andreas
28 maja 2020 06:58

„Na jego miejsce będzie zapewne wiele interesujących kandydatów, m.in. Kenny Atkinson zwolniony niedawno z Brooklyn Nets” -> not really. On sam odstąpił od stanowiska.