Portland Trail Blazers przeszli przebudowę składu, choć głównym elementem układanki wciąż pozostaje Damian Lillard. Okazuje się, że kierownictwo PTB próbowało ściągnąć do Oregonu znaczące wsparcie dla swojego rozgrywającego.
W pierwszej części lutego z Portland Trail Blazers pożegnali się m.in. CJ McCollum, Norman Powell czy Robert Covington. Roszady kadrowe wywołały spekulacje na temat przyszłości Damiana Lillarda, choć ostatecznie 31-latek pozostał w zespole i ten stan rzeczy prawdopodobnie nie ulegnie zmianie przed kolejnym sezonem. Włodarze PTB będą próbowali z pewnością wzmocnić skład, choć jak się okazuje, pierwsze kroki poczynili jeszcze przed trade deadline.
Zgodnie z doniesieniami Marca Steina Portland próbowali pozyskać Jeramiego Granta z Detroit Pistons. Kierownictwo Tłoków oczekiwało jednak więcej niż Josha Harta i wybory w drafcie, dlatego ostatecznie do transferu nie doszło. Mówi się jednak, że w kolejnych miesiącach strony wznowią negocjacje.
Do pierwszych poważnych rozmów może dojść podczas nocy draftu. Oprócz własnego wyboru (obecnie szacowany na nr 6.) Blazers dysponują również chronionym (1-4 i 15-30) pickiem New Orleans Pelicans (nr 11.). Jeden z nich może powędrować właśnie do Pistons, którzy przez kiepski bilans w bieżących rozgrywkach (23-56) mogą wybierać nawet w pierwszej trójce.
W tym sezonie Grant rozegrał 47 spotkań, w których zdobywał średnio 19,2 punktu, 4,1 zbiórki i 2,4 asysty na mecz, trafiając 42,6% wszystkich rzutów z gry, w tym 35,8% zza łuku. Przed trade deadline sporo mówiło się o zainteresowaniu jego usługami ze strony Los Angeles Lakers, ale 28-letni skrzydłowy nie był ponoć zainteresowany pełnieniem funkcji „trzeciej opcji” za LeBronem Jamesem i Anthonym Davisem.