W składzie ligi letniej zgłoszonym przez Portland Trail Blazers znalazło się kilka naprawdę interesujących nazwisk, m.in. Michael Beasley, który cały czas nie porzucił nadziei na to, że swoją przygodę z koszykówką zakończy na własnych warunkach. 

Trzy nazwiska, które doczekały się w Las Vegas szczególnej uwagi ze strony obserwatorów – Michael Beasley, Kenneth Faried oraz Emmanuel Mudiay. Każdy z tych graczy był bliżej lub dalej poważnej kariery na parkietach najlepszej ligi świata. W ostatnim czasie musieli sobie radzić inaczej, ale szansę dali im Portland Trail Blazers – chcąc w ten sposób sprawdzić, czy któryś z nich może drużynie pomóc w sezonie 2021/22. Czy to oznaka desperacji? 

B-Easy w 2020 roku grał dla Brooklyn Nets. Potem z koszykówką nie było mu po drodze, choć próbował swoich sił w Chinach. 32-latek nadal wierzy, że może pomóc którejś z drużyn NBA, więc skorzystał z zaproszenia Portland Trail Blazers. Rozegrał w NBA 609 meczów dla siedmiu drużyn. Swoje liczby zatrzymał na 12,4 punktu i 4,7 zbiórki trafiając 46,5 FG% oraz 34,9 3PT%. 

Natomiast tego gracza dobrze znają kibice Denver Nuggets. Kenneth Faried był swego czasu jedną z kluczowych postaci składu drużyny z Kolorado, a nawet reprezenantem USA. Gra się jednak zaczęła zmieniać i brak rzutu za trzy wykluczył Farieda z równania. Jego obecność w rotacji Nuggets zaczęła drastycznie tracić na wartości. W 2019 roku grał w Chinach, ale po tej przygodzie nie wrócił do koszykówki i od roku jest wolnym agentem. 

Natomiast Emmanuel Mudiay ostatnio w NBA występował dla Utah Jazz w sezonie 2019/20. Miał być wielką gwiazdą, ale całkowicie zawiódł oczekiwania i z hukiem wyleciał z najlepszej ligi świata. Nigdy nie rozwinął swojego potencjału. Ma jednak dopiero 25 lat, więc teoretycznie najlepszy okres w jego karierze dopiero przed nim. Nie mamy tylko pewności, czy napisze go jako zawodnik NBA. Jeśli nie, powinien znaleźć zatrudnienie w Europie. 






2 KOMENTARZE

  1. Beasley to naprawdę dobry grajek , szkoda , ze jego kariera tak się dziwnie ułożyła . Jak dla mnie to on pasowalby do dzisiejszego LA a podejrzewam , ze drogi to on nie będzie.

    • niestety ale ma nasrane w głowie….w takiej Europie byłby królem a i w NBA spokojnie kręciłby staty w okolicach 20pkt/mecz gdyby tylko poświęcił się basketowi

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj