Już przy okazji zatrudnienia Davida Blatta pojawiły się głosy, że koszykówka NBA może go przerosnąć, mimo iż różnice pomiędzy stylami z Europy i USA coraz mocniej się zacierają. Jednak Kilka dni po ogłoszeniu decyzji o nowym head-coachu okazało się, że do drużyny wraca LeBron James. Miało pomóc, a pogrążyło szanse coacha na sukces w Ohio.


Relacje obu panów przez bardzo długi czas pozostawały niezrozumiałe. Domyślano się jedynie, że nie potrafią znaleźć wspólnego języka i ukrywają wiele rzeczy. LeBron James kilka razy wyrażał swoje spostrzeżenia przed grupą dziennikarzy, czym skutecznie kopał pod coachem dołek. David Blatt z kolei starał się za wszelką cenę unikać dodatkowego zamieszania, dlatego przez całe półtora sezonu utrzymywał swoją polityczną poprawność.

Presja ze strony otoczenia oraz zawodników okazała się dla trenera zabójcza. Praca w środowisku skupionym wokół Jamesa jest niezwykle problematyczna, gdy nie jesteś jego najlepszym przyjacielem. Można było jednak odnieść wrażenie, że coach czuje się przy 4-krotnym MVP odrobinę onieśmielony. Z takiego założenia wychodzili także zawodnicy twierdząc, że Blatt boi się przeciwstawić LBJ-owi.

Te relacje promieniowały na wszystko, z czym Blatt musiał się mierzyć zarówno na, jak i poza parkietem. Wielokrotnie miał problem z ustaleniem konkretnej zagrywki, gdy zespół koniecznie potrzebował w posiadaniu dobrego rzutu. Dziwiono się natomiast, kiedy w kluczowych momentach wyjmował piłkę z rąk Jamesa. Każda nietypowa decyzja odkładała się na jego reputacji w końcu kwestionując jego gotowość do walki z Cavaliers o mistrzostwo.

Powstaje zatem pytanie – czy na jakimkolwiek etapie ostatnich kilkunastu miesięcy Cavaliers grali tak, jak zakładała filozofia szkoleniowca? Momentami owszem – gdy dzielili się piłką bez przetrzymywania jej w miejscu i podawali do graczy agresywnie ścinających po zasłonach. Problem polegał na tym, że coach nie interweniował, gdy James lub jakikolwiek inny gracz rotacji sprowadzał całą grę do pojedynków jeden na jeden. W ostatnim czasie było tego zdecydowanie za dużo.

Rzekomo Blatt swoim przyjaciołom z Izraela mówił, że drużynę opuści albo on, albo Kevin Love. Silny skrzydłowy od początku rozgrywek sprawia wrażenie gracza, który znalazł się w przypadkowym miejscu. Head-coach nie potrafił uruchomić opcji, która regularnie dostarczałaby piłkę w ręce jednego z najlepszych silnych skrzydłowych ligi. Talent wychowanka UCLA od jakiegoś czasu rozmienia się na drobne.

Może błędem ze strony Blatta było to, że nigdy tak naprawdę nie chciał powiedzieć, co naprawdę czuje wobec drużyny i wobec Jamesa. Wręcz na siłę zachowywał dobrą minę do złej gry. Był zbyt miękki i to kosztowało go utratę stanowisko. Sukces w Europie nie zbudował autorytetu, którego LBJ nie mógłby podważyć swoimi bardzo sugestywnymi opiniami. Wtóruję tu słowom, które w swojej kolumnie na Yahoo Sports napisał Adrian Wojnarowski – „James przez ostatnie sezony nie chciał być trenowany.” Po prostu.

Ponadto źródło z Ohio twierdzą, że znacznie bliżej drużyny w ostatnim czasie był asystent Blatta – Tyronn Lue, dobry przyjaciel LeBrona Jamesa. Były zawodnik NBA zaraz po decyzji zarządu porozumiał się z Cavaliers w sprawie 3-letniej umowy za 9,5 miliona dolarów. Drużyna zatem będzie prowadzona według jego wizji.

Czy przygoda Blatta z NBA dobiegła końca? Cavaliers od samego początku postawili go w bardzo trudnej sytuacji. Poniekąd mogli zachwiać pewność siebie, za jaką przemawiały tytuły i sukcesy na europejskich parkietach. O powrót będzie mu trudno, choć kilka ekip rozgląda się za nowym rozdaniem (m.in. Wolves i Nets). Niemniej doświadczenia z Ohio mogły zmienić priorytety Blatta na resztę jego kariery. Europa jest mu wdzięczna za wszystko co zrobił dla koszykówki, w Stanach nie dostał jeszcze odpowiedniej szansy.

fot. Erik Drost, Creative Commons




Subscribe
Powiadom o
guest
9 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Andre
Andre
23 stycznia 2016 13:09

Szkoda, wielka szkoda, ale widocznie w tej drużynie się nie odnalazł. Do dziś pamiętam, jak utarł Hiszpanom nosa w finale ME.

Cikos
Cikos
23 stycznia 2016 19:27

Mam nieodparte wrazenie,ze nic sie nie zmieni w grze Clev.Chyba,ze pozyskaja jakichs ciekawych graczy,zrobia ciekawa wymiane.Niestety LeBron w swoim stylu gry z tego sezonu,jest problelem dla Clev.Brak chemii jest nie do przeskoczenia na dzien dzisiejszy……obym sie mylil.

lakersfan
lakersfan
23 stycznia 2016 21:58

Szkoda – Pewnie ze szkoda goscia ! wszystko jest przez lebron ile razy on nie sluchal go i ustawial zagrywki , teraz jest assysten i kolega jamesa to bedize robil co chcial , tylko zeby sie nie poplakal 😛 lubie go go jako koszykarza ale do trenera trzeba miec szacunek ! ciekawe co teraz zrobia jakie wymiany ? moze kevina james wymieni ? tylko ja wam powiem tak cavaliers nie wygraja mistrzostwa znowu w finale jesli taki trafi spotkaja sie spurs i golden chodz golden moze sie na play offy wypalic , wydaje mi sie ze cavs nie bedzie wgl… Czytaj więcej »

gudbe
gudbe
24 stycznia 2016 08:37
Odpowiedz  lakersfan

lakerfan odstaw klawe i naucz sie polskiego.chyba na co dzien ciezko sie z toba porozumiec

lakersfan
lakersfan
24 stycznia 2016 15:26
Odpowiedz  gudbe

pisalem to wczoraj podczas imprezy , po alkocholu 🙂 nie potrzebnie brałem się za to 🙂 i skąd możesz wiedzieć jak jest u mnie na co dzień ? wnioskujesz po tym komentarzu , to spoko 🙂 aa i chyba po kropce z dużej literki , zwróć na to uwagę bo nie mogę Cie zrozumieć 🙁 pzdr

Diego
Diego
24 stycznia 2016 22:52
Odpowiedz  lakersfan

‚Niepotrzebnie’ piszemy łącznie.
Mówi się: ‚wielka litera’, a nie ‚duża literka’.
Przed ‚bo’, ‚jak’ powinieneś był postawić przecinek.

Jacek
Jacek
25 stycznia 2016 09:29
Odpowiedz  lakersfan

z kolei dodając do komentarza Diego, „alkochol” piszę się przez „h”

Tatusiek
Tatusiek
25 stycznia 2016 17:24

LeBron w przyszłości jako coach Cavs? Nie zdziwiłbym się, kręci go to już w tej chwili.

surtu
surtu
8 marca 2016 21:02

Panowie chyba to forum nie pot co tu się dzieje. Literówki się zdarzają i błędy. Pozdrawiam.