Marcus Smart słynie ze swojej impulsywności. Nie stroni od pokazywania emocji zarówno na boisku, jak i na ławce rezerwowych oraz w szatni. Po kolejnej, rozczarowującej porażce z Heat jego wybuchowa osobowość znowu dała o sobie znać. Według doniesień Maliki Andrews z ESPN zdenerwowany po kolejnej porażce Smart wszczął w szatni awanturę. Krótko po meczu z obozu Celtics dochodziły głośne i wulgarne krzyki krewkiego obrońcy.


Doniesienia Andrews potwierdził również Gary Washburn z Boston Globe, według którego kłótni w szatni Celtics była naprawdę głośna. Smart miał ponoć wrzeszczeć do kolegów, że „wszyscy za to gówno ponoszą odpowiedzialność”. Krzyki nie ustawały nawet wtedy, gdy Smart udał się pod prysznic.

Według relacji dziennikarza Boston Globe oprócz Smarta krzyczeli również inni gracze. Słychać było także dźwięk przewracanych i rzucanych przedmiotów. W szatni Bostonu wrzało.

Dziennikarz dodał również, że w swojej karierze był świadkiem różnych zachowań w szatni, jednak tak dużej awantury, jak ta doświadczył po raz pierwszy w karierze.

Frustracja Smarta wynika z faktu, iż o drugiej z kolej porażce Celtics znowu zadecydowały ostatnie fragmenty meczu. Irytujący dla charyzmatycznego obrońcy może być również fakt, że jego drużyna znowu roztrwoniła wysokie prowadzenie. W pierwszym pojedynku Heat zniwelowali 14-punktową stratę, natomiast tym razem było to aż 17 punktów. Wybrany do All-Defensive First Team Smart zanotował 14 punktów, cztery zbiórki, cztery asysty, jeden przechwyt i jeden blok. W trakcie 38 minut na parkiecie trafił 5 ze swoich 13 rzutów, z czego 2 na 6 zza linii trzech punktów.

W pierwszej połowie Celtics kontrolowali wydarzenia na boisku. Na przerwę zeszli prowadząc 60-47. W trzeciej kwarcie zagrali jednak w stylu Los Angeles Clippers. Trzecią odsłonę przegrali aż 20 punktami. W czwartej kwarcie zagrali lepiej, jednak skuteczna gra przeciwników w obronie oraz kluczowe rzuty Dragica i Butlera w końcowych fragmentach meczu, przesądziły o ich ostatecznej porażce.

Brad Stevens stoi zatem przed nie lada trudnym zadaniem. Opanowanie nerwowych nastrojów w szatni to dla trenera priorytet. Bez odpowiedniego nastawienia zawodnicy Celtics będą mieli duże kłopoty, aby wygrać mecz nr 3. Niewykluczone jednak, że wywołana przez Smarta awantura może podziałać na kolegów motywująco. Może właśnie taka reakcja na porażkę była potrzebna?

Zapytany o wydarzenia w szatni Joylen Brown powiedział, że kocha Smarta za to, że jest sobą. Ze spokojem i pewnością siebie obiecał, że powstały ogień wykorzystają w walce podczas trzeciego spotkania i że dzięki wygranej wrócą do gry.

Historia nie stoi jednak po ich stronie. Przegrywając w serii 2-0 Celtics zdołali ostatecznie zwyciężyć tylko dwukrotnie. W 15 przypadkach odpadali z rywalizacji. Jak będzie tym razem?

Game 3 już w sobotę w nocy.

Wyniki NBA: Heat odrobili 17 punktów straty! Tatum i Brown bezradni. Świetna obrona Butlera!


Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments