NBA: Anthony nie chce, by to było jego pożegnalne tournee

10
2741
Advertisement

W ostatnich latach gwiazdy NBA przed swoim ostatnim sezonem ogłaszały, że chcą się pożegnać z ligą na własnych warunkach. Tak mogło być również w przypadku Carmelo Anthony’ego. Zawodnik Portland Trail Blazers chce jednak bardzo wyraźnie podkreślić jedną rzecz…


– To nie jest moje pieprz*** pożegnalne tournee – mówi. Carmelo Anthony podpisał z Portland Trail Blazers minimalny kontrakt i walczy o swoje miejsce w składzie. Ostatnie dobre mecze w jego wykonaniu przybliżają weterana do zabezpieczenia pozycji i dokończenia sezonu w Oregonie. Przed drużyną interesującą i intensywna walka o play-offy zachodniej konferencji. To nie ma być jednak ostatni sezon Anthony’ego w najlepszej lidze świata.

– Moja miłość do koszykówki nigdy nie ustanie – przyznaje Melo. – Nie wiem skąd się wzięła dyskusja o tym pożegnalnym tournee. Wiem na co mnie stać i wierzę w swoje możliwości. Kiedy przyjdzie moment, by się pożegnać, wtedy to zrobię. Nie myślę teraz o tym, by kończyć karierę. W przekroju ostatnich miesięcy pojawiały się takie myśli w mojej głowie, ale na ten moment nie mam takiego zamiaru – dodaje. Po zwolnieniu z Houston, Anthony czekał niemal rok, by znów zagrać na parkiecie NBA.

Anthony chce grać, ale nie może mieć pewności, że zostanie w lidze ponad sezon 2019/2020. Teraz ma szansę przedstawić wartość, którą jest w stanie zapewnić, a której nie pokazał w Houston, gdzie u boku Chrisa Paula i Jamesa Hardena miał walczyć o mistrzostwo. Szybko się okazało, że kompletnie nie pasuje do koncepcji trenera Mike’a D’Antoniego. Mimo to rozstał się z Rockets w bardzo profesjonalny sposób, obie strony uścisnęły sobie ręce.

Wówczas jednak nikt nie miał ochoty 10-krotnego All-Stara przygarnąć. Pierwsze mecze w Portland pokazują, że Melo nadal ma ogromną wolę walki o swoją karierę. Fizycznie prezentuje się całkiem nieźle. W pierwszych starciach brakowało mu regularności i szukał swojego miejsca w rotacji, ale w dwóch ostatnich zwycięstwach Blazers grał jakby był idealnym uzupełnieniem u boku Damiana Lillarda C.J-a McColluma. Dokładnie tego od Anthony’ego w Portland oczekują.


Czy słuchałeś już nowego Podcastu PROBASKET o propozycji zmian w systemie rozgrywek NBA?

1:55 – NBA chce zmniejszyć liczbę meczów w sezonie zasadniczym z 82 do 78 spotkań.
5:23 – Dodatkowy turniej dla ośmiu drużyn w trakcie sezonu?
17:37 – Mecze PLAY-IN, czyli dodatkowe mecze drużyn z miejsc 7, 8, 9 i 10 o dwa ostatnie miejsca w play-offach!
22:24 – Dodatkowe rozstawienie w trakcie play-offów!? Ale jak miałoby ono wyglądać i czy na pewno miałoby sens?

Podcastu PROBASKET możecie słuchać w czterech miejscach:

  1. SoundCloud
  2. YouTube
  3. Podcasty Apple – dawny iTunes
  4. Spotify
Advertisement

Subscribe
Powiadom o
guest
10 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Krizz
Krizz
29 listopada 2019 11:09

Nie wiem jak wy, ale ja się cieszę, że Melo w końcu gra! Nie jest to mój ulubiony gracz, ale mam nadzieję, że będzie coraz lepiej! No do koncepcji gry Houston nie pasował. Tak się zastanawiam, kto tam pasuje 😉 Gościu świetnie składa się do rzutu. Fajnie po prostu patrzy się na jego rzut. Bronić zasadniczo też potrafi jak chce.

Pusz
Pusz
29 listopada 2019 11:09

Niech gra swoje a napewno ktoś go zatrudni ale mistrzowskiego pierścienia nigdy nie zdobędzie a zapowiadało się w 2004 na bogato chyba za dużo od niego wymagano MElo to typek żeby pomoc w zdobywaniu mistrzowska jako 2-3 zawodnik w teamie a nie żeby wokół niego ekipę budować jak w Denver czy Knicks. A i żeby nie żarł jak świnia bo Houston to kiepsko wyglądał to może ze 2 lata pogra osobiście bardzo go lubię wzbudza sympatie

Marian Paździoch syn Józefa
Marian Paździoch syn Józefa
29 listopada 2019 11:46

Do „koncepcji trenera Mike’a D’Antoniego” to nawet Durant i Lebron by nie pasował bo jak nie ma żadnej koncepcji to trudno coś dopasować 🙂

cormac
cormac
29 listopada 2019 13:05

dokładnie tak. Choć nie, wróć…jest koncepcja – piłka do Brody i ten albo macha trójkę sprzed nosa (nie mogę na to patrzeć…) albo wjeżdża w pomalowane i jest alley do Capeli albo rozrzut na skrzydło i pierdyknięcie kolegi z obwodu. Melo natomiast to kocur od gry 1 na 1 i rzutów raczej z półdystansu czyli jest faux pas dla Mike’a D. dla którego rzuty z 3,4 metrów to zbrodnia na baskecie. Po cichu liczę na wielki występ Anthonego właśnie przeciwko Rockets

Artur
Artur
29 listopada 2019 13:46

W Houston LBJ i KD byliby 3&D 🙂

hubidoc
hubidoc
29 listopada 2019 20:28

Jak da radę to będzie jedna z fajniejszych historii tego sezonu.

blue
blue
30 listopada 2019 10:47
Odpowiedz  hubidoc

No i dziś w nocy znów dał radę. Nie grał ponad rok, a nadal jest w świetnej kondycji. Portland jest kompletnie inną drużyną niż przed jego przyjściem. Dał tej drużynie niesamowitej energii. Zamiast zatrzymywać grą jak do było wcześniej, nadaje wszystkiemu tempa.

bartek
bartek
30 listopada 2019 18:43
Odpowiedz  blue

Portland zrobiło b. głupie ruchy transferowe latem, i boleśnie się o tym dość szybko przekonali, doszły do tego kontuzje wysokich. Największe dziury na skrzydle, Melo lepiej nie mógł trafić, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni, 2 wygrane z bulls to jeszcze za wcześnie aby mówić o tym, że drużyna dobrze funkcjonuje. Mam nadzieję, że pójdą za ciosem bo sezon nie jest jeszcze przegrany, jakaś dobra wymiana, do tego powrót do formy Lilarda i CJ, to może nie będzie aż tak źle 😉

hubidoc
hubidoc
30 listopada 2019 18:04
Odpowiedz  hubidoc

W jego otoczeniu nigdy nie było człowieka (trenera?) ,który zagospodarował go jak trzeba i i umiejętnie wykorzystał ewidentnie potężny talent.

hubidoc
hubidoc
30 listopada 2019 20:50
Odpowiedz  hubidoc

Melo,Howard-panowie muszą zrozumieć że mistrzowski skład to efekt wielu posunięć i…odrobiny szczęścia.