Lider Minnesota Timberwolves wzbudził spore kontrowersje po tym, co zrobił na osiem minut przed końcem szóstego meczu serii z San Antonio Spurs. Lider Leśnych Wilków postanowił wywiesić białą flagę i przybił piątki swoim… rywalom.
Anthony Edwards odniósł się do swojego zachowania w filmiku opublikowanym na jego youtubowym kanale. Czterokrotny uczestnik Meczu Gwiazd mówił, że nie chciał czekać z gratulacjami do ostatniego gwizdka, ponieważ zwycięskie drużyny zazwyczaj świętują po wygraniu serii, a on nie zamierzał oglądać celebracji zespołu, który pokonał Minnesota Timberwolves.
-Mam wrażenie, że każdy ma swoje zdanie na ten temat – powiedział Edwards. -Do końca meczu pozostało osiem minut, ale nie cofniemy się. Kiedy wygrywa się serię play-offów, wszyscy świętują pod koniec meczu, więc będą się uśmiechać, a ja jestem wściekły, że właśnie przegraliśmy. Okazałem im należny szacunek. Mogłem poczekać do końca meczu, to punkt widzenia niektórych, ale zrobiłem to, co zrobiłem. Dlatego jestem sobą – stwierdził.
Edwards podszedł do ławki rezerwowych Spurs na 8:01 przed końcem czwartej kwarty i uścisnął dłoń sztabowi szkoleniowemu i zawodnikom, jeden po drugim, co jest typowym zachowaniem zawodników po zakończonym meczu. Wymiana uścisków dłoni przykuła uwagę analityków programu pomeczowego „NBA on Prime”, w którym udział wzięli byli gwiazdorzy NBA Dirk Nowitzki, Blake Griffin, Udonis Haslem i Steve Nash, a także prowadzący Taylor Rooks. Nowitzki, Griffin i Haslem nie zgodzili się z tą decyzją.
-Oglądam NBA i jestem jej częścią od bardzo dawna. Nigdy czegoś takiego nie widziałem. Facet idzie w kierunku drużyny przeciwnej na osiem minut przed końcem czwartej kwarty i gratuluje całej drużynie – mówił Nowitzki.
Ant-Man podkreślił, że w jego zachowaniu nie było żadnego ukrytego motywu. Przyznał też, że początkowo nie chciał gratulować Spurs awansu do finałów Konferencji Zachodniej.










