Po dwuletniej przerwie Golden State Warriors ponownie stali się jednym z głównych kandydatów do mistrzowskiego tytułu. Większościowy właściciel klubu – Joe Lacob – zapowiada, że jego zespół planuje dominować również w tej dekadzie.


Golden State Warriors zdołali już zapisać się na kartach historii NBA na wiele sposobów. Pamiętny sezon z rekordowym bilansem 73-9 rozpoczął dywagację na temat najpotężniejszej dynastii wszech czasów. W kolejnych latach Wojownicy z Kevinem Durantem w składzie dołożyli dwa tytuły mistrzowskie, przy czym przez pięć kolejnych lat meldowali się w wielkim finale. Steph Curry bije z kolei rekord za rekordem. Z drugiej strony mamy jednak pamiętną porażkę z 2016 roku, kiedy to pomimo prowadzenia 3-1 po pierścienie sięgnęli Cleveland Cavaliers LeBrona Jamesa. Początek obecnego sezonu i powrót Klaya Thompsona sygnalizuje jednak, że to nie koniec podbojów GSW.

Po 40 spotkaniach sezonu zasadniczego Warriors plasują się na 2. miejscu w tabeli konferencji zachodniej z bilansem 30-10. Przed nimi są już tylko Phoenix Suns, którzy wygrali jeden mecz więcej (31-9). Wojownicy wygrali już więcej meczów niż w trakcie rozgrywek 2019/20 (bilans 15-50) i są na dobrej drodze, by poprawić również zeszłoroczny wynik (39-33). Przez ponad dwa ostatnie lata ekipa z San Francisco musiała radzić sobie bowiem bez Klaya Thompsona, który choć wrócił ostatnio na parkiety, to wciąż nie odzyskał w pełni swojej formy. Nie ulega jednak wątpliwości, że jeśli 31-latek będzie grał jak za dawnych lat, to GSW ponownie będą siać postrach wśród rywali.

Joe Lacob, większościowy właściciel klubu, został zapytany o to, co napisałby na Twitterze (nie posiada on konta) z okazji powrotu Klaya do rotacji Wojowników.

– Napisałbym 'Dziś budowa Chase Center została finalnie ukończona’. Jesteśmy w tej hali już trzeci rok, ale czuję, że to Klay jest ostatnią cegiełką – czytamy na Yahoo! Sports.

Powrót Thompsona może okazać się kluczowy w perspektywie walki o tytuł. W dwóch pierwszych spotkaniach Klay zdobył 17 i 14 punktów, ale doskonale wiemy, że wciąż stać go na więcej. Z ławki rezerwowych do gry wchodzić będzie teraz Jordan Poole, co daje GSW kolejnego strzelca wyborowego dla drugiego garnituru. Na papierze skład ekipy z Kalifornii jest piekielnie silny, co w przypadku Lacoba przerodziło się w pewność co do sukcesu zespołu.

– Nasz cel to bycie wielkim przez tę dekadę. Poprzednia była świetna i chcemy ustawić się również w kolejnej. Mamy Stepha, Klaya, Draymonda na kilka następnych lat na najwyższym poziomie, miejmy nadzieję, że nawet dłużej. [Andrew] Wiggins ma tylko 26 lat. Z [Jordanem] Poolem, [Jonathanem] Kumingą i [Mosesem] Moodym, mamy wiele talentu do rozwoju i pracy do wykonania, ale jesteśmy podeskcytowani – dodał Lacob.

Pewny siebie jest również Stephen Curry. Lider Warriors przyznał ostatnio, że Wojownicy z okresu 2016-2019, kiedy to ich barwy reprezentował jeszcze wspominany Durant, pokonaliby w serii legendarnych Chicago Bulls Michaela Jordana i Scottie’ego Pippena z 1996 roku.

– Oczywiście nigdy się nie dowiemy, ale patrząc na to na papierze, podobają mi się nasze szanse. Powiedziałbym też, że Dubs wygraliby w sześciu [spotkaniach].

Wszystko wskazuje na to, że najpoważniejszym kandydatem do pokrzyżowania planu Wojowników w tym sezonie są odpowiednio Phoenix Suns na zachodzie, a także Brooklyn Nets, Chicago Bulls, Milwaukee Bucks i Miami Heat na wschodzie. Do walki z pewnością chcą włączyć się również m.in. Los Angeles Lakers czy Philadelphia 76ers, ale w ich przypadku wciąż brakuje konkretnych argumentów i z ostatecznym osądem należy zaczekać również na ewentualne zmiany kadrowe.

Zapraszamy na kolejny Podcast PROBASKET Live – już w czwartek 13 stycznia o godz. 21:00 na YouTube!





1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here