Zdobywał z Golden State Warriors mistrzostwo trzy lata temu. Grał wówczas dobrą koszykówkę i był ważnym elementem układanki Steve’a Kerra. Teraz – w wieku zaledwie 34 lat – postanawia zakończyć karierę. David Lee mówi o końcu gry w NBA, ale czy to koniec jego przygody z basketem?

Jakichś czas temu David Lee oświadczył się słynnej tenisistce – Caroline Woźniacki. Pozostawał bez pracy, bo z rynku wolnych agentów nikt nie miał ochoty go ściągać. Lee ma za sobą długą historię problemów zdrowotnych, które skutecznie ograniczyły jego przygodę z NBA. Mimo wszystko nie może narzekać na jej przebieg. Trzy lata temu został mistrzem NBA, pomagając Golden State Warriors w walce z Cleveland Cavaliers. Do NBA 34-latek już nie wróci.

Swoją decyzję ogłosił na Instagramie, chwaląc się zdjęciem z imprezy, którą na pożegnanie z NBA zrobiła mu narzeczona. Lee trafił do NBA z 30 numerem draftu 2005, wybrany przez New York Knicks. Pięć lat później jako gracz Knicerbockers został wybrany do Meczu Gwiazd. W 2013, grając dla Warriors, wystąpił w nim po raz drugi. Najlepszy sezon rozegrał jednak w Nowym Jorku. Podczas rozgrywek 2009/2010 notował średnio 20,2 punktu, 11,7 zbiórki, 3,6 asysty trafiając 54,5 FG%.

Podczas gry w Bay Area mierzył się z różnego rodzaju problemami zdrowotnymi. To otworzyło minuty dla rewelacji z Michigan State, mianowicie Draymonda Greena, który wyrastał na jednego z najwszechstronniejszych wysokich w lidze. W poprzednim sezonie David występował dla San Antonio Spurs, ale doznał poważnej kontuzji. Postanowił zrezygnować z opcji zawodnika za 2,3 miliona dolarów i trafił na rynek wolnych agentów.

Nie pomógł mu z pewnością fakt, że jego umiejętności ograniczały się do gry w okolicach pomalowanego. Lee przez brak rzutu za trzy i problemy w obronie przestał pasować do potrzeb nowoczesnej koszykówki. Podczas ostatnich play-offów z San Antonio Spurs, doznał kontuzji łąkotki, co siłą rzeczy przełożyło się na brak ofert latem w trakcie off-season. Zawodnik nadal dochodzi do pełni sił, ale o powrocie do NBA postanowił zapomnieć. Z pewnością jednak jeszcze nie raz o nim usłyszymy.

[ot-video][/ot-video]

NBA: Markelle Fultz wróci w grudniu?









1 KOMENTARZ

  1. Aż żal to czytać.Taki super zawodnik , co z tego że nie umiał rzucać za 3 jak był prawdziwą podkoszową bestią.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj