To był 6 października 1993 roku. Michael Jordan w trakcie konferencji prasowej – będąc w kwiecie wieku – ogłosił zakończenie swojej kariery w NBA. Liga straciła więc swój najlepszy “produkt”, bo tym de facto stała się gwiazda Chicago Bulls. Niektórzy twierdzili, że to kara… 


Liga miała zawiesić Michaela Jordana za jego uzależnienie od hazardu. To jednak tylko plotka, którym wszyscy zaprzeczyli. Decyzja była jednak szokująca. Michael Jordan był w topowej formie – decydował o mistrzostwach Chicago Bulls. Nagle wyszedł z założenia, że więcej grze nie da, więc musi odejść. Mało kto pogodził się z jego decyzją, a co dopiero zrozumiał. MJ tłumaczył to zmęczeniem po kilku naprawdę trudnych sezonach. 

Do tego doszła śmierć ojca, który został zamordowany w swoim samochodzie. Fizycznie i psychicznie Jordan był tym wszystkim zmęczony. Chciał odpocząć od całego środowiska, jakie wokół niego powstało. Te wysysało z niego energię i zabierało coraz więcej prywatności – Powiedziałem Philowi, że to koniec. Nie miałem już żadnej motywacji – przyznał Jordan w dokumencie “Last Dance”. 

– Nie mam już sobie nic do udowodnienia – mówił 30-letni wówczas Jordan podczas konferencji prasowej. – […] To czas, bym odsunął się od gry w koszykówkę. Nie dlatego, że gry już nie kocham. Zawsze będę ją kochał. W tym momencie dotarłem jednak na szczyt mojej koszykarskiej kariery. Wiele w tym czasie osiągnąłem – dodał. Kibice byli zdruzgotani. Nie tracili jednak nadziei. Ich cierpliwość została wynagrodzona, gdy MJ wrócił i zrobił z Bykami kolejny three-peat. 

19 marca 1995 roku przeczytaliśmy słynne “Im Back”. 






1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here