Niektórzy wychodzą z założenia, że jego przygoda z Washington Wizards była niepotrzebna. Historii nie jesteśmy w stanie zmienić, ale dokładnie piętnaście lat temu Michael Jordan powiedział ostatnie słowo na parkiecie NBA.


Philadelphia 76ers prowadziła 21 punktami. Nie było potrzeby, by Michael Jordan wychodził na parkiet, ale domagali się go kibice. MJ nie chciał zawieść fanów, którzy przyszli go oglądać, więc zdjął dres i wrócił na parkiet. Zdobył 15 punktów, rozdał 4 asysty i zebrał 4 piłki. Tak zakończyła się najwspanialsza kariera w historii basketu.

NBA: Występ Mitchella pod znakiem zapytania






4 KOMENTARZE

  1. Najlepszy z najlepszych. I nikt Mu nie dorówna. Bronek i inne gwiazdeczki moga Jordanowi co najwyżej wiązać buty. W latach 90 tych dzisiejsi koszykarze byliby wdeptani w parkiet.

    • Obecne przepisy nie pozwalają na wiele obrońcom stąd łatwiej nabijać statsy, bo dużo łatwiej o wysokie wyniki i duże zdobycze punktowe, ale na starych przepisach też dostosowałoby się obecne pokolenie. Zwróćmy uwagę, że Pistons 2004-2005 czy SAS 2005-2007 to były ostatnie drużyny, które miały bardzo mocną defensywę na miarę starszych ekip świetnie broniących jak Pistons 1988-1991, Bulls 1990-1998, Knicks 1992-1994, Sonics 1995-1997 itp. Sądzę, że Reggie Miller ze swojego najlepszego okresu na obecnych przepisach równie łatwo kosił za trzy punkty jak Curry 🙂

  2. siamano. ja miałem wtedy dyszkę więcej i pamiętam jak delektowałem się każdym meczem majka w wizards. ciary miałem na filmiku i łezka też się zakręciła…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here