To w co wielu niedowierzało stało się faktem. Polacy po czterech spotkaniach na mistrzostwach wciąż są niepokonani, mają pewne miejsce w czołowej ósemce, będą grać do końca mistrzostw chociażby w drabince o miejsca 5-8, a na koniec drugiej fazy grupowej o pierwsze miejsce w grupie zagrają z Argentyną. Stawką jest rozstawienie w ćwierćfinale, czyli możliwość gry z teoretycznie słabszym (a przynajmniej przegranym) z dwójki Serbia/Hiszpania.


Argentyna – drużyna z tradycjami

Nasi najbliżsi rywale to zespół z bogatą historią występów na największych turniejach. Wygrali pierwsze, historyczne zawody o Puchar Świata – w 1950 roku na własnych boiskach. 52 lata później na turnieju w Indianapolis byli sekundy od powtórzenia tego sukcesu, przegrywając wielki finał z reprezentacją Jugosławii dopiero po dogrywce. Po kolejnych dwóch latach, na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach cieszyli się już ze złota, pokonując najpierw w półfinale reprezentację USA (z zawodnikami z NBA na pokładzie), a w finale Włochów. Pierwsza dekada XXI wieku była dla Argentyńczyków niezwykle udana, bo do wyżej wymienionych sukcesów dołożyli jeszcze brąz na igrzyskach w Pekinie oraz półfinał mistrzostw świata w Japonii w 2006 roku. Tamta reprezentacja to kilka nazwisk które nieodłącznie kojarzą się z sukcesami: Manu Ginóbili, Fabricio Oberto, Walter Herrmann, Andrés Nocioni, Carlos Delfino czy wreszcie Luis Scola, który jest łącznikiem pomiędzy poprzednią dekadą a obecnymi czasami. Scola nie oparł się jeszcze zmianie pokoleniowej w drużynie biało-niebieskich i zalicza właśnie piąty turniej o Mistrzostwo Świata w karierze.

W kwalifikacjach do turnieju w Chinach Argentyńczycy nie mieli większych problemów z awansem. W pierwszej fazie grupowej ulegli tylko Urugwajowi (niespodziewanie, na własnym parkiecie), w drugiej przegrali dwa ostatnie mecze wyjazdowe z USA i Portoryko, będąc już pewnymi awansu na mundial. W Chinach podobnie jak Polska nie zaznali jeszcze smaku porażki, ogrywając po kolei Koreę Południową, Nigerię, Rosję i Wenezuelę.

Kadra Argentyny na turniej

Reprezentację naszych najbliższych rywali od trzech lat prowadzi Sergio Hernández. Jest to jego drugie podejście do pracy z kadrą – prowadził już Argentynę w latach 2005-2010, a więc u schyłku ich złotego czasu. Największym sukcesem tamtego okresu Argentyny pod wodzą Hernándeza był brązowy medal na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie.

Dwunastka, która zagra przeciwko reprezentacji Polski to (opis zawodników to wzrost/wiek, osiągnięcia statystyczne z dotychczasowych meczów i osiągnięcia w klubie/pucharach):

Obwodowi:

  • CAMPAZZO Facundo (181/28), śr. 14.5pkt., 7.5as. w dotychczasowych meczach (Real/Hiszpania, śr. 10pkt., 5as. w lidze i 9pkt., 5as. w Eurolidze)
  • GARINO Patricio (198/26), śr. 10pkt., 4as. w dotychczasowych meczach (Baskonia/Hiszpania, śr. 8pkt. w lidze i 6pkt. w Eurolidze)
  • LAPROVÍTTOLA Nicolás (190/29), śr. 10pkt., 4as. w dotychczasowych meczach (Joventut/Hiszpania, śr. 17pkt., 6as. w lidze)
  • VILDOZA Luca (190/24), śr. 5pkt. w dotychczasowych meczach (Baskonia/Hiszpania, śr. 9pkt., 3as. w lidze i 9pkt., 4as. w Eurolidze)
  • REDIVO Lucio (183/25), bez punktów w dwóch meczach (Lugo/Hiszpania, śr. 11pkt. w lidze)

Skrzydłowi:

  • DECK Gabriel (199/24), śr. 13pkt. w dotychczasowych meczach (Real/Hiszpania, śr. 4pkt. w lidze i w Eurolidze)
  • BRUSSINO Nicolás (202/26), śr. 4pkt., 4zb. w dotychczasowych meczach (Tenerife/Hiszpania, śr. 6pkt. w lidze i 9pkt., 4zb. w Lidze Mistrzów)
  • FJELLERUP Máximo (198/22), śr. 2pkt. w dotychczasowych meczach (San Lorenzo/Argentyna, śr. 6pkt. w lidze i 5pkt. w Liga Americas)

Podkoszowi:

  • SCOLA Luis (206/39), śr. 16.5pkt., 8zb. w dotychczasowych meczach (Shanghai/Chiny, śr. 20pkt., 10zb., 3as. w lidze)
  • DELÍA Marcos (211/27), śr. 8pkt., 6zb. w dotychczasowych meczach (Joventut/Hiszpania, śr. 5pkt. w lidze)
  • CAFFARO Agustín (206/24), śr. 4pkt. w dwóch meczach , łącznie tylko 5 minut gry (Libertat/Argentyna, śr. 11pkt., 4zb. w lidze)
  • GALLIZZI Tayavek (206/26), śr. 3pkt. w dwóch meczach (Regatas/Argentyna, śr. 9pkt., 4zb. w lidze)

Oprócz osiągnięć statystycznych z zeszłego sezonu ligowego, warto tu wspomnieć o tym, że argentyńscy gracze to skala talentu zupełnie nieporównywalna nawet z ostatnimi rywalami Biało-Czerwonych, reprezentantami Rosji. Co prawda po boiskach NBA nie biega już żaden zawodnik z paszportem Argentyny, ale w przeszłości grało tam czterech aktualnych kadrowiczów: Scola – 743 mecze w NBA (2007-2017), wybrany do pierwszej drużyny debiutantów 2008, oprócz tego MVP ligi hiszpańskiej (2005, 2007), najlepszy strzelec MŚ 2010 i drugi najlepszy w całej historii, Laprovíttola – 18 meczów w Spurs 2016-17, MVP ligi hiszpańskiej 2019, Garino – 5 meczów w Magic 2016-17 i Brussino – 58 meczów w NBA (Mavericks i Hawks) w latach 2016-2018. W dodatku Campazzo to dwukrotny mistrz Euroligi z Realem Madryt (2015 i 2018) oraz MVP tegorocznych finałów ligi.

Pasujące części układanki

Nawet niezbyt szczegółowa analiza składu i rotacji Argentyńczyków nasuwa kilka wniosków. Przede wszystkim jest to zespół dobrze zbilansowany – i to pod wieloma względami. Weterani oraz zawodnicy bardzo doświadczeni (Scola, Campazzo, Laprovíttola, Delía) odgrywają równie ważne role co gracze „na dorobku”, którzy powinni piąć się jeszcze w hierarchii europejskiej koszykówki (Garino, Vildoza, Deck, Brussino). Statystycznie jest to jednak jeden z młodszych zespołów na turnieju, co akurat w tym przypadku wcale nie wyklucza się z doświadczeniem w ważnych meczach.

Drugi aspekt to odpowiednie wyważenie na różnych pozycjach, trójka przebojowych rozgrywających, dwójka solidnych skrzydłowych, którzy mogą grać na pozycjach 2-4, dwójka efektywnych podkoszowych. Obwodowi kreują grę i asystują, skrzydłowi punktują oraz dają energię, podkoszowi wykorzystują swoje centymetry oraz doświadczenie. Wszystko działa tu jak należy.

Trzecim ciekawym aspektem jest to, że zawodnicy znają się nie tylko z reprezentacji: Campazzo i Deck grali razem w Realu, a teraz dołączy do nich Laprovíttola. Garino i Vildoza to koledzy z Vitorii, a Laprovíttola i Delía z Badalony. Ten ostatni dość nieoczekiwanie zagra w nowym sezonie w Meksyku.

Mimo zbilansowanego zespołu , trener Hernández preferuje dość wąską rotację – tylko ośmiu zawodników zagrało we wszystkich czterech spotkaniach i tylko ta ósemka gra średnio więcej niż 8-9 minut na Mundialu. Większość ustawień we fragmentach kiedy wynik w meczu Argentyny nie był jeszcze rozstrzygnięty opierał się na rotacji: Campazzo, Vildoza lub Laprovíttola dbający o rozegranie, ale i zdobywanie punktów, Deck i Garino na pozycjach 2-3, wspomagani uniwersalnym Brussino, oraz dwójka Scola-Delía pod koszem. Głębia składu to coś co niewątpliwie może przydać się Argentyńczykom w kolejnych fazach, mecz z Polską może (choć nie musi) być więc okazją do sprawdzenia głębokich rezerwowych w większym wymiarze czasu.

Tradycyjnie w zapowiedziach rywali Polaków nie powinno zabraknąć krótkiego statusu nieobecnych w danej reprezentacji, tyle że tym razem znaczących absencji brak. Na turniej w Chinach pojechali najlepsi, a ci którzy na poszczególnych szczeblach selekcji odpadali to gracze z ligi argentyńskiej, nieprezentujący wyższego poziomu niż dwunastka powołanych. Ci którzy wywiązali się ze swojej roli w kwalifikacjach, kiedy gracze Euroligi lub NBA nie mogli występować w kadrze, a byli w kręgu rozważań przed turniejem to przede wszystkim: Javier Saiz, Marcos Mata, Nicolas Aguirre czy w końcu Juan Pablo Vaulet (w 2015 wybrany w drafcie przez Hornets), który w nadchodzącym sezonie zagra po raz pierwszy w Europie – w hiszpańskiej Manresie.

Podsumowanie

Po meczu z Rosją można powiedzieć że kadra Mike’a Taylora zrobiła naprawdę wiele by zostać zapamiętaną przez kibiców. Ostatni mecz fazy grupowej nie ma już takiego ciężaru gatunkowego, ale jednocześnie z tak silną reprezentacją nie mierzyliśmy się nie dość że na tym turnieju, to i w kwalifikacjach. Pierwsze miejsce w grupie zapewne jest łakomym kąskiem dla Argentyńczyków, nie należy się więc spodziewać odpuszczania czy grania na „pół gwizdka”. Dla obu reprezentacji będzie to jednak idealny mecz–przetarcie przed ćwierćfinałami, bez szczególnej presji i kalkulacji.

niedziela 8 września godz. 14:00
Polska – Argentyna 
transmisja w TVP Sport
relacja NA ŻYWO na PROBASKET

Argentyna jest zdecydowanym faworytem spotkania z Polską. Kurs na naszych rywali wynosi zaledwie 1,22. Eksperci Polskich Zakładów Bukmacherskich uważają, że kurs na Polskę to 4,40.

MŚ: Z kim i kiedy Polska zagra w ćwierćfinale Mistrzostw Świata koszykarzy?


Subscribe
Powiadom o
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Cikos
Cikos
7 września 2019 17:46

Kurcze,Serbia,albo Hiszpania……nawiasem mowiac,dzisiaj sedziowie pozbawili szansy awansu Litwinow dajac ciala przy drugim wolnym Valanciunasa. Gobert jak nic naruszyl obrecz przy tym rzucie.
Poki co kawal dobrego basketu mamy na tych mistrzistwach.Prawdziwa koszykowka….a nie to,co NBA?Ale dziwne jest to,ze trenujac i grajac w NBA nie rozwijasz sie jako zawodnik w obronie,przynajmniej nie ma takiej dysproporchi,ale przewaga zawodnikow grajacych w Stanach w ataku,w porownaniu do Europy,to jest kosmos.Oglonorozwojowka w Europie jest ze 100lat za USA. Tak jak sie rozwinal w ataku taki Bogdanovic,Jokic,Satoransky,Sabonis,Kuzminskas…etc. o Giennisie nie wspomne to jest kosmos do kwadratu.

Paul
Paul
8 września 2019 00:37

a gdzie drewniany?? ha ha