Stelmet wygrał dwa mecze w rundzie rewanżowej, dzięki czemu zdołał awansować na drugą pozycję w grupie, promowaną awansem do 1/8 Pucharu Europy. Z tego meczu zadowolony jest rozgrywający Mistrzów Polski, Łukasz Koszarek.


Piotr Jankowski: Do Wenecji lecieliście z nożem na gardle i mimo presji udało Wam się wygrać to spotkanie na trudnym terenie.

Łukasz Koszarek: Dokładnie, był to bardzo ciężki mecz na trudnym terenie. Na początku w naszej grze było widać sporo nerwowości, co przełożyło się na niecelne rzuty. Byliśmy jednak bardzo zmotywowani, chcieliśmy awansować do kolejnej rundy. Dobrego w naszej grze było jednak też dużo, była walka, były zbiórki na tablicy przeciwnika. Moim zdaniem bardzo dobrze walczyliśmy.

Awans mogliście sobie zapewnić prędzej, wygrywając z Ludwisburgiem. Graliście dobrą koszykówkę, jednak końcówka meczu należała do sędziów. Czuliście się oszukani?

Nie, nic z tych rzeczy. Ten jeden błąd sędziów wiele nie zmienił. Jeden błąd ze strony arbitrów nie powinien przekreślić całego spotkania, dlatego większą złość mieliśmy na siebie, że nie potrafiliśmy być jeszcze lepsi. Mieliśmy słabszy moment, po prostu. Na szczęście okazało się, że ta porażka nic nie zmieniła i wciąż mieliśmy szansę awansu, którą wykorzystaliśmy.

To chyba jednak Was dodatkowo zmotywowało.

Szczerze mówiąc nie wiem, staraliśmy się nie myśleć o sprawach niezależnych od nas. Nie myśleliśmy o sędziach, myśleliśmy o swojej formie. Tym trzeba się zajmować, żeby nie zaprzątać sobie głowy takimi sprawami.

W kolejnej rundzie zmierzycie się z Uniksem Kazań. Jak oceniasz Wasze szanse?

Na pewno nie będziemy w tym starciu faworytami, ale walczyć oczywiście będziemy. Uniks jest bardzo mocną drużyną, jeśli dobrze pamiętam dwukrotnie pokonała Maccabi. Jest to drużyna z którą będziemy musieli się sporo napracować. Do tego meczu jeszcze daleka droga, najpierw skupiamy się na meczu w Słupsku, a później przyjdzie czas na Puchar Polski.

W TBL w domowych meczach jesteście niepokonani od 32 spotkań. Czy w związku z tym, z meczu na mecz rośnie coraz większa presja?

Na pewno, ale trzeba pamiętać, że serie są po to, żeby je przerwać i każdy przeciwnik przyjeżdża do Zielonej Góry z zamiarem zakończenia jej. Oczywiście chcemy, żeby ta seria trwała jak najdłużej. Ostatnio przydarzyło nam się kilka nerwowych spotkań, ale udało nam się tę serię wygranych przedłużyć.

W ostatnim meczu sporo krwi napsuła Wam Polpharma, w barwach której znów błyszczał „świeży” Polak, Michael Hicks. Mimo, że graliście dobrze w obronie, ciężko było Wam go upilnować.

Zgadza się, Polpharma grała bardzo dobrze, lepiej niż sami sądziliśmy, doprowadziła w końcu do dogrywki. Było to dla nas bardzo trudne spotkanie, szczególnie, że na naszej drodze stanęło kilka kontuzji, dlatego tym bardziej było nam ciężko. Michael Hicks ponownie błyszczał, trafiał bardzo trudne rzuty, takie, które wręcz nie miały prawa wpaść. Na całe szczęście udało nam się wygrać i to jest najważniejsze.

Wspomniałeś wcześniej o Pucharze Polski. Jak mniemam waszym celem jest zdobycie podwójnej korony?

Dokładnie, chcemy wygrać w tym sezonie na szczeblu krajowym wszystko co możliwe. Puchar Polski jest jednak trudnym turniejem, w którym trzeba grać dzień po dniu i wygrać trzy mecze z rzędu. Naszym atutem jest to, że mamy szeroką ławkę i każdy z zawodników gotowy jest wziąć ciężar gry na siebie. Pamiętajmy jednak, że Puchar ciężej wygrać niż mistrzostwo, co roku przydarza się sporo niespodzianek. Musimy więc być bardzo mocno skoncentrowani.

Zajmujecie pierwsze miejsce w lidze, z tylko 2 porażkami na koncie, dość przypadkowymi. Jesteście zadowoleni z przebiegu tego sezonu?

Myślę, że tak. Tych dwóch porażek oczywiście mogliśmy uniknąć, ale liczą się fakty. Każdemu przydarzają się lepsze i gorsze mecze, sezon jest długi. Ogólnie jesteśmy zadowoleni z przebiegu tego sezonu, zajmujemy pierwsze miejsce w Tauron Basket Lidze, plan na EuroCup został zrealizowany. To, co sobie założyliśmy, to osiągnęliśmy, więc nie możemy narzekać, nie jest źle.

Pod koniec ubiegłego roku napisałeś na twitterze, że widziałbyś Radosława Hyżego w roli pierwszego trenera. Myślisz, że jest już na to gotowy?

Nie wiem, czy jest na to gotowy, podoba mi się ta idea. W momencie kiedy Śląsk o nic nie walczy, bo w lidze nie ma spadków, a o Play Offach już raczej zapomnieli, to myślę, że byłaby to dobra inwestycja. Nie wiem ile dokładnie lat Radek spędził we Wrocławiu, ale wiem, że jest bardzo mocno związany z tą drużyną. Więc czemu nie stawiać na swojego?

Hyży ma za sobą bardzo bogatą koszykarską karierę, ty nie masz się czego wstydzić. Czy po zakończeniu kariery również chciałbyś spróbować swoich sił w roli trenera koszykówki?

Myślę, że jest o wiele za wcześnie, żeby o tym rozmawiać. Mam nadzieję, że jeszcze trochę pogram. Decyzję o swojej przyszłości będę teraz podejmował z sezonu na sezonu, jeśli będę miał siły, czemu mam nie grać? Póki co ten temat jest dla mnie za odległy, żeby o nim mówić.

Czy mecz z Hiszpanią na EuroBaskecie był twoim ostatnim w kadrze Polski? Czy może w tegorocznych Eliminacjach Mistrzostw Europy będziesz chciał wystąpić?

Tak jak mówiłem, decyzję będę podejmował z sezonu na sezon. Na tę chwilę nie podjąłem jeszcze 100% decyzji o swojej karierze reprezentacyjnej. Nie wiemy też, czy trener Taylor będzie chciał mnie jeszcze powołać. Zobaczymy jaką koncepcję na grę będzie miał sztab szkoleniowy, czy będę do niego pasował. Nie podjąłem jeszcze żadnej decyzji, sezon trwa w najlepsze. Myśleć o tym będziemy latem, w trakcie wakacji.






ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj