Poprzedniej nocy Portland Trail Blazers nie sprostali New Orleans Pelicans, do rotacji których wrócił rozgrywający Jrue Holiday. To już trzecia porażka z rzędu zespołu Terry’ego Stottsa i z całkiem przyzwoitego bilansu 7-4, nagle zrobiło się 7-7. Gorsze momenty to część rozgrywek, ale w czym tak naprawdę tkwi problem ekipy z Oregonu?

Już po porażce z Houston Rockets lider drużyny – Damian Lillard był bardzo szczery wobec mediów pytających o przycyzny słabszej formy. – Po prostu jesteśmy do dupy, tyle – stwierdził. Problem tkwi przede wszystkim w defensywie drużyny. Chicago Bulls i New Orleans Pelicans rzucili im po 113 punktów, natomiast Rockets byli bardzo blisko granicy 130 oczek. Problem dotyczy więc tego, o czym mówiono jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek. Damian Lillard i C.J. McCollum to stricte ofensywny duet.

Problemy zespół ma zwłaszcza w reagowaniu na grę pick-and-roll przeciwnika oraz w szybkich powrotach i próbach zatrzymania kontry. Z kolei Maurice Harkless dostrzegł kłopot z komunikacją. – Musimy zacząć przywiązywać wagę do szczegółów i przede wszytkim skupić się na zadaniu. Zdobywamy wystarczająco dużo punktów, to nie jest problemem. Nie potrafimy za to zatrzymać rywala – przyznał skrzydłowy. Zaangażowanie i gotowość do poświęceń to jedna sprawa, ale czy rotacja PTB jest skonstruowana pod dobrą grę zarówno w ataku, jak i obronie?

Już chyba gorzej być nie może? – pytał Evan Turner jeszcze przed porażką z Pelicans. – Powinniśmy wszyscy potraktować tę sprawę bardzo osobiście – dodał rezerwowy, który ma za sobą wyjątkowo słaby start do rozgrywek 2016/2017. Trener Terry Stotts nadal nie może skorzystać ze swojego najlepszego defensora – Al-Farouq Aminu. Zawodnik rehabilituje lewą łydkę, a to uraz, który wymaga przede wszystkim cierpliwości.

Po 14 meczach sezonu regularnego, Blazers mają najgorszą defensywę w lidze, tracąc średnio 108,9 punktu na sto posiadań. Nie nadrabiają tego w ofensywie, bowiem mają dopiero 15 najskuteczniejszy atak w lidze. Lillard do zanotowania przeciwko Pelicans 27 punktów, potrzebował aż 24 rzutów. Podobne problemy ze skutecznością miał w meczach z Rockets (7/17 FG, 1/5 3PT) i Bulls (7/22 FG, 1/5 3PT). Natomiast 9 listopada w starciu z Los Angeles Clippers w 28 minut gry zapisał na swoje konto tylko 8 oczek pudłując 9 z 10 rzutów.

Już poprzednie sezony pokazywały, że Dame może mieć chwilowe problemy ze skutecznością, jednak to nie powinno być dla obrony Blazers wymówką. – Najważniejsze dla naszej drużyny jest teraz to, abyśmy pozostali kolektywem i nadal walczyli ramię w ramię – mówi rozgrywający. – Pozostajemy dobrej myśli. Myślę, że w końcu wszystko zacznie działać jak należy. Na razie każdy z nas jest trochę za bardzo sfrustowanyskończył. Przed drużyną mecze w Nowym Jorku, najpierw z Brooklyn Nets, następnie New York Knicks.

NBA: Gortat najlepszy w całej lidze!