W tym artykule postaram się przybliżyć kolejny wskaźnik statystyczny, opisujący to co dzieje się na parkietach NBA. W przeciwieństwie do zaawansowanych metryk analizowanych w dwóch poprzednich artykułach, ten nie dotyczy zdobyczy indywidualnych, a opisuje styl gry danej drużyny. Nie da się za pomocą niego wartościować drużyny, trudno jednoznacznie i obiektywnie powiedzieć, że im on wyższy tym lepszy, lub na odwrót. Mowa o tempie gry.


Definicje

Tempo gry jest odzwierciedleniem ilości posiadań (akcji) drużyny w trakcie meczu. Na tempo drużyny wpływ mają zatem takie czynniki jak szybkość przeprowadzania akcji, np. szybkie kończenie akcji rzutem, preferowana gra z kontrataku, ale również mniej oczywiste czynniki, takie jak mocna obrona (wymuszanie długich akcji rywala), czy liczba zbiórek na atakowanej tablicy (jedno posiadanie które może trwać ponad 24 sekundy).

Wskaźnik tempa znajduje też zastosowanie w statystykach indywidualnych. Zapewne spotkaliście się z indywidualnymi statystykami punktów, zbiórek czy asyst uzyskanych przez zawodnika po przeliczeniu w ciągu 48 minut gry (względnie 36 minut). Te same metryki w przeliczeniu na 100 posiadań, dodają do takiej analizy czynnik stylu gry drużyny.

Istnieją różne definicje tempa gry, wykorzystywane przez różne serwisy i bazy statystyk. Różnią się one niuansami i co oczywiste dają bardzo zbliżone rezultaty. W każdej z nich tempo gry jest pochodną liczby posiadań i zależy od: sumy posiadań drużyny, sumy posiadań przeciwników, oraz rozegranych minut – zespoły grające więcej dogrywek niż inne, mają większą liczbę posiadań w sezonie, ale normalizowana jest ona względem 48 minut gry. Być może nie jest to oczywiste, ale tempo gry nie jest wartością liczoną podczas każdego meczu przez statystyków. Mimo że tempo gry jest oficjalną wielkością którą można analizować na oficjalnej stronie ligi, nie ma tu statystyka, który zapisuje do protokołu kolejne posiadania. Tempo wyliczane jest z osiągnięć „boxscorowych”. Wpływ na tempo mają więc rzuty z gry, rzuty wolne – ze specjalnym przelicznikiem, podobnym jak przy wyliczaniu zaawansowanych statystyk rzutowych graczy, zbiórki ofensywne oraz straty.

Podstawowy wzór służący wyliczeniu liczby posiadań drużyny to: rzuty z gry + 0,44 * rzuty wolne + straty – zbiórki ofensywne. 

Takiej formuły używa oficjalna strona ligi, jednak serwisy takie jak ESPN czy basketball-reference stosują dodatkową wagę dla zbiórek ofensywnych. Powszechnie uważa się, że podstawowy wzór używany przez NBA.com nieco przeszacowuje liczbę posiadań, z uwagi na fakt, że nie uwzględnia ofensywnych zbiórek drużynowych, niezapisanych żadnemu z zawodników w indywidualnym boxscorze. Mowa tu np. o wybiciu przez obrońcę piłki na aut przy walce o zbiórkę. W klasycznym boxscorze nie jest to ani strata, ani zbiórka ofensywna drużyny atakującej.

Ewolucja koszykówki

Na wskaźnik tempa gry danej drużyny największy wpływ mają indywidualne predyspozycje graczy znajdujących się na parkiecie – ich możliwości atletyczne, taktyka dostosowana w taki sposób by wykorzystać ich mocne strony i ukryć słabsze, cechy psychologiczne liderów, jak np. forsowanie rzutów we wczesnych fazach akcji. Na uśredniony wskaźnik tempa całej ligi dodatkowy wpływ mają również zmiany przepisów. Tą najbardziej oczywistą było wprowadzenie zegara 24 sekund w sezonie 1954-55. Wystarczy powiedzieć, że sezon wcześniej drużyny zdobywały średnio 79 punktów w meczu, zaledwie kilka miesięcy później już 93. Wpływ mają także inne zmiany, pozornie nie związane z szybkością przeprowadzania akcji, jak np. wprowadzenie linii rzutu za trzy lub też zmiany dotyczące legalności i nielegalności obrony strefowej. Ostatnią zmianą była ta wprowadzająca reset zegara do 14 sekund po zbiórce ofensywnej drużyny. Nie jest to jednak zmiana istotna, gdyż szacuje się że ogromna większość ponowień po zbiórce ofensywnej i tak trwała mniej niż 14 sekund.

Średnie dla ligi możemy podejrzeć od sezonu 1973-74, ma to związek z faktem że część statystyk potrzebnych do jej policzenia nie należała wcześniej do oficjalnych statystyk NBA (np. te dotyczące strat).

Ewolucję tempa gry na przestrzeni ostatnich niemal pięćdziesięciu lat prześledzić możecie na poniższym wykresie.

Co rzuca się w oczy, to bardzo szybkie granie w latach 70 i 80, zwolnienie gry na przestrzeni kolejnych dwóch dekad – najniższa wartość to 88 posiadań w przeliczeniu na 48 minut w sezonie 1998-99 skróconym z powodu lockautu, oraz stopniowe podkręcanie szybkości gry w ostatnich 5-6 latach. Zaobserwować je możemy również na ekranach telewizora czy komputera, bez analizy statystycznej.

„Żółwie” i „zające”

Każda era koszykówki miała drużyny charakteryzujące się zarówno szybkim, jak i wolnym tempem gry. Po roku 1973 najszybszymi były:

  • Denver Nuggets z sezonu 1990-91 (113,7 posiadań per 48min) z Michaelem Adamsem i Orlando Woolridgem oraz zaledwie 20 zwycięstwami w sezonie,
  • Denver Nuggets z sezonu 1982-83 (112,1 posiadań per 48min), gdzie główne role odgrywali Kiki Vandeweghe, Alex English i Dan Issel, a drużyna dla odmiany zanotowała solidny sezon z półfinałem konferencji,
  • San Antonio Spurs w sezonie 1976-77 (111,8 posiadań per 48min), napędzani przez młodych wtedy Georga Gervina i Larrego Kenona. Zakończyli wtedy sezon na pierwszej rundzie play-offs.

Trzy drużyny które znalazły się na drugim biegunie, a więc grały najwolniej w historii liczonej od wczesnych lat 70, to:

  • Cleveland Cavaliers w dwóch sezonach: 1995-96 i 1996-97 (tempo 82,3 i 82,9) – w obu z nich najlepszym strzelcem zespołu był Terrell Brandon, w obu notował średnio poniżej 20 punktów w meczu,
  • Detroit Pistons z sezonu 1996-97 (84,5 posiadania per 48min) – kiedy rodziła się „tożsamość” przyszłych mistrzów NBA, a liderem zespołu był młody Grant Hill.

Różnice w tempie gry wyżej wymienionych zespołów są znaczące. Wystarczy powiedzieć, że wspomniany Grant Hill notujący w sezonie 1997 bardzo dobre statystyki na poziomie 22 punktów, 9 zbiórek i 7 asyst, wirtualnie przeniesiony do Spurs z lat 70 wykręciłby zawrotne 29 punktów, 12 zbiórek i blisko 10 asyst w każdym meczu. Oczywiście uwzględniając jedynie większą ilość posiadań w których miałby szansę zwiększać swoje zdobycze, a zupełnie pomijając kontekst odnalezienia się w tamtej koszykówce, czy też wpływu kolegów z drużyny na jego grę.

W aktualnym sezonie (stan na 09/12/2018) najszybciej grającą drużyną jest Atlanta Hawks. Jastrzębie liderują w rankingu zarówno liczonym wg oficjalnej strony ligi, jak i np. portalu basketball-reference, osiągając około 106 posiadań w 48 minut. Kolejną drużyną z najwyższym tempem jest Sacramento Kings. Najwolniej grającą obecnie drużyną – i to od kilku już sezonów jest Memphis Grizzlies, co nie jest wielkim zaskoczeniem. Grizzlies grają średnio 95 akcji w meczu, co jeszcze 6-7 lat temu było normą dla wielu drużyn NBA.

Na zakończenie – warto wspomnieć o fakcie, że rosnąca w lidze średnia liczba punktów na mecz – od 96 punktów w sezonie 2011-12 aż do 110 w trwających rozgrywkach – jest pochodną właśnie tempa gry i nie ma większego związku z ogólną skutecznością drużyn. W ciągu ostatnich 7 sezonów oscyluje na stabilnym poziomie 46-47%. Wyższe zdobycze punktowe są rezultatem większej liczby posiadań w meczu, a drugim decydującym czynnikiem jest wciąż rosnąca rola rzutów za 3, co przy stałym procencie rzutów z gry można zaobserwować po zwyżkowym trendzie tzw. skuteczności efektywnej (eFG%) przybliżonej w poprzednich artykułach.

A Wy preferujecie styl oparty na bieganiu rodem z lat 70 i 80, żelaznej defensywie lat 90 i pierwszych sezonów XXI wieku, czy może mobilności graczy na boisku i próbach rzutów z każdej pozycji bez patrzenia na zegar 24 sekund, które widzimy w ostatnich latach?

autor: Damian Puchalski

Dotychczasowe artykuły autora znajdziecie poniżej:

NBA: Czym są zaawansowane statystyki rzutowe? Analiza i wyjaśnienie (część 1)

Zaawansowane statystyki rzutowe w NBA – analiza i wyjaśnienie (część 2)


Subscribe
Powiadom o
3 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Cikos
Cikos
12 grudnia 2018 23:30

Dobry artykuł.

Islandor
Islandor
13 grudnia 2018 00:10

Super art. ciezko powiedziec ktory styl lepszy ale tesknie za zelazna defensywna i za nie odgwizdywanymi ditknieciami… a wlasnie jak to sie ma ze zmiana przepisow i „delikatnym graniem” w dzisiejszych czasach??? bo nie wierze ze nie ma to wplywu na tepo gry (ilosc posiadan) i ilosc fauli (a wiec latwe [punkty z charity stripe)… pozdrawiam

Dariusz
Dariusz
13 grudnia 2018 07:10

Naprawdę dobrze i z ciekawościa się to czyta. Nie mówię że codzienne „niusiki” są złe, ale trochę statystyk, analizy i twardych liczb też zdecydowanie nie zaszkodzi.