Bezpośrednie starcie słowne między Draymondem Greenem i Rajonem Rondo to jedna z historii serii pomiędzy New Orleans Pelicans i Golden State Warriors. Po trzech meczach mistrzowie nadal prowadzą, ale między innymi dzięki niesamowitej postawie Rondo udało im się urwać spotkanie nr 1 na własnym parkiecie.


Draymond Green jest jednym z najbardziej irytujących graczy w NBA i Charles Barkley po prostu głośno o tym powiedział. Taka opinia krąży po ligowych korytarzach od kilku lat. Niemal każda seria play-offów GSW wiąże się z Greenem urządzającym sobie przepychanki słowne z innym trash-talkerem. W serii przeciwko New Orleans Pelicans wybrał sobie Rajona Rondo, który nie daje mu się w tej potyczce zdominować.

Po pierwszym meczu w Nowym Orleanie, Green mówił, że wcale nie próbuje Rondo prowokować. Wręcz przeciwnie, to Pelicans próbują zmusić go do reakcji i w ten sposób narazić na kolejne przewinienia techniczne. – Nie muszę prowokować Rondo, bo nic z tego nie mam – mówi skrzydłowy Warriors. – Kiedy niby go prowokowałem. Media po prostu nie lubią pisać, że to ja jestem prowokowany. Zawsze muszę być w coś zamieszany – dodaje.

Prowokowałem już wielu graczy, czasami się udawało, czasami nie. Tym razem nic takiego się nie dzieje – mówi dalej. Skrzydłowy mistrzów twierdzi, że mało kto lubi teraz mówić prawdę, więc zakłamuje się rzeczywistość, by pasowała do narracji. Narracja z kolei uderza w Greena, bo ten został już zaszufladkowany jako jeden z najbardziej nieznośnych koszykarzy w lidze. – Po prostu gram w koszykówkę, to wszystko – twierdzi Dray.

Jednak zarówno Green, jak i Rondo mają w swojej naturze ten element, który sprawia, że dla wielu rywali są po prostu irytujący. To także część mentalnej gry i próba zajścia przeciwnikowi za skórę. Nie są w tym tak surowi jak Lance Stephenson, mają więcej subtelności. Co nie zmienia faktu, że swoim zachowaniem stworzyli osobną historię półfinału. Z rozwojem serii pewnie będzie coraz ciekawiej.

Sobota z NBA NA ŻYWO od 23:00!



Subscribe
Powiadom o
5 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Biggie
Biggie
5 maja 2018 14:20

Lance to taki typowy schizol z którym można by było się wbić na imprezę.A Green-za niego to pewnie bym się wstydził bo IQ ma na minusie.

znafca
znafca
5 maja 2018 22:42
Odpowiedz  Biggie

Nie jesteś osamotniony w swojej opinii.

Kuba
Kuba
6 maja 2018 02:17
Odpowiedz  Biggie

Widać takie charaktery sie przyciągają…

A tu nadal ryk na Greena mimo że na obu filmikach to Rondo jest prowodyrem calej sytuacji.

Najpierw chciał grać po gwizdku… A później próbował, albo nawet to zrobił, nadepnąć Greena.

To trochę przypomina grę na Boogiego gdzie każdy chciał go sprowokować do czegoś głupiego. Ale Green jest nie lubiany i dla gimbów zawsze bedzie tym złym.

robert
robert
6 maja 2018 13:21
Odpowiedz  Kuba

dla gimbów czy nie ale ja tam dobrze pamiętam jego „przypadkowe” kopnięcia przeciwników i za to go nie lubię

Antonio
6 maja 2018 21:09
Odpowiedz  Biggie

Zgadzam sie z przedmowca