Polfarmex Kutno to czternasty zespół, który musiał w tym sezonie opuszczać Halę Mistrzów ze spuszczonymi głowami. Podopieczni trenera Jarosława Krysiewicza przegrali aż 58:84, a on sam na konferencji prasowej mówił, że nie chce takiego rywala w pierwszej rundzie play-off. W drużynie gości wyróżnił się Michał Gabiński, który zaraz po spotkaniu znalazł chwilę na rozmowę.

Goście grali falami i nie poddawali się po kolejnych ciosach. Na start stracili 6pkt z rzędu – wrócili do gry. W drugiej kwarcie przegrywali 13:30 – również nie złożyli broni. Wprawdzie Anwil utrzymywał przez większość czasu kilkunastopunktowe prowadzenie, to 12pkt przewagi przed ostatnią kwartą mogło dawać kibicom gości nadzieję, na jeszcze jakieś emocję w ostatniej części spotkania. Te ostudziła już sama przerwa, bo z powodu awarii tablicy sędziowie nie mogli wznowić gry. Gdy wreszcie czas ruszył, obudził się Danilo Andjusic i po kilku chwilach mecz można było uznać za rozstrzygnięty.

W ekipie gości z bardzo dobrej strony pokazał się Michał Gabiński. To on w drugiej kwarcie ośmioma punktami z rzędu podniósł swoją drużynę z kolan i w kolejnych minutach meczu powiększał swój dorobek. Koszykarz zdobył 18 punktów na wysokiej skuteczności z gry – 60%. Trafił aż cztery z sześciu rzutów zza linii 6,75. Do swoich statystyk dołożył sześć zbiórek i trzy asysty. W rankingu evaluation był na parkiecie bezkonkurencyjny. Patrząc tylko na jego drużynę, kolejny Josh Parker, uzbierał tylko osiem takich punkcików.

Marcin Rutkowski: Wspominając Wasz grudniowy pojedynek w Kutnie można było spodziewać się chyba trochę większych emocji Tamto spotkanie niesamowicie zacięte, to skończyło się trochę wcześniej.

Michał Gabiński: Wie Pan, podejrzewam, że byłoby ciekawiej do samego końca, tylko trochę nam, zespołowi młodszemu i mniej doświadczonemu, nie przysłużyła się ta przerwa pomiędzy trzecią i czwartą kwartą (awaria tablicy). Zespół, który gra u siebie przy takiej publiczności złapał drugi oddech i poszli do przodu. A my, jako drużyna, która zmuszona była gonić… nasze myśli uciekły, zaczęliśmy się zastanawiać i dostaliśmy trzy szybkie trójki. W dniu dzisiejszym gratulacje dla Anwilu, na pewny byli zespołem od nas lepszym, ale nie są lepsi na taką różnicę punktów. Jest to po prostu nasza wina spowodowana tym, że wybiliśmy się przez tą przerwę z rytmu meczowego.

Przegraliście, natomiast Pan punktowo…

Nie, nie chcę tak rozmawiać. Nie lubię czegoś takiego. Jestem skoncentrowany i naprawdę cały mecz chciałem, żebyśmy stąd wywieźli dobry rezultat, bo po to gramy. Nie po to, aby nabić sobie ładne numerki.

Czy ta dzisiejsza motywacja może trochę wynikała z faktu, że niedawno został Pan ojcem?

To prawda, niedawno zostałem ojcem, super uczucie mieć córeczkę!

O play-offy nie musicie się obawiać, ale czekają Was jeszcze w rundzie zasadniczej spotkania z Radomiem i Ostrowem Wielkopolskim.

Mamy swoje cele, każdy nasz następny mecz powinien być lepszy. Trafiło się słabsze spotkanie, trzeba to poprawić i zmienić.

z Włocławka, Marcin Rutkowski








ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj