O tym, że 14 letni Filip Siewruk ma wielki talent nikogo chyba nie trzeba przekonywać. Młody Polak ma za sobą kolejne wielkie spotkanie w barwach młodzieżowego zespołu legendarnej FC Barcelony.


Filip urodził się 6 lutego 2002 roku. Pierwsze kroki stawiał pod okiem taty, w Baskecie Koszalin. Później rozpoczął się jego podbój Starego Kontynentu. Zasilił zespół Tornado Kowno, z którym zdobył srebrny medal mistrzostw kraju. Po bardzo dobrym sezonie na Litwie, jego osobą zainteresowała się legendarna FC Barcelona, z którą podpisał pięcioletni kontrakt.

W ostatnim meczu jego FC Barcelona pokonała ekipę JAC Sants Cadet A 73:57. Liderem „Dumy Katalonii” był właśnie 14 letni Polak, który zapisał kolejne już double-double, w postaci 23 punktów (5/8 za trzy) oraz 15 zbiórek.

[ot-video][/ot-video]

Warte podkreślenia jest to, że Filip większość spotkań grywa w barwach starszej grupy FC Barcelony – rocznika 2001. Tak też było i tym razem. To, w jaki sposób młody Polak prezentuje się przeciwko starszym o rok kolegom pokazuje tylko, jak wielki drzemie w nim talent. Tego lata trenował także z reprezentacją Polski – rocznikiem 2001. Niewiele brakowało, żeby Filip otrzymał powołanie do rocznika 2000, lecz ostatecznie trener nie zdecydował się podjąć tego ryzyka.

W lutym Filip odpowiedział nam na kilka pytań:

Polski talent z Barcelony: Filip Siewruk


Subscribe
Powiadom o
4 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
joro
joro
24 października 2016 19:22

Generalnie spoko. Tylko patrzac po tym filmiku to Mlody niezle sepi

edi
edi
25 października 2016 07:47

Strasznie samolubny. Nic nie podaje. Jak juz zbierze to nie oddaje i musi sam konczyc. Na sile wchodzi pod kosz. Teraz ma przewage zwrostu nad wsystkimi i cos mu wychodzi. Pozniej moze byc problem. Tylko na wejsciu bazuje gre i tylko na prawej rece

Szluga
Szluga
25 października 2016 11:12
Odpowiedz  edi

Na szczęście w hiszpani jest inne podejście do basketu i tam nikt nie mówi jak tu ze sępi ;p rozwija sie a na dzielenie sie piłka jeszcze przyjdzie czas. To jest różnica miedzy Polska myślą szkoleniowa a Hiszpania czy USA. Tam rozwija sie indywidualnie zawodnika i szkoli na najlepszego. A u nas od małego wpychany system powolnej drużynowej opartej na zasłonach gry europejskiej. Jak dla mnie to sie nie sprawdza. W tym wieku powinni sie cieszyć basketem rozwijać umiejętności a nie uczyć sie jak biegać stawiać zasłony. Jak bedzie miał 17-18 to przyjdzie czas na to. Jakby ktoś obejrzał cały… Czytaj więcej »

joro
joro
27 października 2016 12:06
Odpowiedz  Szluga

Dobra, obejrzałem cały. Po prostu dziwnie zmontowany filmik. Najpierw same wjazdy (często na sępa), więc myślałem, że całe 11 minut takie jest, to co tu oglądać? Potem cały czas trójki, cały czas podania, nawet osobiste (to meega ciekawe).