Każdy kibic, który wybrał się do Hali CRS nie będzie tego żałował. Emocji nie brakowało, podobnie jak punktów. Jedynym, czego zabrakło to pierwszego zwycięstwa „w domu” dla Stelmetu, który musiał uznać wyższość rywali z Gran Canarii 93:82


Koszykarze Saso Filipovskiego bardzo dobrze weszli w mecz, a grę Mistrzów Polski napędzał nie kto inny jak Mateusz Ponitka, który popisał się w pierwszej kwarcie dwoma efektownymi wsadami. Pierwsza ćwiartka była bardzo wyrównana, żaden z zespołów nie stworzył sobie znacznej przewagi, mimo przebojowej gry z obu stron. Kwarta zakończyła się pięknym rzutem równo z syreną w wykonaniu Łukasza Koszarka, po którym Stelmet przegrywał tylko 23:20.

Druga kwarta to prawdziwe show w wykonaniu Karola Gruszeckiego i Mateusza Ponitki. Ten pierwszy trafił w tej części meczu wszystkie trzy próby za trzy, co przełożyło się na 13 punktów w te 10 minut. Mateusz Ponitka co prawda zdobył w drugiej kwarcie ledwie 3 punkty, to jego rzut przejdzie chyba do historii. Polski skrzydłowy widząc, że zbliża się błąd 24 sekund, oddał rzuty za trzy z 9 metra. Jak się okazało, trafił i wyprowadził swój zespół na prowadzenie 49:44 po pierwszej połowie.

Mistrzowie Polski bardzo szybko stracili swoją pięciopunktową przewagę i przełamał się dopiero po dobrych dwóch minutach. Koszykarze Saso Filipovskiego bardzo szybko złapali cztery faule i nie mogli przerywać szybkich kontr zespołu z Hiszpanii. Dopiero w trzeciej części meczu przebudziła się „Bestia”, czyli Adam Hrycaniuk, który dotychczas nie istniał i nie trafiał łatwych prób. Jego zbiórki zarówno ofensywne, jak i defensywne bardzo pomogły zespołowi, który po trzech częściach meczu przegrywał 67:65.

Na ostatnie 10 minut koszykarze z Zielonej Góry wyszli bardzo zmotywowani dopingiem kibiców zgromadzonych w hali CRS. Szybko zgubili jednak kilka punktów, co wyprowadziło zespół z Hiszpanii na prowadzenie. Stelmet do gry wrócił dzięki wyśmienitej grze Dee Bosta, który zanotował serię 6 punktów. Kapitalne zawody rozgrywał także Kevin Pangos, który trafiał trójkę za trójkę. Właśnie w tym momencie koszykarze z Hiszpanii odskoczyli Stelmetowi i ostatecznie musieli uznać wyższość rywali 93:82.

Rewanż za tydzień w głośnej hali Herbalife Gran Canaria, o godzinie 21:30.

Stelmet BC Zielona Góra – Herbalife Gran Canaria 82:93 (20:23, 29:21, 16:23, 17:26)

Stelmet: Bost 20, Gruszecki 13, Koszarek 12, Moldoveanu 10, Ponitka 9, Borovnjak 7, Szewczyk 4, Zamojski 3, Hrycaniuk 2, Djurisic 2.

Herbalife: Omić 20, Salin 16, Rabaseda 12, Aguilar 11, Baez 9, Pangos 8, Newley 6, Oliver 5, Pasecniks 4, Seeley 2.


 

Subscribe
Powiadom o
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
obiektyw
obiektyw
17 marca 2016 18:44

Może i Ponitka miał kilka(4) fajne akcje poza tym to średnio zagrał, a Koszarek to już w ogóle dno, ten koleś nie ma głowy do koszykówki na tym poziomie, nie wiem co on robi na tym poziomie….cóż zagrali bez serca, jaj i woli zwycięstwa…