Start cyklu artykułów, przybliżających klasę tegorocznego draftu musi zacząć się od jednego z najlepszych atletów w historii NCAA. Przed państwem pierwszy numer Draftu 2019, zbawca New Orleans Pelicans i ten, który ma odmienić koszykówkę. Panie i panowie, oto Zion Williamson!

Pozycja: Silny skrzydłowy
Uczelnia: Duke Blue Devils
Wzrost: 201 cm
Waga: 129 kg
Rozpiętość ramion: 208 cm
Data Urodzenia: 6 lipca 2000 (18 lat)
Przewidywany wybór – #1 draftu, New Orleans Pelicans
Podobny gracz w NBA: LeBron James

Statystyki na mecz:
30 min, 22.6 pkt, 8.9 zb, 2.1 ast, 2.1 prz, 1.8 blk, 2.4 str, 2.1 fl, 68% FG, 39% 3-PT

Zion Williamson to jeden z najbardziej atletycznych zawodników, jakich widziały parkiety rozgrywek Amerykańskiej Ligi Akademickiej. Pierwszoroczniak z Duke był jak czołg, wjeżdżający w las – po prostu niszczył drzewa stojące mu na drodze. Jego atletyzm, siła, skoczność, waga i zwinność to kombinacja, gotowa przejąć pozycję numer 4 w NBA na wiele, wiele lat. Katalizatorem tych czynników, jest to, że Zion wie, jak i kiedy ich używać. Jego boiskowe IQ jest już teraz na niesamowicie wysokim poziomie, a dodając do tego waleczność, którą widać gołym okiem, wychodzi nam ktoś, kogo jeszcze nigdy chyba nie widzieliśmy na parkietach NBA.

Jego gra w ofensywie opiera się na wspomnianych wyżej czynnikach. Gra świetnie zarówno lewą jak i prawą ręką, choć tę pierwsza ma zdecydowanie lepszą. Dominuje obrońców swoją fizycznością – ci, którzy kryli go w NCAA wyglądali przy nim jak dzieci. Z sukcesami będzie dominować również pole trzech sekund w NBA. Dzięki swojej skoczności i walce na deskach sporo część z jego punktów dostarczana była po zbiórkach ofensywnych. Jego rzut również wygląda coraz lepiej (przynajmniej w porównaniu ze szkołą średnią), a jeśli trafi na dobry sztab trenerski, może być z niego całkiem dobry strzelec. I choć w Duke poprawił się rzutowo, jest to chyba jego jedyny mankament w ofensywie i prawdopodobnie największa słabość. Nie musimy się jednak martwić, że będzie z niego drugi Ben Simmons.

Jest świetnym zbierającym, potrafi się dobrze ustawić oraz zastawić przeciwnika. Wygrywa pojedynki na deskach dzięki świetnemu wyczuciu, sile oraz wyskokowi. Rzecz jasna, te aspekty czynią go również świetnym defensorem, zarówno w kryciu graczy od 1 do 4, jak i w obronie pomalowanego. Bardzo dobrze czyta grę przeciwnika, co często skutkuje przechwytami, a wyczucie rytmu kozła i rzutu oponenta czyni z niego bestię w obronie trumny. Radzi sobie również w obronie gry tyłem do kosza. Potrafi również z sukcesami kryć niższych od siebie i lżejszych obrońców, nie ustępując im w zwinności.

Wspomniane już świetne koszykarskie IQ Ziona, znajduje swoje odbicie w asystach i decyzjach rzutowych. Nie odpala niepotrzebnych rzutów, dając okazję wykazać się w również swoim kolegom. Dzięki dominacji w polu trzech sekund, będzie musiał być podwajany lub potrajany, a gdy wejdzie do pomalowanego, potrafi znaleźć kolegę na lepszej pozycji. Dzięki tym czynnikom, zwiastuje mu się duży rozwój w dostarczaniu piłki kolegom. Zna swoje słabości i potrafi powstrzymać się od głupich rzutów, również spod kosza.

Martwię się trochę o jego zdrowie – taka masa może przynieść ogromne problemy w intensywności i długości terminarza. Jego kolana oraz plecy mogą nie wytrzymać obciążeń tego, jak siłowa jest gra w NBA oraz tego, jak jego ciało będzie reagować na trudy sezonu zasadniczego (i ewentualnych Play-Offów). Z drugiej strony – Zion może być jak LeBron, który poważniejszej kontuzji, wykluczającej go z gry na dłuższy okres czasu, doznał dopiero w aktualnych rozgrywkach.

Wiele osób porównuje go właśnie do supergwiazdy Los Angeles Lakers. Zion jest niesamowicie atletyczny, czym wykazywał się również LeBron przed dołączeniem do ligi. Ma bardzo podobny styl gry, po prostu wgniatając w parkiet obrońców przy wejściach pod kosz. Co jeszcze przemawia za porównaniem Ziona i Jamesa? Boiskowe IQ, zdolność do podjęcia dobrych decyzji rzutowych oraz umiejętność dostrzegania kolegów na czystych pozycjach. Jeśli Williamson pójdzie śladami „Króla” i poprawi swój rzut (którym James tak na prawdę nigdy mocno nie imponował) to mamy materiał na supergwiazdę. Pod względem tzw. Hustle sporo osób porównuje go do Draymonda Greena, który w ostatnich meczach pokazuje, że wciąż jest sercem drużyny mistrzów NBA.

Musi popracować nad stratami i kozłowaniem. Jego drybling jest do poprawy, ale nie ma w tym tragedii. Problemem jest to, że często gubi piłkę. prawie 2.5 straty na mecz, przy 2.1 asysty nie jest dobrym wskaźnikiem. Rozwój dryblingu znajdzie również przełożenie na rozszerzenie ofensywnego arsenału. I pomimo strat, potrafi czasami sprawić problem kostkom przeciwnika.

Kim będzie Zion? Mam nadzieję, że zmianą w NBA – tą, która wróci nieco pod kosz, a odejdzie od schematu „3 jest lepsze niż 2”. Williamson może być jednym z najlepszych graczy w historii koszykówki i tym, o którego będziemy się w przyszłości kłócić. „Czy Zion jest lepszy od LeBrona i Jordana?” – taka jest melodia przyszłości. Wbrew pozorom, w które wprawiają nas jego warunki fizyczne nie jest to Death Metal, a… jazz. Ten sam, który rozbrzmiewa na ulicach kolebki tej muzyki. New Orleans Pelicans, dzięki transferowi Anthony’ego Davisa i wygraniu loterii draftu, mogą patrzeć na przyszłość z olbrzymią nadzieją, a jej twarzą będzie właśnie pierwszoroczniak z Duke.

Draft NBA: Anthony Davis nie chce grać z Zionem? Co nam mówią wyniki losowania?

Śledź autora na Twitterze!
Śledź Probasket na Twitterze!