Włocławski Anwil pokonał w sobotę na własnym parkiecie AZS Koszalin 72:52, przyzwoite zawody rozegrał Kervin Bristol, który zdobył co prawda tylko 3 punkty, ale był bardzo aktywny przy zbieraniu piłek. Podkoszowy Anwilu przyznaje, że rywalizację z AZS-em Koszalin potraktował osobiście.


Doskonale pamiętaliśmy pierwsze spotkanie z koszalińską ekipą. Tamten mecz przegraliśmy, dodatkowo kilku z nas było mocno poobijanych po spotkaniu. Ja, David Jelinek i Robert Skibniewski potraktowaliśmy ten mecz przez to bardzo osobiście. Chcieliśmy pokazać się z lepszej strony we Włocławku, chcieliśmy zrewanżować się za tamtą porażkę. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że AZS przyjedzie tu walczyć o wygraną, ale byliśmy dobrze przygotowani do tego spotkania. – powiedział po tym meczu Haitańczyk.

Anwil wygrał ten mecz różnicą 20 punktów, ale dopiero końcówka trzeciej kwarty była przełomowa dla tego spotkania, to od tego momentu Rottweilery zaczęły budować swoją przewagę. Całą sytuację wyjaśnia własnie podkoszowy Anwilu Włocławek: – Trener nam powiedział, że musimy zacząć grać lepiej w obronie i że jeśli to zaczniemy robić, to punkty w ataku same przyjdą. – Tak też było, włocławianie w połowie trzeciej kwarty prowadzili tylko czterema punktami, ale dobra obrona napędzała szybkie ataki co dawało kolejne punkty.

Haitańczyk mecz zakończył z dorobkiem 3 punktów i 10 zbiórek, we Włocławku kibice wciąż czekają na pierwsze double-double w wykonaniu zawodnika, który w poprzednich latach był z tego znany w innych ligach: – Teraz wygrywamy, jesteśmy w dobrej formie jako drużyna i to liczy się najbardziej. Jest jeszcze sporo meczów do rozegrania, ale jak długo będziemy wygrywać tak osobiste osiągnięcia schodzą na dalszy plan. Dziś zebrałem 10 piłek, może w kolejnym meczu ten wynik będzie inny, ale może zanotuję więcej punktów? Ten mecz na pewno przyjdzie, jestem o to spokojny. – wyjaśnił z uśmiechem Bristol.

Źródło: kkwloclawek.pl

Nowakowski: Brakuje nam szczęścia





ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here