MKS Dąbrowa Górnicza był zdecydowanym faworytem tego spotkania. Asseco po ostatnich porażkach było mocno osłabione, do tego wszystkiego doszła kontuzja centra drużyny – Romana Szymańskiego, który doznał poważnego urazu stopy. Ci którzy znaleźli się na hali w Gdyni nie mogli narzekać na nudę, mecz dostarczył wiele emocji, a ostatnie sekundy gry rozgrzały atmosferę do czerwoności. Wraz z końcową syreną zwycięską trójkę trafił Wojtek Czerlonko po asyście Krzysztofa Szubargi, tym samym Asseco cieszy się ze zwycięstwa – 90:89. Czy to przełamanie dla podopiecznych trenera Przemysława Frasunkiewicza?


 

Spotkanie rozpoczął Filip Matczak, który w 7 minut trafił 9 z 10 punktów całej drużyny. Matczak robił co mógł, aby dać przewagę Asseco, jednak bezskutecznie – jak wiadomo jeden zawodnik meczu nie udźwignie. Rywale szybko rozpracowali gdynian i przy stanie gry 15:15 zaczęli wychodzić na prowadzenie. Pierwsza kwarta zakończyła się 7 punktowym prowadzeniem MKS-u.

Asseco doskonale zna smak porażek i chyba tym razem nie chciało przyjąć go tak szybko. Pomimo wysokiego prowadzenia gości, które po trójce Bartłomieja Wołoszyna dochodziło do 14 punktów gdyńscy zawodnicy nie odpuszczali. Do gry włączył się Krzysztof Szubarga, który w zaledwie kilka minut zdobył 14 punktów, a dzięki celnemu rzutowi z dystansu Matczaka, Asseco schodząc na przerwę przegrywało tylko 3 oczkami.

Przez pierwsze minuty trzeciej kwarty wynik właściwie stał w miejscu. Gdynianie przez ponad cztery minuty nie zdobyli żadnego punktu, a MKS wcale nie spieszył się, aby to wykorzystać. Rzut wolny Jeremiaha Wilsona dał tylko 8 punktowe prowadzenie podopiecznym Drażena Anzulovicia. Nową energię do gry Pomorzan wprowadził młody Marcel Ponitka co pozwoliło zmniejszyć przewagę Dąbrowy. Goście szybko wyczuli, że Asseco nie odda wygranej tak łatwo. Do gry włączył się Przemysław Szymański, którego rzuty wolne pozwalały utrzymywać przewagę MKS-u.

Ostatnia kwarta była najbardziej emocjonująca. Pięć minut przed końcem to goście prowadzili i to aż 11 punktami. Piotr Pamuła i Byron Wesley byli na dobrej drodze, aby utrzymać przewagę swojej drużyny i udawało im się to, aż do momentu kiedy celnie punktowali Marcel Ponitka i Bartosz Jankowski. Po tych trafieniach Asseco przegrywało zaledwie dwoma punktami. Szansę na dobicie rywali miał Wołoszyn, jednak przestrzelił swój rzut. 4 sekundy przed końcem przy stanie 89:87 dla MKS-u o czas poprosił trener Frasunkiewicz. Spotkanie wydawało się być zakończone, jednak po wznowieniu gry Krzysztof Szubarga przejął piłkę, podał ją do Wojtka Czerlonki, a ten niespodziewanie oddał rzut. Wraz z syreną końcową piłka celnie wylądowała w koszu, a Asseco może cieszyć się z niespodziewanej wygranej 90:89.

Czwarta kwarta była chyba najdziwniejszą kwartą w historii. Obie drużyny faulowały raz za razem, a łącznie zza linii zespoły oddały 108 rzutów! To chyba rekord. Doskonale obrazują to statystyki graczy, którym właśnie przez faule, nie udało się dokończyć meczu, byli to np. Filip Put, Mikołaj Witliński i Matczak, Jeremiah Wilson, Witalij Kowalenko, a Szubarga był bliski opuszczeniu boiska.

Dla Czerlonki z pewnością ten mecz będzie niezapomniany, ponieważ zwycięskie punkty były jego JEDYNYMI w całym spotkaniu. Jak widać młodzież Asseco znów zrobiła całą robotę.

 Szczęście dzisiaj nam sprzyjało no i udało nam się urwać to zwycięstwo. – powiedział po meczu Czerlonko.

Nie mieliśmy szczęścia w ostatnich meczach, ale wróciło. Mówiłem, że wróci, ale takiego czegoś się nie spodziewałem – podsumował trener Frasunkiewicz, który nie krył swojego zaskoczenia wygraną.

 

ASSECO GDYNIA – MKS DĄBROWA GÓRNICZA 90:89. 
(15:22, 25:20, 11:16, 39:31)
ASSECO GDYNIA: Szubarga 28 (4), Matczak 20 (4), Żołnierewicz 8, Szczotka 5, Frąckiewicz – Ponitka 16 (2), Put 4, Jankowski 3 (1), Witliński 3, Czerlonko 3 (1), Konopatzki.

MKS DĄBROWA GÓRNICZA: Wołoszyn 14 (1), Parzeński 13, Johnson 12 (1), Wilson 12 (1), Pamuła 6 – Wesley 18 (1), Kowalenko 10 (2), P. Szymański 4, Wieczorek, Chatkevičius.




ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here