Im bliżej trade deadline, tym obfitsze doniesienia odnośnie potencjalnych wymian. Carmelo Anthony nieustannie przymierzany jest do kolejnych transferów, a Knicks coraz bardziej otwarcie podchodzą do kwestii pozbycia się zawodnika w korzystny sposób. Bohater tych pogłosek wyraził ostatnio swoją opinię odnośnie działań klubu.

Carmelo Anthony wszystkie plotki stara się puszczać mimo uszu i zachowywać profesjonalizm: – Przyjmuję to spokojnie, przyjmuję to na chłodno. To jakby rodzaj testu, któremu jesteś poddawany. Musisz mocno zebrać się w sobie, by skupić się na codziennych obowiązkach, by odkryć, jak mimo wszystko wychodzić i grać na wysokim poziomie co wieczór, grać twardo, prowadzić drużynę. Tak Melo po meczu z Cleveland Cavaliers nakreślił swoją walkę ze wszystkimi doniesieniami.

Gracz New York Knicks w całym zamieszaniu widzi również szansę na samorozwój. – To sytuacja, gdy musisz się zebrać w sobie, pomimo  wszystkiego, co dzieje się wokół, co otacza – nie chcę nawet powiedzieć nas – mnie. To moja próba. To testuje moje chęci do gry. To testuje mnie jako człowieka. Jednak jednocześnie to czyni mnie silniejszym, gdy przechodzę przez całą tą sytuację.

Saga rozmów NYK z Cleveland Cavaliers, czy rozeznanie się w zamiarach Los Angeles Clippers i Boston Celtics na pewno nie dodają Anthonyemu pewności. Otwarte podejście zarządu do przebudowy zawodzącego oczekiwania zespołu faktycznie może być pewnym sprawdzianem dla gwiazdy. Melo stara się jednak wykonywać swoją pracę bez zarzutu, nawet gdy jego dni u obecnego pracodawcy miałyby być już policzone.

Wedle jego słów w takim podejściu pomaga mu najbardziej otoczenie. – Mój syn, rodzina, przyjaciele. To rzeczy, ludzie, którzy sprawiają, że pozostaję w pozytywnym nastawieniu, pozostaję szczęśliwy. A gdy idę na salę, to liczy się tylko koszykówka, liczy się bycie wśród kolegów z drużyny i pozytywne wibracje, które wciąż są pomiędzy nami, pomiędzy każdym z nas. Każdy wciąż cieszy się tym, nad czym pracujemy i co staramy się zrobić. To jest więc mój sposób radzenia sobie z tym wszystkim.

Jak jednak zawodnik zapatruje się na wyrażaną sporadycznie niechęć własnych fanów? – Jesteś tym, co mówią o tobie strony lokalnych dzienników. Fani to czytają i reagują. Ja muszę iść na trening. Muszę iść jutro na trening i pracować nad swoim rzutem – jutro już nie będzie słychać buczenia.

Anthony chęci ma i je deklaruje, jednak nie jest to chyba w stanie uratować drużyny z Madison Square Garden. Eksperyment podjęty przed rozpoczęciem sezonu ewidentnie zawiódł. Nowojorczycy potrzebują powiewu zmian i Carmelo będzie prawdopodobnie jego główną ofiarą, lecz nadal pozostaje sprawą otwartą to, kto w jego ręce odda losy swojej drużyny.