W ostatnich latach każda analiza lub dyskusja dotycząca zmiany sposobu czy stylu gry w NBA prędzej czy później sprawdza się do dwóch czynników – rosnącego tempa gry (liczby posiadań w meczu) i wzrostu znaczenia rzutów trzypunktowych. Przesunięcie środka ciężkości gry na zewnątrz ma oczywiście swoich krytyków po jednej stronie i umiarkowanych zwolenników po drugiej. Fakty są takiem, że w NBA za trzy nie rzucało się tyle ile bieżącym sezonie nigdy. Nie każdy musi być jednak świadomy szybkości zmian które następują. Ten artykuł wbrew tytułowi nie odpowie na pytanie gdzie leży granica i kiedy te zmiany wyhamują, starałem się za to zilustrować jak niewiele sezonów minęło od czasów, w których rzut za trzy był bronią po którą sięgano bardziej zachowawczo.


Większość z nas (a na pewno dużo część kibiców) pamięta Finały w roku 2012 i pojedynki Miami Heat z Oklahomą City Thunder. Wielu zawodników z tamtego sezonu nadal gra w lidze, kilku z samych tylko finalistów jest wciąż jasnymi postaciami w NBA. Wydaje się, że to całkiem nieodległe czasy, tymczasem w NBA zmieniło się bardzo dużo. W ciągu ostatnich osiem sezonów średnie liczby prób rzutów zza łuku oraz celnych trójek niemal podwoiły się. W bieżących rozgrywkach drużyny trafiają około 12 razy za trzy na mecz, wtedy nieco ponad sześć. Cofając się od 2012 w bardziej zamierzchłe czasy, na podwojenie liczby celnych trójek do poziomu z 2012 czekano od roku 1994, a i to zostało nieco sztucznie przyspieszone przesunięciem na kilka sezonów w latach dziewięćdziesiątych linii rzutów za trzy na 6,70 metr.

W aktualnym sezonie najrzadziej trafiające za trzy zespoły w lidze mają około 10 celnych rzutów w meczu (m.in. Warriors, Thunder, Pacers). Do sezonu 2015-16 byłyby one w ścisłej czołówce takiego zestawienia drużynowego, a do sezonu 2012-13 nawet najczęściej trafiającymi zespołami NBA. Jeszcze kilka lat później, np. w sezonie 2014-15 część drużyn trafiała tylko około pięć trójek w meczu średnio – co znaczy tyle, że statystycznie w połowie spotkań trafiali jedną, trzy czy nawet nie trafiali w ogóle.

Poniższy wykres obrazuje tempo wzrostu liczby celnych i oddanych rzutów za 3 na przestrzeni ostatnich dwóch dekad.

Naturalnym jest, że większa liczba prób za trzy skutkuje mniejszą liczbą prób spod kosza, czy za dwa – szerzej ujmując. Proporcje zmieniają tu się równie szybko jak wzrasta częstotliwość rzutów z dystansu. 20 lat temu, co szósty rzut z gry był rzutem za trzy. Dziś na porządku dziennym są mecze z większą liczbą oddanych rzutów zza linii niż za dwa. Średnia ligowa to w tym momencie prawie 40% – na każde 100 rzutów oddanych w meczu, aż 38 przypada na te z dystansu. Mniej więcej 1/3 punktów zdobywanych przez drużyny to efekt tych rzutów. Warto zauważyć, że rośnie dzięki temu efektywność gry w ataku, czyli średnia liczba punktów zdobywanych z posiadania. Wbrew obiegowej opinii, wraz ze wzrostem liczby rzutów za trzy wcale nie spada ich skuteczność. A przynajmniej nie spada w sposób drastyczny i ciągły. W ciągu ostatnich 20 lat normą było 34-37%, a około 35,5% z obecnego sezonu to najlepszy wynik od czterech lat. Udział akcji trzypunkowych w grze oraz ich skuteczność została pokazana na wykresach poniżej.

Rzuty za trzy w obecnej lidze kojarzą się oczywiście z gwiazdami. Stephen Curry czy James Harden w ostatnich sezonach trafiali z częstotliwością taką jak całe drużyny dekadę temu. Poniższy wykres pokazuje częstotliwość i skuteczność, z jaką trójki trafiali najlepsi w tym fachu zawodnicy poszczególnych sezonów ostatnich 20 lat. Warto zauważyć że przed erą Curry’ego (przed 2013), tylko kilku zawodników na przestrzeni sezonu potrafiło trafiać częściej niż 3 razy w meczu. Były to dokładnie cztery nazwiska (Peja Stojaković, Ray Allen – w trzech sezonach, Dennis Scott i George McCloud). Tylko w bieżących rozgrywkach możemy naliczyć 15 koszykarzy z takim osiągnięciem, a często nie są to nawet pierwsze czy drugie opcje w ataku drużyn.

Rzuty za trzy to nie tylko największe gwiazdy, co pokazuje ostatnia grafika. Jak ją interpretować? Jeszcze 8-10 lat temu indywidualny występ na poziomie pięciu lub więcej celnych rzutów za trzy zdarzał się raz na pięć meczów NBA, innymi słowy średnio raz lub dwa razy w ciągu nocy. Oznaczało to około 200-250 takich występów w sezonie. W poprzednich dwóch latach było to około 600 występów, a w obecnym liczba ta zbliży się prawdopodobnie do tysiąca. Meczu z pięcioma trójkami zawodnika spodziewać się można praktycznie w każdym spotkaniu – obecna średnia to 7 takich indywidualnych występów w każdych 10 spotkaniach.

Pokazane trendy są dość jednoznaczne. Otwartym pytaniem jest kiedy ta ewolucja wyhamuje. Naturalną nieprzekraczalną granicą jest oczywiście 100% rzutów za trzy w porównaniu do wszystkich rzutów z gry, co trudno sobie wyobrazić (jest to praktycznie niemożliwe), a i chyba nie chcielibyśmy oglądać takiego NBA. Czy realny jest scenariusz, w którym w NBA na każde trzy rzuty z gry, dwa będą trzypunktowe? Czy liczba prób za trzy przekroczy liczbę prób za 2 już w przyszłym sezonie, czy może za 2-3 lata? A może władze ligi zdecydują się na odsunięcie linii za ósmy metr by zbalansować dystrybucję rzutów?


Subscribe
Powiadom o
23 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Kork von Donnersmarck
Kork von Donnersmarck
14 stycznia 2020 19:01

Dzisiejsza gra to wydmuszka – pozbawiony treści, wyzuty z obrony i ofensywnej, koszykarskiej szermierki, marniutki konkurs rzutów za trzy punkty. Erzac koszykówki, najniższego sortu ludyczna zabawa dla mas; sportowy odpowiednik muzyki Sławomira.

Grzegorz
Grzegorz
14 stycznia 2020 20:34

Święta prawda. Coraz mniej chce mi się to oglądać. Bieganie po obwodzie żeby znaleźć wolnego do rzutu za 3. Tak w absolutnej większości wygląda dzisiaj gra w nba (nie tylko tam zresztą). Gdzie walka pod koszem, gdzie inne elementy?

cormac
cormac
15 stycznia 2020 11:27
Odpowiedz  Grzegorz

czasami to nawet nie szukają….dostaje piłkę i jeb trójka sprzed nosa obrońcy, a że nie ma nikogo na zbiórkę? eee tam…

Sławomir
Sławomir
15 stycznia 2020 09:22

Miłość, miłość w Zakopanem…

Sławomir
Sławomir
15 stycznia 2020 09:39
Odpowiedz  Sławomir

Ja tego nie napisałem

RamOL
RamOL
15 stycznia 2020 09:53

chyba żartujesz? koszykówkę trzeba umieć oglądać . Już w Europie wiążę się to z profesjonalny oddzieleniem koszykówki europejskiej od NBA . Oglądając z poziomu obiektywnego niezbyt kumającego kibica może ten sport podejrzewam wyglądać dość bezmyślnie . Jednak przykuwając uwagę co do szczegółów ,a jednocześnie nie wykluczając tych szczegółów oceniać kunszt i pracę drużyny można się bardzo miło zaskoczyć. Owszem w dzisiejszych czasach widzę większy nacisk na indywidualne zagranie toteż często mogłyby to być odważne pojedyncze decyzje o rzucie za trzy czy półdystansu. W każdej dyscyplinie sport element zaryzykowania i wzięcia szali wyniku meczu na woje barki jest impulsem zapalnym dla… Czytaj więcej »

Norbert
Norbert
14 stycznia 2020 20:03

Kiedy było 6,70 ?

Adam
Adam
14 stycznia 2020 23:08
Odpowiedz  Damian Puchalski

Porównał sobie All Star z 1997 gdzie Glen Rice trafił 4 trójki i świat oszalał z All Star em z 2019 r. Wynik w stosunku trafione/oddane 1997 – 21/50 2019 – 62/167!!!!!

Inszy
Inszy
14 stycznia 2020 21:23

Przy skuteczności za 3 na poziomie 37%, mamy 111 punktów na 100 rzutów.
Żeby wyrównać to rzutami za 2, należy mieć skuteczność 56% z gry. Wtedy mamy 112 punktów na 100 rzutów.

Aktualnie tylko Bucks mają skuteczność za 2 ponad 56%, więc nic dziwnego, że wszyscy ceglą za 3 ile się da – to po prostu jest opłacalne.

jestem przed swoim prime
jestem przed swoim prime
15 stycznia 2020 10:46
Odpowiedz  Inszy

To ma sens tylko, gdy jedna drużyna tylko rzuca za 3, a druga tylko za 2. Tymczasem żadna drużyna nie ucieknie od zbiórek w ataku, czy przechwytu w takim układzie, że trzeba ten rzut za 2 oddać 😉 W tekście jest informacja, że 38% rzutów z gry to rzuty za 3, ale dają one tylko 1/3 wszystkch punktów. Tymczasem walce podkoszowej towarzyszy większa ilość fauli i w konsekwencji szans na akcje 2+1, a tych jest zdecydowanie więcej niż 3+1. To, czy rzuty za 3 są taką mocną bronią dałoby zestawienie, ile mamy akcji 2+1 i 3+1, ile mamy rzutów celnych… Czytaj więcej »

Ginuss
15 stycznia 2020 11:58
Odpowiedz  Inszy

Masz rację. Dodatkowo dochodzi większe prawdopodobieństwo straty przy podawaniu pod kosz. Statystycznie rzut z daleka daje również większe prawdopodobieństwo zbiórki w ataku.
Pamiętam protesty i niezadowolenie przy zmianie stylu w skokach narciarskich. Wielu nie potrafiło przeboleć stylu V. Obecnie każdy wie, że jest skuteczniejszy.
Nie dziwię się też skoczkom w lekkoatletycznym, że skaczą flopem a nie nożycami.
Wybieramy skuteczniejsze rozwiązanie.
Podstawowa zmiana w NBA jest taka, że większość graczy nauczyła się rzucać.

Rudeboy
Rudeboy
15 stycznia 2020 06:38

Na pierwszym wykresie oddane rzuty za trzy to wysokość całego słupka czy tylko czerwonego fragmentu? Bo tak na szybko licząc to chyba czerwony kolor to niecelne, a czerwony plus niebieski wszystkie oddane (wtedy dla 2020 mamy 12 celnych przez łącznie 34 oddane czyli te 35% o których mowa dalej). PS. Artykuł super, uwielbiam tą statystyczna serię tekstów 🙂

jestem przed swoim prime
jestem przed swoim prime
15 stycznia 2020 10:28

Żeby ustalić, czy rzeczywiście rzuty za 3 są taką świetną bronią należałoby podać jaki % liczby punktów dają rzuty osobiste. Redakcjo, jest szansa podać tę statystykę? Grzebałem, nie znalazłem.

Dżejkob
Dżejkob
15 stycznia 2020 11:51

Mnie najbardziej wkr. jak facet ma przed sobą tylko kosz i rzuca za trzy..lub może na czysto rzucać za dwa ,a ten oddaje ona obwód..beznadziejnie…nie ma pojedynków jeden na jednego tylko chlup i rzut..taktyki zero. Taki Doncic wygląda na tle. tych tępaków jak profesor,a kiedyś był by jednym z wielu dobrych graczy.

jestem przed swoim prime
jestem przed swoim prime
15 stycznia 2020 13:17
Odpowiedz  Dżejkob

Uśmiałem się. Na basketball-reference są dostępne statystyki indywidualne zawodników. Luka w tym sezonie oddaje 20,1 rzutu, w tym 9,1 to rzuty za 3, a więc 45,5 % rzutów, to rzuty za 3 !!!Dodatkowo rzuca je ze skutecznością 32,2 %, więc poniżej średniej statystycznej. Profesor Luka heheh 🙂

Karol
Karol
15 stycznia 2020 16:05

Dajcie spokój z tym gównem. To nie jest koszykówka, to jest konkurs rzutów za 3. Obrony nie ma, akcje trwają 3 sekundy, kto złapie piłkę ten biegnie na kosz przeciwnika i ciska trójkę. Nie da się tego oglądać.

Carter 5
Carter 5
16 stycznia 2020 15:50
Odpowiedz  Karol

Ale ktoś na siłę każe Ci oglądać?Jak sie nie da oglądać to poprostu nie oglądaj

Ruspect
Ruspect
15 stycznia 2020 20:40

Po cholerę zmieniać trójki. Jak zespoły chcą to niech tylko walą trójki. Powinni wrócić do obrony z lat 90 i po problemie

Wojtek23
Wojtek23
15 stycznia 2020 22:24

Polecam w tym temacie filmy na youtube – The NBA Is BROKEN: This is how to FIX it
oraz How the NBA became SOFT!