Pierwsze tygodnie nowego sezonu NBA należą do jednego człowieka. Yaxel Lendeborg, wybrany z numerem 11. w drafcie skrzydłowy Golden State Warriors, wszedł do ligi z drzwiami, futryną i solidnym kawałem ściany. Na parkiecie imponuje statystykami i bije kolejne rekordy, a poza nim budzi ogromne emocje swoją bezkompromisową szczerością. Gdy w klubie pojawił się pomysł, by poddać debiutanta profesjonalnemu szkoleniu medialnemu, koszykarz stanowczo odmówił. Władze Warriors nie zamierzają go uciszać, ale oczekują, że za odważnymi deklaracjami pójdą równie imponujące występy na parkiecie i odpowiedzialność za wypowiadane słowa.


Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!


We współczesnym sporcie zawodowym debiutanci bardzo szybko uczą się poruszać w ramach wyznaczanych przez klubowych specjalistów od PR-u. Ich wypowiedzi stają się przez to coraz bardziej zachowawcze i przewidywalne. Yaxel Lendeborg najwyraźniej nie zamierza jednak wpisywać się w ten schemat. Po głośnym debiucie i uszczypliwych uwagach pod adresem gwiazdy Dallas Mavericks, Luki Doncicia, w mediach pojawiły się sugestie, że młody koszykarz powinien przejść szkolenie medialne, by w przyszłości unikać niepotrzebnych kontrowersji.

W rozmowie z Lucą Evansem z „San Francisco Chronicle” skrzydłowy nie pozostawił jednak wątpliwości co do swojego stanowiska.

– Nie zamierzam tego robić. Chcę pozostać sobą i mówić szczerze. Widziałem mnóstwo wywiadów, w których zawodnicy coś opowiadają, a człowiek myśli tylko: „Nie chcę tego oglądać”. Nie próbuję też celowo wzbudzać sensacji ani zabiegać o klikalność, jak twierdzą niektórzy. Po prostu naprawdę tak czuję i nie zamierzam kłamać. Nigdy nie byłem kłamcą. Dlatego po prostu mówię prawdę – zaznaczył.

Dla kibiców taka postawa może być powiewem świeżości. Zamiast wyuczonych formułek i ostrożnych odpowiedzi dostają zawodnika, który nie boi się mówić tego, co naprawdę myśli. Lendeborg zdążył już pokazać, że nie zamierza gryźć się w język, nawet gdy jego słowa mogą wywołać kontrowersje.

Już po debiucie przeciwko Los Angeles Lakers 24-latek przyznał, że podczas meczu mówił Donciciowi, że jest słaby i nie potrafi zdobywać punktów przeciwko niemu. Dwa dni później, zapytany o krytykę za zaczepianie jednej z największych gwiazd ligi, odparł krótko: – To nie jest Michael Jordan.

Chociaż bezkompromisowy styl wypowiedzi debiutanta może stanowić wyzwanie dla działu komunikacji Golden State Warriors, sztab szkoleniowy nie zamierza tłumić jego osobowości. Zespół oparty na doświadczonych zawodnikach najwyraźniej docenia odrobinę młodzieńczej energii, odwagi i pewności siebie, które Lendeborg wnosi nie tylko na parkiet.

Trener Steve Kerr nie próbował gasić pewności siebie debiutanta po jego słownych potyczkach z gwiazdami ligi. Wręcz przeciwnie – przyznał, że podoba mu się odwaga młodego zawodnika, ale zaznaczył, że musi on poprzeć swoje słowa grą. Po starciu swojego podopiecznego z Luką zażartował nawet: – Świetnie. Jasne. Tylko następnym razem go nie fauluj.

To właśnie na tym polega podejście Warriors do charakternego debiutanta: nie zamierzają odbierać mu osobowości, ale oczekują, że będzie potrafił uzasadnić swoją pewność siebie na parkiecie. Yaxel na razie spełnia te oczekiwania z nawiązką. W pierwszych dziewięciu meczach sezonu notował średnio 21,0 punktu, 7,1 zbiórki, 4,1 asysty i 1,1 przechwytu, trafiając 49,2% rzutów z gry, w tym 39,6% prób zza łuku. Znakomita postawa debiutanta, wsparta świetną dyspozycją 38-letniego Stephena Curry’ego, pomogła „Wojownikom” odnieść sześć zwycięstw z rzędu i poprawić bilans do 6-3 po słabym początku rozgrywek.

Wpływ Lendeborga na zespół dostrzegają również ludzie związani z klubem. Członek Galerii Sław, Chris Mullin, uważa, że debiutant już na tym etapie sezonu zmienił perspektywę, z jaką należy patrzeć na zespół z San Francisco.

– Przed rozpoczęciem sezonu, biorąc pod uwagę, że Jimmy Butler i Moses Moody znaleźli się na liście kontuzjowanych, plan zakładał po prostu przetrwanie tego okresu i utrzymanie się w grze do ich powrotu. Tymczasem dzięki temu, jak dobrze gra Yaxel, zmieniło się nieco postrzeganie tej drużyny – zauważył były koszykarz.

Lendeborg zdążył już dołączyć do wyjątkowo elitarnego grona w historii NBA. Jest zaledwie drugim zawodnikiem w dziejach ligi, który w pierwszych pięciu meczach kariery zgromadził co najmniej 100 punktów, 40 zbiórek i 20 asyst. Wcześniej dokonał tego jedynie legendarny Larry Bird.

Tak imponujący początek sezonu nie umknął również uwadze największych dziennikarzy w USA. Shams Charania z ESPN, występując w programie „The Pat McAfee Show”, stwierdził, że debiutant już teraz zmienił perspektywy Warriors na trwające rozgrywki.

– Yaxel to naprawdę utalentowany zawodnik. Już teraz zmienił kierunek, w którym zmierza ten zespół. Od pierwszych dni w lidze przejął rolę głównej opcji w ataku i gra na poziomie uczestnika Meczu Gwiazd – ocenił.

Wejście do NBA oznacza dla Lendeborga znacznie więcej niż sportowe spełnienie. Debiutant postanowił wykorzystać nowe możliwości, by odwdzięczyć się osobie, która wspierała go od samego początku. W nagraniu opublikowanym na swoim kanale YouTube pokazał wzruszający moment, w którym podarował mamie, Yissel Raposo, nowy dom.

– Ale się denerwuję. Wszyscy, którzy dziś tu przyszli, chcą ci powiedzieć jedno: witaj w domu – powiedział koszykarz, zachęcając następnie mamę, by weszła do środka i sama zobaczyła swoje nowe miejsce zamieszkania.

Droga Lendeborga do NBA nie była łatwa. Jako nastolatek miał problemy w szkole, a dopiero w ostatniej klasie liceum zaczął poważniej myśleć o koszykarskiej karierze. Dużą rolę odegrała w tym właśnie Yissel, była reprezentantka Dominikany w koszykówce, która zadbała o jego edukację i pomogła mu wrócić na właściwą ścieżkę. To ona znalazła mu również drogę do Arizona Western College, gdzie spędził trzy sezony. Później grał przez dwa lata na uczelni UAB, aż w końcu trafił na University of Michigan, z którym zdobył mistrzostwo NCAA. Syn znalazł sposób, by odwdzięczyć się za jej wsparcie.

Dziś Yaxel Lendeborg udowadnia, że szczerość, ciężka praca i pewność siebie mogą iść w parze. Dopóki na parkiecie będzie prezentował tak wysoką formę, kibice Golden State Warriors mogą być spokojni – ich nowy idol nie zamierza gryźć się w język.


Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!

Sprawdź też kanał PROBASKET na WhatsAppie! Dołącz do obserwowania go, aby nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA. A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam. Zapraszamy!

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL



  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    1 Komentarz
    najstarszy
    najnowszy oceniany