Gdy latem Ja Morant opuszczał Memphis Grizzlies w ramach głośnej wymiany z Portland Trail Blazers, kibice zastanawiali się, kto przejmie rolę lidera zespołu i jak będzie wyglądać nowy rozdział w historii klubu. Pierwszy mecz sezonu 2026-27 przyniósł zaskakującą odpowiedź. Ty Jerome poprowadził ekipę z Tennessee do przekonującego zwycięstwa nad Utah Jazz, a przy okazji dokonał czegoś, co jeszcze niedawno wydawało się trudne do wyobrażenia.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Ty Jerome rozegrał jeden z najlepszych meczów w karierze, zdobywając 45 punktów przy znakomitej skuteczności. Trafił 17/25 rzutów z gry, w tym 5/10 zza łuku, oraz 6/7 prób z linii rzutów wolnych. Do tego dorobku dołożył 7 zbiórek i 6 asyst, popełniając zaledwie jedną stratę w ciągu niespełna 32 minut na parkiecie.
Jednym z najbardziej widowiskowych momentów spotkania był celny rzut z okolic środkowego logo, po którym hala eksplodowała z radości. Gdy pod koniec meczu 29-latek stanął na linii osobistych, z trybun rozległy się głośne okrzyki „MVP! MVP!”.
– To była świetna chwila. Szczerze mówiąc, bardzo ucieszyła mnie reakcja kibiców – przyznał Jerome po meczu.
– To daje frajdę, prawda? Ciężko pracujesz, starasz się znaleźć w takich sytuacjach i kiedy w końcu ci się to udaje, masz za sobą naprawdę udany wieczór – dodał.
Trener Memphis Grizzlies, Tuomas Iisalo, podkreślił jednak, że znakomity występ rozgrywającego był również zasługą jego kolegów z drużyny, którzy nie ograniczyli się do biernego przyglądania się popisom byłego zawodnika Oklahoma City Thunder czy Cleveland Cavaliers.
– Duża część zasług należy się pozostałym zawodnikom. Nie ograniczyli się do biernego przyglądania się temu, co robi Ty. W takich sytuacjach łatwo przecież stanąć z boku i po prostu obserwować popisy lidera – podkreślił fiński szkoleniowiec.
Odejście Ja Moranta do Portland Trail Blazers otworzyło przed Jerome’em szansę na objęcie znacznie większej roli w Memphis. Dla 29-latka to kolejny etap kariery, w której długo szukał stabilnego miejsca w NBA.
Wybrany z 24. numerem draftu w 2019 roku rozgrywający latem 2025 roku podpisał z Grizzlies trzyletni kontrakt o wartości około 28 milionów dolarów. Wcześniej pokazał się z dobrej strony szczególnie w barwach Cavaliers, gdzie notował średnio 12,5 punktu na mecz i trafiał 43,9% rzutów za trzy. Jego pierwszy sezon w Memphis naznaczyły jednak kontuzje, przez które wystąpił zaledwie w 15 spotkaniach. Mimo to osiągał średnio 19,7 punktu i 5,7 asysty, dając argumenty przemawiające za powierzeniem mu większej odpowiedzialności.
Dotychczasowy rekord punktowy Grizzlies w meczu otwarcia sezonu wynosił 44 punkty i należał do przywoływanego już Moranta, który ustanowił go w 2020 roku przeciwko San Antonio Spurs. Jerome nie tylko pobił osiągnięcie poprzedniego lidera Memphis, ale też mocno zaznaczył swoją obecność w nowym rozdziale historii klubu.
– Oczywiście, że chcę grać na takim poziomie. Właśnie dlatego każdego dnia ciężko pracuję. Taki jestem ja i taki jest nasz zespół. Chcemy stale robić postępy i stawać się lepsi z każdym dniem, miesiącem i rokiem – zadeklarował.
Choć trudno oczekiwać, by 29-latek regularnie zdobywał ponad 40 punktów, jego występ w meczu otwarcia pokazał, że odejście Moranta nie musi oznaczać dla Memphis kryzysu. Jerome ma wszystko, by stać się jedną z kluczowych postaci nowego etapu w historii Grizzlies.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Sprawdź też kanał PROBASKET na WhatsAppie! Dołącz do obserwowania go, aby nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA. A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam. Zapraszamy!










