Tuż przed rozpoczęciem nowego sezonu NBA Minnesota Timberwolves zdecydowali się na ruch, który może zapisać się w historii ligowych kontraktów. Jaden McDaniels porozumiał się z klubem w sprawie jednorocznego przedłużenia umowy o wartości 40 milionów dolarów, które wiąże go z zespołem do końca rozgrywek 2029-30. Choć na pierwszy rzut oka to kolejny wysoki kontrakt w NBA, jego warunki szybko przyciągnęły uwagę ekspertów i kibiców, a sama decyzja władz klubu wywołała spore zaskoczenie.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
O wyjątkowości porozumienia decyduje przede wszystkim moment jego zawarcia. Jak poinformował Michael Scotto z portalu HoopsHype, Jaden McDaniels został pierwszym zawodnikiem w historii NBA, który podpisał przedłużenie kontraktu, mając przed sobą jeszcze trzy w pełni gwarantowane sezony na podstawie obowiązującej, niemaksymalnej umowy. Za pozostałe lata dotychczasowego kontraktu miał otrzymać około 84 milionów dolarów. Dodanie kolejnego sezonu za 40 milionów sprawiło, że łączna wartość jego umowy z Minnesota Timberwolves wzrosła do około 124 milionów dolarów za cztery sezony.
Dlaczego przedłużenie kontraktu McDanielsa wywołało takie zaskoczenie? Skrzydłowy nie jest pierwszą opcją ofensywną Timberwolves, a wielu obserwatorów postrzega go przede wszystkim jako znakomitego defensora, którego największym atutem jest gra po bronionej stronie parkietu. Perspektywa płacenia mu 40 milionów dolarów za sezon, mimo że nie zdobywa średnio 20 punktów na mecz, wywołała ożywioną dyskusję w mediach społecznościowych. Nie brakowało w niej głosów, że Minnesota zdecydowała się przepłacić za swojego zawodnika.
Za nowym kontraktem stoi jednak strategia, która może przynieść korzyści obu stronom. Agenci zawodnika, Nima Namakian i Bill Duffy, oraz władze organizacji zadbali o to, by nowa umowa zwiększyła jego możliwości negocjacyjne w przyszłości. Dzięki niej McDaniels będzie mógł już w 2028 roku rozmawiać z klubem o kolejnym przedłużeniu, którego początkowa pensja może sięgnąć nawet 140% wartości bazowej wynoszącej 40 milionów dolarów. Oznaczałoby to nawet 56 milionów dolarów rocznie, zamiast około 41,7 miliona wynikających z dotychczasowego kontraktu.
McDaniels może również poczekać do końca obecnej umowy i latem 2030 roku wejść na rynek wolnych agentów z dziesięcioletnim stażem w NBA. Pozwoliłoby mu to ubiegać się o kontrakt z najwyższego pułapu wynagrodzeń, wynoszącego 35% limitu płac. Gdyby salary cap osiągnął wówczas 220 milionów dolarów, początkowa pensja na takiej umowie mogłaby wynieść około 77 milionów dolarów rocznie. To jednak scenariusz zależny od przyszłego poziomu limitu płac i obowiązujących wówczas przepisów.
Z perspektywy Timberwolves to przemyślane ryzyko. Klub zyskuje większą przewidywalność w planowaniu składu i zabezpiecza przyszłość jednego ze swoich najważniejszych obrońców. Ma to znaczenie zwłaszcza w obliczu zmian kadrowych związanych z odejściem Juliusa Randle’a i Naza Reida oraz przyjściem LaMelo Balla.
Za decyzją władz Minnesoty przemawia również rozwój sportowy 26-latka. Sezon 2025-26 był pod tym względem najlepszym w jego dotychczasowej karierze. Skrzydłowy notował średnio 14,8 punktu, 4,2 zbiórki i 2,7 asysty na mecz, a do tego dokładał 1,1 przechwytu oraz 1,0 bloku. Trafiał przy tym 51,5% wszystkich rzutów z gry, w tym 41,2% zza łuku.
W fazie play-off jeszcze mocniej zaznaczył swoją obecność. W samym tylko szóstym meczu pierwszej rundy przeciwko Denver Nuggets zdobył 32 punkty i zanotował 10 zbiórek, pomagając osłabionym Timberwolves przypieczętować awans do kolejnej rundy.
Jednym z najmocniejszych argumentów przemawiających za McDanielsem są słowa lidera zespołu, Anthony’ego Edwardsa. Po jednym z meczów przedsezonowych gwiazdor Minnesoty bardzo pochlebnie wypowiedział się o swoim koledze z drużyny:
– Uważam, że jest jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym graczem two-way w NBA. Jeśli będzie częściej dostawał piłkę w akcjach pick-and-roll i odgrywał większą rolę w ataku, z łatwością może zdobywać po 20–25 punktów na mecz. Po prostu doskonale rozumie tę grę.
W podobnym tonie wypowiedział się LaMelo Ball, który zwrócił uwagę na wszechstronność McDanielsa.
– Uwielbiam Jadena. Gość ma 208 centymetrów wzrostu, potrafi się poruszać, biegać, świetnie broni, ścina pod kosz i trafia za trzy. Właściwie potrafi wszystko, czego potrzebujesz. To niemal zawodnik z gry NBA 2K. Niesamowite – stwierdził nowy rozgrywający „Leśnych Wilków”.
Wysoko ceni Jadena również trener Chris Finch, który widzi w 26-latku jednego z liderów zespołu, dającego przykład przede wszystkim własną postawą.
– Ostatecznie trzeba dawać przykład. Zaliczyłbym go do grona liderów zespołu. Moje podejście do Anta, Jadena i pozostałych zawodników jest takie: jeśli mamy przestać ich niańczyć, to przestańmy. To teraz wasza drużyna – zasugerował szkoleniowiec.
Niezależnie od wątpliwości, Timberwolves wykazali się odwagą, decydując się płacić 40 milionów dolarów rocznie zawodnikowi, który nie jest pierwszą opcją ofensywną, ale należy do filarów ich defensywy. Zamiast czekać na rozwój wydarzeń i ryzykować utratę McDanielsa na rynku wolnych agentów, władze Minnesoty postawiły na długoterminową stabilizację. Jeśli skrzydłowy nadal będzie robił postępy w ataku, a współpraca z Edwardsem i LaMelo przyniesie oczekiwane efekty, kontrakt, który dziś budzi wątpliwości, może z czasem okazać się wyjątkowo korzystny dla klubu.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Sprawdź też kanał PROBASKET na WhatsAppie! Dołącz do obserwowania go, aby nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA. A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam. Zapraszamy!










